– Trzeba zaakcentować dwie rzeczy. Czerwona kartka, która pokrzyżowała plany. Potem dążyliśmy do wyrównania i nie wykorzystaliśmy swoich szans. To kluczowe momenty, przez które wynik jest niekorzystny – po porażce z Ruchem powiedział trener Piasta, Marcin Brosz.
– Pierwsza połowa była po naszej myśli. Sytuacja z Cuerdą wybiła nas z rytmu, ale dotrwaliśmy. Myśleliśmy, że zaczniemy po zmianie stron kontrolować wydarzenia. Po stracie dwóch goli przejęliśmy inicjatywę. Szkoda, bo Wojtek i Mariusz mieli swoje sytuacje, ale nie udało się. Trzeci gol całkiem pokrzyżował wszystko. Wpuszczenie Cicmana i Docekala już nie dało wielkich zmian – ocenił Brosz.
– Zdajemy sobie sprawę z tego, że porażki i ilość goli nas martwią. Dokonaliśmy zmian, postawiliśmy na Mido. Będziemy szukać dalej. Przecież się nie poddamy. Przed nami kluczowe spotkania i trzeba ciułać te punkty. Graliśmy z wicemistrzem Polski, więc pragnęliśmy zdobyć trzy punkty dla kibiców, bo to derby. Ruch okazał się lepszy. Oby się nie podłamać, a teraz jedziemy do Wrocławia. Pewne sprawy nas martwią, jednak trzeba je kontynuować. Grać w dziesiątkę jest ciężko i decyzje sędziów zmieniają oblicze meczu. Nie chce nic oceniać i druga żółta kartka była na wyrost i za szybko. Mógł się wstrzymać – stwierdził trener gliwiczan.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.