Zakończona przed kilkoma dniami runda jesienna T-Mobile Ekstraklasy była niezwykle udana dla beniaminka ligi Piasta Gliwice. Podopieczni Marcina Brosza na półmetku sezonu zajmują siódme miejsce, a ona sam nie ukrywa swojego zadowolenia z postawy zespołu.
Piast wygrał jesienią siedem spotkań, siedem przegrał i zaledwie jedno zremisował. Zdaniem Brosza były powody do radości, ale jest także jeszcze wiele rzeczy, które można i trzeba poprawić przed rundą wiosenną. – Zgadzam się, że runda jesienna to było nasze pięć minut, ale nie możemy popadać w hurraoptymizm. Musimy myśleć długofalowo i jednocześnie pamiętać, w jakim miejscu byliśmy jeszcze dwa lata temu – powiedział.
– Poza tym, analizujemy losy beniaminków z ostatnich lat i one pokazują, jak trudne zadanie stoi przed nami. Jak mu podołać? To, do czego udało się dojść, zawdzięczamy małym, ale systematycznym krokom i tej strategii będziemy się nadal trzymać. To lepsze niż jeden siedmiomilowy krok, po którym trzeba wykonać osiem kroków w tył – kontynuował Brosz podczas rozmowy z dziennikiem „SPORT”.
– My w tabelę nie patrzymy. Na którym byśmy miejscu nie byli, zawsze będziemy patrzeć, co jeszcze można poprawić. W piłce nie ma czegoś takiego jak spokój – zakończył opiekun Piasta.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.