Dosłownie kilkanaście dni temu CONMEBOL grał w najlepsze. Rozgrywki Copa Libertadores akurat się rozkręcały. W Brazylii grano stanówki, a Boca Juniors celebrowali kolejne mistrzostwo Argentyny. Jednak i Ameryka Południowa stanęła przed widmem porażenia przez to samo diabelstwo, które trawi Europę, Azję i Amerykę Północną.
BARTŁOMIEJ RABIJ
Zmiana nastąpiła błyskawicznie. Copa Libertadores zatrzymana, Copa America przeniesiona na 2021, mistrzostwa stanowe wstrzymane. Chociaż Brazylijczycy i tak grali jeszcze w drugi weekend marca.
TRZY BADANIA
Bomba wybuchła, kiedy trener najlepszego klubu Brazylii – Flamengo – potwierdził, że został zakażony wirusem. W przypadku 65-letniego Jorge Jesusa sprawa bardzo poważna, bo osoby starsze gorzej znoszą chorobę. Wiadomo, ich system odpornościowy już nie jest tak silny. Z drugiej strony, facet codziennie uprawiający sport, zdrowo się odżywiający, spędzający czas na świeżym powietrzu, aktywny jak 20-latek, mający wsparcie medyczne i zaplecze zawodowego klubu piłkarskiego, ma podstawy, by z optymizmem podejść do złych wieści. Sprawa gruchnęła kilka dni po ogłoszeniu przez portugalskie media, że Benfica marzy o ściągnięciu Jesusa do Lizbony. Trener, który prowadził Orły w latach 2009-15 (zdobywając trzy razy mistrzostwo kraju) miałby zarabiać nieznane nad Tagiem pieniądze – 5 milionów euro za sezon. I to netto! A wszystko to od czerwca, czyli w sytuacji, kiedy w Brazylii sezon będzie w pełni – Copa Libertadores w fazie pucharowej, puchar kraju już z ekipami z pierwszej ligi, a ta po kilku pierwszych kolejkach. A ponieważ Jesus na stare lata chciałby wrócić do ojczyzny, a w ojczyźnie lepszego klubu nad Benfikę nie masz, zatem rekordowy kontrakt pasuje jak klucz do zamka otwierającego drzwi do raju.
Brazylijski ESPN nawet dowiedział się o rzekomym planie B, czyli trenerze mającym przejąć schedę po Jesusie. Byłaby to zaiste zmiana pokoleniowa, bowiem chodzi o innego Portugalczyka, Marco Silvę znanego z pracy między innymi w Sportingu CP, Watfordzie czy Evertonie. Człowiek młody, mógłby być synem Jesusa, ma ledwie 42 lata.
Na szczęście w czwartek, 19 marca, Jesus podał publicznie informację, że trzecie badanie wykluczyło obecność koronawirusa w jego organizmie! Trzeba było widzieć ten entuzjazm wśród brazylijskich kibiców! Zdawać by się mogło, że dla portugalsko-brazylijskich stosunków bilateralnych krewki trener zrobił więcej niż tabuny polityków po obu stronach oceanu.
STRANIERI W ATAKU
W Portugalii tylko Benfica mogłaby pozwolić sobie na stawki oferowane trenerom przez brazylijską czołówkę. W Hiszpanii Real, Atletico czy Barcelona mogą sięgnąć po każdego, ale już kluby z dołu tabeli raczej nie mają szans. W Brazylii zagraniczni trenerzy co jakiś czas się pojawiają, ale ostatnio bez większych sukcesów (Argentyńczyk Ricardo Gareca, Portugalczyk Paulo Bento czy Urugwajczyk Diego Aguirre). Jednak rok 2019 należał właśnie do zagranicznych szkoleniowców, bo za plecami Jesusa finiszował były selekcjoner reprezentacji Chile i Argentyny, Jorge Sampaoli. Argentyńczyk zaraz trafił do Atletico Mineiro, gdzie zluzował na stanowisku niedawnego selekcjonera kadry Wenezueli, Rafaela Dudamela. Z kolei miejsce po Sampaolim zajął kolejny portugalski weteran, Jesualdo Ferreira, o którym Jose Mourinho w początkach trenerskiej kariery napisał „osioł z 30-letnim doświadczeniem nigdy nie będzie koniem”. Z kolei Internacional Porto Alegre zaangażował pod koniec ubiegłego roku świetnego Argentyńczyka Eduardo Coudeta. Ptaszki ćwierkają, że to nie koniec zagranicznego zaciągu. Bogaty Palmeiras odkąd zwolnił Luisa Felipe Scolariego na początku września 2019, zastępował go samymi eksselekcjonerami (najpierw 57-letnim Mano Manezesem, teraz prowadzi ich 67-letni Vanderlei Luxemburgo), ale ani gra pięknie, ani tym bardziej porywająco. Na giełdzie pojawiały się różne nazwiska, lecz wszystkie przegonił wirus. Bo teraz sam Bóg raczy wiedzieć, kiedy futboliści wrócą do gry.
