„Być może ta sprawa zakończy się tak, jak powinna od początku”. Marek Papszun o swojej sytuacji
Wygląda na to, że do końca zbliża się saga związana z przenosinami Marka Papszuna do Legii Warszawa. Potwierdza to sam trener, choć jednocześnie nie kryje rozgoryczenia wcześniejszymi wydarzeniami.
Już od niemal trzech tygodni piłkarska Polska żyje tematem przenosin Marka Papszuna z Rakowa Częstochowa do Legii Warszawa. Jeszcze w niedzielę wydawało się, że atmosfera robi się jeszcze bardziej gorąca, gdyż szkoleniowiec zapowiedział, że najprawdopodobniej w poniedziałek złoży oświadczenie tłumaczące jego ostatnie zachowania i obciążające klub. Ostatecznie do tego nie doszło. Dziś pojawiła się informacja, że Raków wyraził zgodę na odejście trenera i po dopięciu formalności i zakończeniu rundy jesiennej zostanie on trenerem Wojskowych. Teraz głos zabrał sam Papszun na konferencji przed meczem Ligi Konferencji ze Zrijnskim Mostar.
– Miałem taką myśl, żeby się wypowiedzieć, skomentować całą sytuację, przedstawić swoje stanowisko. Natomiast klub trochę zmienił podejście do mnie i przedstawił jakieś opcje rozwiązania sytuacji. Dlatego załatwiamy to w swoim gronie, jak powinno się to odbyć od początku. Cały czas tak powinno być, niestety tak nie było, ale mimo wszystko gramy w jednej drużynie i dlatego wierzę w taki pozytywny efekt zakończenia tej sprawy – powiedział mistrz Polski z 2023 roku.
Trener zaznaczył jednak, że nie zapomina o złym jego zdaniem wcześniejszym podejściu klubu.
– Pewne rzeczy się wydarzyły, one się nie odstaną, ale być może ta sprawa zakończy się tak jak powinna od początku – dodał Papszun.
Trener poprowadzi Raków w jeszcze 3 spotkaniach. Dwa z nich zostaną rozegrane w ramach Ligi Konferencji, jutro o 21:00 ze Zrijnskim Mostar i tydzień później o tej samej porze z Omonią Nikozja. W tych rozrgwyakch Medaliki spróbują jeszcze poprawić swoją szóstą pozycję. Natomiast w niedzielę, pomiędzy tymi starciami, zagrają w PKO BP Ekstraklasie z Zagłębiem Lubin i postarają się wejść do czołowej dwójki rozgrywek. (AC)
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.