Bukareszt zdobyty! Rumuni bez szans w starciu z armią Adama Nawałki
To była wielka bitwa, a kto wie, czy nie prawdziwa wojna. Polska po niezwykle dramatycznym meczu pokonała w Bukareszcie Rumunię (3:0) i zrobiła olbrzymi krok w kierunku finałów mistrzostw świata w 2018 roku.
Biało-czerwoni wywieźli z Bukaresztu bardzo ważne trzy punkty (foto: Ł.Skwiot)
Już w momencie losowania grup eliminacyjnych do mistrzostw świata było jasne, że mecze z Rumunami będą miały ogromne znaczenie dla ostatecznego układu sił w tabeli. Obie drużyny uczestniczyły w finałach ostatniego Euro i nie bez kozery uważano je za głównych faworytów do wywalczenia awansu. Już pierwsze spotkania pokazały, że tak właśnie będzie, z tą różnicą, że do walki włączyła się również Czarnogóra.
Rumuni na własnym boisku spisują się od miesięcy znakomicie i raczej nie przegrywają. Adam Nawałka doskonale zdawał sobie więc sprawę z tego, że jego podopiecznych będzie czekała w Bukareszcie bardzo trudna przeprawa. Świeżo w pamięci mieliśmy przecież wyjazdowe spotkanie z Kazachstanem, w którym straciliśmy ważne punkty.
Co ciekawe, tuż przed meczem Polaków, do wielkiej niespodzianki doszło w Erewaniu, gdzie Armenia pokonała Czarnogórę. Taki wynik sprawił, że nawet remis w starciu z Rumunami dawał naszym piłkarzom awans na pierwsze miejsce w grupie.
Nawałka ponownie dobrze przygotował swój zespół, który od początku wykazały się większą dojrzałością i spokojem. Gospodarze grali nerwowo i już w 11. minucie stracili gola. Znakomitą indywidualną akcję przeprowadził Kamil Grosicki, który przejął piłkę na połowie przeciwnika, przebiegł z nią kilkadziesiąt metrów, mijając przy okazji pięciu rywali i mocnym uderzeniem nie dał bramkarzowi żadnych szans na interwencję. Futbolówką odbiła się jeszcze od poprzeczki i wpadła do siatki.
Przewaga polskiej drużyny była niekwestionowana, a Rumuni mieli momentami problem z opuszczeniem własnej połowy. Co więcej, rywale nie oszczędzali naszych piłkarzy, którzy co rusz lądowali na murawie po kolejnych faulach. Sędzia spoglądał jednak na zagrania Rumunów łaskawym okiem i jak tylko mógł, bronił się przez wyciągnięciem z kieszonki żółtej kartki.
Gorąco było na płycie boiska, a jeszcze wyższa temperatura panowała na trybunach. Kibice nie byli do siebie nastawieni zbyt przyjaźnie i wielka awantura wisiała w powietrzu. Pod koniec pierwszej połowy w ruch poszły racę, a po tym jak kilka z nich wylądowało w polu karnym Łukasza Fabiańskiego, arbiter musiał na chwilę przerwać zawody. Jeśli już jesteśmy przy „Fabianie”, to ten musiał w pierwszej części tylko raz interweniować. Po dobrze rozegranym przez Rumunów rzucie wolny, golkiper Swansea wykazał się czujność i dobrze sparował piłkę do boku.
Rumuńscy piłkarze także w drugiej połowie nie potrafili znaleźć recepty na dobrze dysponowanych Polaków. Ich frustracja rosła w każdą minutą, co przekładało się na liczbę fauli. Bezradność gospodarzy przekładała się automatycznie na złość i rozczarowanie u kibiców. Czarą goryczy zachowania chuliganów w końcu się jednak przelała po tym jak wybuchająca na boisku petarda ogłuszyła Roberta Lewandowskiego, któremu przez kilka dobrych minut udzielano pomocy.
Wydawać by się mogło, że w takim przypadku sędzia Damir Skomina powinien przerwać zawody, ponieważ sytuacja zaczęła się powoli wymykać spod kontroli. Arbiter takiej decyzji jednak nie podjął i mecz po dłuższej chwili został wznowiony.
W 83. minucie było już po wszystkim. Niemiłosiernie poniewierany Lewandowski w końcu doczekał się swojego momentu i uciszył trybuny stadionu w Bukareszcie. Nasz kapitan przejął piłkę przed polem karny, przebiegł z nią na lewą stronę i precyzyjnym uderzeniem pokonał bramkarza. Najlepsza odpowiedź na jaką „Lewy” mógł się zdobyć.
W 90. minucie Lewandowski strzelił jeszcze jednego gola, pewnie wykorzystując rzut karny, który został podyktowany za faul na nim samym. Dzięki temu trafieniu nasz kapitan wyprzedził w klasyfikacji wszech czasów najlepszych strzelców reprezentacji Kazimierza Deynę.
Znakomitą pracę przy obu golach dla Polaków wykonał Łukasz Teodorczyk, który pojawił się w końcówce na boisku. Napastnik Anderlechtu grał krótko, ale pokazał w tym czasie wszystko, co miał najlepsze.
Wynik już do końca nie uległ zmienia i trzy punkty powędrowały na konto polskiej reprezentacji. Dzięki temu awansowaliśmy na pierwsze miejsce w grupie i oby tak było już do końca eliminacji.
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.