DINIZMO
A wśród lokalnych szkoleniowców znowu wrócił do gry Fernando Diniz. Ależ to wielka radość dla wielbicieli Guardioli. Ów szkoleniowiec jest bowiem skromnym naśladowcą idei wielkiego Katalończyka. Zasłynął rewelacyjnymi wynikami z Gremio Osasco Audax, a do tego stylem gry przywołującym wspomnienie czasów Tele Santany. Nie dziwota, że rzuciły się na niego wielkie kluby. Ale zarówno Athletico Paranaense, jak i Fluminense nie były w stanie dopasować się do koncepcji trenera. Dopiero posada w Sao Paulo FC, pozwoliła Dinizowi odbudować nadszarpniętą reputację. Sampa pod jego komendą gra przyjemny dla oka futbol, kibice są ukontentowani, weteran Daniel Alves (nowy kapitan drużyny) zalicza kolejny wyśmienity sezon (udział przy 11 bramkach na starcie sezonu, prowadzi wśród graczy wymieniających najwięcej podań, drugi jest na liście najczęściej strzelających ze średnią trzy strzały na mecz!).
Dinizmo – takim terminem media określają styl gry Sao Paulo FC, nawiązując do sławnych argentyńskich dywagacji na temat wyższości menottizmu nad bilardyzmem i późniejszym bielsizmem w opozycji do bianchizmu.
– Nie chodzi o to, że trener nie pozwala na petardy z daleka, długie podania na uwolnienie, dośrodkowania na aferę. On dąży do maksymalnego wykorzystania potencjału zawodników. Dobrej klasy piłkarze muszą zdominować przeciwnika i kreować sytuacje, bo tylko wtedy mogą zdobywać bramki – przekonują komentatorzy telewizji Globo. Co racja to racja, ale dlaczego mimo takiej masy okazji pada tak mało goli? Ot, różnica między ekipami Guardioli i Diniza. Acz, w 2020 roku jest to bodaj jedyny brazylijski trener w lidze mający pomysł na drużynę i konsekwentnie go wcielający w życie.
TEKST UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (NR 12/2019)
Bezpardonowy faul w meczu Porto! Legenda brutalnie potraktowana przez rywala [WIDEO]
FC Porto pokonało Gil Vicente 3:0 w swoim ostatnim ligowym meczu. Jakub Kiwior i Jan Bednarek rozegrali pełne 90 minut, a Oskar Pietuszewski wszedł z ławki rezerwowych w 77. minucie. Kilka minut wcześniej Martin Fernandez wyleciał z boiska za brutalny faul na Thiago Silvie.
On wciąż to ma! N’Golo Kante z pięknym golem! [WIDEO]
Al-Ittihad pokonało Al-Okhdood 2:1 w Saudi Pro League. Drugiego gola dla zwycięzców zdobył N'Golo Kante, który popisał się świetnym strzałem z dystansu.
Jest przełom w sprawie Polaka! Transfer bliski finalizacji
Blisko sfinalizowania transferu jest kilkukrotny reprezentant Polski. Według najnowszych informacji przełamany został impas pomiędzy negocjującymi klubami.
Oficjalnie: Sebastian Szymański odchodzi z Fenerbahce
Sebastian Szymański oficjalnie poinformował o odejściu z Fenerbahce. Reprezentant Polski opublikował pożegnalny wpis w mediach społecznościowych, a według doniesień medialnych jego kolejnym kierunkiem może być francuska Ligue 1.