Podobno w każdej drużynie jest dwóch szaleńców: bramkarz i skrzydłowy. Jeśli jednak miarę szaleństwa mierzyć skłonnością do przesądów, to ludzie w klatkach faktycznie należą do awangardy.
– Wszelkie rytuały i przesądy muszą dla bramkarzy mieć podłoże psychologiczne – uważa Andrzej Dawidziuk, trener i wychowawca wielu świetnych golkiperów, na czele z Łukaszem Fabiańskim. – Często pytałem swoich byłych podopiecznych, czemu mają służyć te dziwne praktyki, i nie potrafili odpowiedzieć. Ale jeśli dobrze się z nimi czują, to czemu nie? Znam takich, którzy po złym meczu wyrzucali cały sprzęt do kosza. Często patrzę w telewizji na moich wychowanków i potrafię odgadnąć, jakiego koloru T-shirt mają pod bluzą, ponieważ dobrze znam ich nawyki.
Skradziony woreczek Młynka
Dawidziuk, który też był przecież bramkarzem, zarzeka się, że sam przesądom nie ulegał, aczkolwiek lubił naśladować. Na przykład Józefa Młynarczyka.
– Józio miał taki czerwony woreczek, który zawsze kładł w bramce, a w nim chował zapasowe rękawice – mówi. – Jako junior dostałem superrękawice od Jarka Baki, więc oszczędzałem je na specjalne okazje, a na mecze woziłem w osobiście uszytym woreczku, który też kładłem w siatce…
Młynarczyk na wspomnienie woreczka cały się ożywia. – A jakże, był! Towarzyszył mi całą karierę. Praktyczny, bo chowałem w nim zapasowe rękawice, ale też stanowił amulet. Czułem się niepewnie, kiedy traciłem go z oczu – mówi jeden z najwybitniejszych polskich bramkarzy, zdobywca Pucharu Europy z FC Porto i trzeciego miejsca na świecie z reprezentacją Polski. – Nigdy nie całowałem słupków, nie klękałem, nie obserwowałem innych, koncentrowałem się na sobie. Ale czerwony worek, zwykły, niczym na kapcie przedszkolaka, był bardzo ważny. No i raz graliśmy z Bastią w Marsylii. Tam można się było wszystkiego spodziewać, ale nie sądziłem, że nawet tego. Atakowaliśmy, więc wyszedłem daleko od bramki, nie oglądając się za siebie. Tymczasem wtedy któryś z kibiców sięgnął przez siatkę i zapierniczył mi ten worek!
(…)
Jan Tomaszewski, legendarny bramkarz reprezentacji Polski, też nie był wolny od przesądów. Bieliznę lub choćby getry starał się zakładać na lewą stronę. Koniecznie. Nie podnosił też przed meczem monety, jeśli leżała zwrócona reszką do góry. No i wraz z kolegami z zespołu Kazimierza Górskiego (ten nigdy nie golił się przed meczem) po wyjściu na boisku nigdy nie cofali się już do szatni, nawet jeśli była taka możliwość. Cofnęli się raz, kiedy we Frankfurcie oberwała się chmura i boisko zamieniło się w bajoro. Wówczas wrócili na dłużej do szatni. Efekt? Porażka z Niemcami i koniec marzeń o złocie…
Cały artykuł można znaleźć w najnowszym numerze Tygodnika „Piłka Nożna”
Bezpardonowy faul w meczu Porto! Legenda brutalnie potraktowana przez rywala [WIDEO]
FC Porto pokonało Gil Vicente 3:0 w swoim ostatnim ligowym meczu. Jakub Kiwior i Jan Bednarek rozegrali pełne 90 minut, a Oskar Pietuszewski wszedł z ławki rezerwowych w 77. minucie. Kilka minut wcześniej Martin Fernandez wyleciał z boiska za brutalny faul na Thiago Silvie.
On wciąż to ma! N’Golo Kante z pięknym golem! [WIDEO]
Al-Ittihad pokonało Al-Okhdood 2:1 w Saudi Pro League. Drugiego gola dla zwycięzców zdobył N'Golo Kante, który popisał się świetnym strzałem z dystansu.
Jest przełom w sprawie Polaka! Transfer bliski finalizacji
Blisko sfinalizowania transferu jest kilkukrotny reprezentant Polski. Według najnowszych informacji przełamany został impas pomiędzy negocjującymi klubami.
Oficjalnie: Sebastian Szymański odchodzi z Fenerbahce
Sebastian Szymański oficjalnie poinformował o odejściu z Fenerbahce. Reprezentant Polski opublikował pożegnalny wpis w mediach społecznościowych, a według doniesień medialnych jego kolejnym kierunkiem może być francuska Ligue 1.