O Legii Warszawa pod kierownictwem Dariusza Mioduskiego można napisać wiele, ale nie to, że stała się ona stabilnym klubem. Najlepszym tego dowodem jest kolejna zmiana na stanowisku szkoleniowca Wojskowych.
Dariusz Mioduski pożegnał się z kolejnym trenerem (fot. Cezary Musiał)
W poniedziałek gruchnęła wiadomość o zwolnieniu Aleksadara Vukovicia, który przed nieco ponad dwoma miesiącami poprowadził Legię do mistrzostwa kraju. Jak się okazało, w obliczu słabej formy zespołu w nowym sezonie, o starych zasługach trenera nikt przy Łazienkowskiej już nie pamiętał.
Wspomniany Dariusz Mioduski uznał, że lepiej szybko uciąć temat, tak by Legia pozostała w grze o awans do fazy grupowej Ligi Europy. W obliczu bardzo przeciętnej gry drużyny, przejście kolejnych rund wcale nie jawiło się jako oczywistość, a chociaż nowy szkoleniowiec nie będzie miał zbyt dużo czasu na wprowadzenie swoich porządków, to niewykluczone, że w Warszawie liczą na tzw. efekt nowej miotły.
Jeśli zaś chodzi o Vukovicia, to ten jest już szóstym trenerem, który został wymieniony za kadencji Dariusza Mioduskiego, która trwa zaledwie trzy lata.
Kiedy aktualny właściciel przejął władze absolutną przy Łazienkowskiej, wykupując udziały Macieja Wandzela i Bogusława Leśnodorskiego, szkoleniowcem Legii był Jacek Magiera. Po jego zwolnieniu we wrześniu 2017 roku, w stolicy pracowali także Romeo Jozak, Dean Klafurić, Ricardo Sa Pinto i Vuković, który zaliczył krótką kadencję w sierpniu 2018 roku zanim rok później dostał szansę na pełen etat.
Trenerzy Legii Warszawa w erze Dariusza Mioduskiego:
> Jacek Magiera (554 dni na stanowisku)
> Romeo Jozak (213 dni na stanowisku)
> Dean Klafurić (108 dni na stanowisku)
> Aleksandar Vuković (12 dni na stanowisku)
> Ricardo Sa Pinto (231 dni na stanowisku)
> Aleksandar Vuković (538 dni na stanowisku)
O ile na krajowym podwórku chaos w Legii nie odcisnął się tak mocno na wynikach, ponieważ w erze Mioduskiego klub sięgnął po trzy mistrzostwa kraju i Puchar Polski. Dużo gorzej było jednak na arenie międzynarodowej, gdzie Wojskowi regularnie kompromitowali się w starciach z często niżej notowanymi rywalami.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.