Franck Ribery może być zmuszony do zapłaty 3,5 miliona euro byłemu menedżerowi. O wszystkim zadecyduje we wtorek sąd.
Ribery ma kłopoty prawne (fot. Łukasz Skwiot)
Spór Francuza z Bruno Heiderscheidem trwa już od dłuższego czasu. Były menedżer domaga się od piłkarza prowizji za transfer do Bayernu Monachium sprzed 10 lat. Ribery uważa, że nie musi płacić Luksemburczykowi, ponieważ nie miał z nim wtedy podpisanej umowy.
Sprawa byłaby oczywista, gdyby nie fakt, że Ribery najpierw słownie obiecał, a następnie potwierdził dokumentem, że przekaże Heiderscheidowi 10% za transfer z Olympique Marsylia. Piłkarz i menedżer umówili się w ten sposób, kiedy Francuz grał w Galatasaray Stambuł. Klub miał spore zaległości wobec piłkarza, którzy dzięki agentowi rozwiązał kontrakt. To wówczas Ribery obiecał menedżerowi prowizję za kolejny transfer.
Pomocnik Bayernu Monachium uważa jednak, że nie musi płacić Heiderscheidowi, ponieważ chwilę przed przenosinami z Olympique Marsylia do Bawarii, zerwał z nim kontrakt. Jego transfer do Niemiec przeprowadził już inny menedżer. Były agent domaga się jednak 2,5 miliona prowizji (10% kwoty transferu) i miliona odsetek. Od transakcji minęło bowiem 10 lat.
Sąd pierwszej instancji przyznał rację agentowi. Ribery odwołał się od tej decyzji, a we wtorek z kolei odbędzie się kolejna rozprawa, po której zapadnie prawomocny wyrok.
Bayern zdecydował ws. Harry’ego Kane’a. Rozmowy już trwają
Włodarze Bayernu Monachium są niezwykle zadowoleni ze współpracy z Harry’m Kane’em. Jego aktualny kontrakt wygasa za półtora roku, ale Bawarczycy już teraz chcą zapewnić sobie usługi Anglika na kolejne lata.
Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]
Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.