Bramkarz Lechii bije się w pierś. „Chciałem pomóc zespołowi”
Dla Szymona Weiraucha, mecz z Lechem Poznań był słodko-gorzki. W pierwszej połowie, bramkarz Lechii Gdańsk obronił rzut karny wykonywany przez Mikaela Ishaka, w drugiej zaś popełnił katastrofalny w skutkach błąd.
Do przerwy Lechia Gdańsk sensacyjnie prowadziła z Lechem Poznań w meczu 2. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Duża była w tym zasługa bramkarza Szymona Weiraucha, który w 13. minucie obronił rzut karny wykonywany przez Mikaela Ishaka. – Nie powiedziałbym, że wyczułem Ishaka. Bardziej nastawiłem się na to, że uderzy w środek, ale na szczęście zdążyłem zareagować – przyznał golkiper w rozmowie z portalem lechia.net.
W drugiej połowie, 21-latek, który zastępował w bramce gdańszczan kontuzjowanego Bohdana Sarnawskiego nie miał już tyle szczęścia. Puścił aż cztery gole, w tym jeden po uderzeniu z ostrego kąta Filipa Szymczaka, który zdecydowanie powinien sparować. – Chciałem pomóc zespołowi przeciąć piłkę, ale nie trafiłem – wyjaśnił tą sytuację ze swojej perspektywy.
Lechia Gdańsk przegrała zatem dwa pierwsze mecze w nowym sezonie PKO BP Ekstraklasy. – Musimy cały czas pracować nad defensywą i pokazywać jeszcze większy charakter. Tych strzałów rywala było zdecydowanie za dużo – dodał.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.