Jeszcze kilka miesięcy temu Łukasz Burliga bronił barw Ruchu Chorzów i razem z tym zespołem sięgnął po srebrny medal w rozgrywkach ligowych. W lecie wrócił on jednak z wypożyczenia do Wisły Kraków i jak sam wyznał, nie żałuje swojej decyzji.
– Nie obawiałem się tego powrotu. Wychowałem się tutaj i tutaj najbardziej chciałem grać. Ruch zresztą nie był w stanie mnie wykupić, a Wisła jasno postawiła sprawę, że mam wracać. Poza tym nie ma co ukrywać, że w poprzednim sezonie obrona Wisły nie grała super – powiedział Burliga.
– Wiedziałem zatem, że będzie szansa powalczyć o miejsce w składzie. Utwierdziłem się zresztą w tym przekonaniu po rozmowie z trenerem Probierzem, który zapewnił mnie, że jeśli będę ciężko pracował, to dostanę swoją szansę – dodał.
W najbliższej kolejce ligowej Burliga będzie miał okazję zmierzyć się na boisku ze swoim byłym kolegą z Wisły i rywalem do gry na prawej stronie defensywy Białej GwiazdyMarcinem Baszczyńskim. Młody obrońca nie ukrywa, że chciałby kiedyś dorównać do poziomu popularnego „Baszcza”.
– Na razie nie mam nawet co porównywać się do Marcina. Na pewno chciałbym zagrać dla Wisły tyle meczów, co on. Chciałbym też kiedyś móc tak żartować jak on, kiedy powtarzał, że zagrał w Wiśle 250 meczów, z czego 230 dobrych – wyznał Burliga.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.