Juventusowi nie miał łatwo we wtorkowym spotkaniu z Lyonem, ale i tak sięgnął po komplet punktów. Szczególne brawa za dzisiejszy występ należą się bramkarzowi Bianconerich, Gianluigiemu Buffonowi.
Gigi Buffon obronił dziś rzut karny (foto: Łukasz Skwiot)
Stara Dama po dwóch kolejkach znajdowała się na czele grupy H, choć tyle samo punktów miała także Sevilla. We wtorek mistrzowie Włoch mieli wybiec na boisko w Lyonie. Jeszcze kilka dni temu polscy kibice mogliby się spodziewać, że przeciwko Bianconerim zagra Maciej Rybus, jednak było to niemożliwe ze względu na lekki uraz polskiego pomocnika.
Pierwsza połowa spotkania na Parc Olympique Lyonnais nie była szczególnie interesująca. Przewagę optyczną miał Juventus, jednak długo nie potrafił sobie stworzyć żadnej groźnej okazji bramkowej. Dopiero w 25. otworzyć wynik próbował Gonzalo Higuain. Argentyńczyk przegrał jednak pojedynek z Anthonym Lopesem.
Jeszcze lepszą okazję na strzelenie gola mieli wkrótce gospodarze. We własnym polu karnym faul popełnił Leonardo Bonucci, a polski sędzia Szymon Marciniak podyktował rzut karny. Z 11. metra strzelił Alexandre Lacazette, ale Gianluigi Buffon wyczuł jego intencje.
Wydawało się, że w pierwszej połowie nic ciekawego się już nie wydarzy. Jednak tuż przed jej zakończeniem Bonucci powinien był strzelić gola. Obrońca Starej Damy uderzył jednak głową obok słupka.
Po zmianie stron znów popis dał Buffon. W 50. minucie z kilkunastu metrów uderzał Nabil Fekir, a piłka po rykoszecie mogła nieco zmylić włoskiego bramkarza. Ten jednak wykazał się fenomenalnym refleksem, wybijając futbolówkę na rzut rożny.
Niebawem spotkanie nieco się zaostrzyło. Sędzia Marciniak pokazał żółtą kartkę Sergiemu Darderowi, który brzydko zaatakował Miralema Pjanicia. Chwilę później drugim żółtym kartonikiem został ukarany Mario Lemina z Juventusu. Z tego względu goście musieli już do końca grać w osłabieniu. Początkowo nie rzucała się jednak w oczy mniejsza liczba piłkarzy Juventusu na boisku. Podopieczni Allegriego wciąż dłużej utrzymywali się przy piłce i starali się podchodzić pod bramkę gospodarzy.
Wreszcie starania przyjezdnych przyniosły efekt. W 76. minucie rezerwowy Juan Cuadrado zaczarował z prawej strony pola karnego, po czym – zamiast dośrodkować – z ostrego kąta z całej siły strzelił na bramkę. Golkiper OL nie upilnował krótkiego słupka i futbolówka wpadła do siatki!
Do końca spotkania Juventus był stroną przeważającą, choć w doliczonym czasie gry gospodarze mogli przy odrobinie szczęścia doprowadzić do wyrównania. Fortuna się jednak do Francuzów nie uśmiechnęła i trzy punkty pojechały do Turynu.
*
W tym samym czasie w chorwackiej stolicy Dinamo podejmowało Sevillę. Każdy wynik inny niż pewne zwycięstwo gości byłby ogromnym zaskoczeniem. Andaluzyjczycy byli dla kopciuszka bardziej łaskawi niż Juventus. Jedyną bramkę wtorkowego wieczoru strzelił w Zagrzebiu Samir Nasri.
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.