Przejdź do treści
Cebula: Robię w serach

Polska Ekstraklasa

Cebula: Robię w serach

Uchodził za wielki talent, z szansami na międzynarodową karierę. Dziś legenda ŁKS, ale również były piłkarz Legii, mieszka w Holandii. Ma zrobiony kurs UEFA, mógł pracować jako trener młodzieży, ale gdy pojawiła się taka propozycja – odrzucił ją. Ze względów finansowych, bo wolał robić co innego.
Foto: Włodzimierz Sierakowski/400mm.pl

JAROMIR KRUK

Co porabia dawna gwiazda polskiej ligi?

Pracuję w zakładzie produkującym żółty ser – mówi Tomasz Cebula, 12-krotny reprezentant Polski, brązowy medalista ME U-18 z 1984 roku. – Dziwne, co? Ba, nawet jestem tak zwanym liderem. Gdy Holendrzy, de facto dzięki jednemu naszemu rodakowi, kibicowi ŁKS, dowiedzieli się, że grałem w 1993 roku w meczu z ich reprezentacją stałem się bardzo popularny. Cały czas opowiadam o tym spotkaniu, jedynym jakie zaliczyłem w pierwszej reprezentacji o punkty, a oni słuchają. W Poznaniu na trybunach było 15 tysięcy sympatyków Oranje, chyba z pięć tysięcy naszych. Nie zapomnę przeboju Freddy’ego Mercury’ego „Living on my own”, który na okrągło śpiewali. A jaki skład wtedy miała Holandia, szok. Dennis Bergkamp, Marc Overmars, bracia Koemanowie, bracia De Boerowie, Jan Wouters, same sławy… Mieszkańcy mojej okolicy byli pod wrażeniem piłkarskiego CV Cebuli, może dlatego dostałem propozycję pracy z młodzieżą w klubie z Utrechtu. Nie skorzystałem. Zaproponowali mi 1500 euro na… 10 miesięcy, czyli 150 na miesiąc. Musiałbym dokładać do interesu. Pojawiłem się na kilku treningach drużyn U-19, U-13, ale grzecznie podziękowałem. Przy okazji muszę zburzyć stereotyp, bo u nas tak narzekają szkoleniowcy młodzieży. W Holandii wielu tym zajmuje się, bo po prostu to lubi i łączy pracę z innymi zajęciami, a konkretną kasę dostają tylko najlepsi. 


Z Polski ofert nie było?

Nie widzę się w roli trenera seniorów, to nie dla mnie. Młodzież prowadziłem parę miesięcy w Zielonce pod Warszawą. To dawało mi dużo frajdy, ale trzeba było zarabiać pieniądze na życie, więc wyjechałem do Holandii. Spokojnie mógłbym pracować w pionie sportowym ŁKS, nawet kibice mi o tym piszą, ale chyba nie pasuję niektórym osobom w moim ukochanym klubie. Nie wpraszam się, nie czekam na telefon, pewnie już w Łodzi zapomniano o Cebuli. 

Spodziewał się pan, że będzie… robił w serach?

Pewnie nie, ale tak wyszło. Przede wszystkim oczekiwałem, że w piłce zrobię dużo więcej. Prawdę mówiąc nic nie osiągnąłem. Coś tam pograłem w lidze, byłem mistrzem Polski, wystąpiłem w europejskich pucharach. Tuzin występów w pierwszej reprezentacji. Mizeria, bo nie wykorzystałem należycie swoich pięciu minut, a miałem niesamowity talent. W pewnym momencie pomyślałem, że złapałem Pana Boga za nogi, jak do kadry polecał mnie sam legendarny Leszek Jezierski wydawało mi się, że jestem kozak. Soda mi nie odbiła, ale trzeba było wyciskać więcej, dokręcić śrubę.

Nie zapomniał pan o brązie na Euro U-18?

Pamiętam, że do Związku Radzieckiego jechaliśmy jak przebierańcy, każdy był inaczej ubrany, czego wstydzę się do dziś. W piłkę jednak umieliśmy grać. Ziober, Kosecki, Andrzejek Rudy. Świętej pamięci Darek Marciniak i Witek Wenclewski. Przepraszam, wzruszyłem się, przykro mi, przypomnieli mi się koledzy, którzy już nie żyją. Z moją pamięcią momentami jest krucho, ale wiem, że ograliśmy wtedy Włochów, a w półfinale ulegliśmy Węgrom. O tym moim brązie też dowiedzieli się Holendrzy z pracy i… gratulowali mi. Dla takich chwil warto było grać w piłkę.


Mówi pan: mizeria. Inny by powiedział, że aż 12 meczów w reprezentacji Polski.

Ale tylko jeden o punkty. OK, cieszę się, że i tak trochę zagrałem. Najlepiej wyszedł mi debiut z Grekami w Wolos, z Romkiem Koseckim szaleliśmy na skrzydłach. Od razu pojawiła się oferta z Fenerbahce, byłem na rozmowach w Stambule, a oferowali mi takie warunki, że można było spaść z krzesła. Potem pojawiły się sygnały, że dołączę do Roberta Warzychy w Evertonie, zresztą co chwilę się ktoś zgłaszał. Mam żal do Antoniego Ptaka, który wydźwignął ŁKS z kryzysu i dzięki niemu klub wrócił do krajowej czołówki, ale mnie akurat przyspawał do fotela w Łodzi. Gdybym dostał się do mocnego klubu zagranicznego tych meczów w kadrze byłoby nie 12, lecz kilkadziesiąt.

Ale Jose Mourinho dostrzegł w panu talent.

On przyjechał jako obserwator FC Porto na mecz ŁKS z Rakowem. Wtedy wszystko mi wychodziło i słynny później Portugalczyk bardzo pozytywnie wypowiedział się na mój temat. Na boisku stawialiśmy się Smokom, ale oni byli lepsi. Znacznie trudniej grało się jednak przeciw Manchesterowi United. Jak zobaczyłem po wyjściu z szatni uda Jaapa Stama miałem wrażenie, że czekają mnie boje z czołgiem. Przegraliśmy mentalnie, ale piłkarsko United też prezentowali się wybornie. Do dziś krąży anegdota o odprawie Marka Dziuby. Trener wypisał na tablicy skład, a nasz rezerwowy bramkarz Michał Sławuta zauważył, że jest na nim 12 zawodników. Zwrócił uwagę szkoleniowcowi, a ten powiedział, że w takim razie siądzie Jacek Paszulewicz. Grało się też przeciw Monaco z Davidem Trezeguetem i Thierrym Henry w składzie. Obaj megapiłkarze, a szybszego zawodnika niż Henry nie widziałem nigdy.

Czuł pan wielkość Legii będąc w stołecznym klubie?

Szczerze mówiąc to miałem mieszane uczucia. Mirek Jaworski, mój przyjaciel wybrał lepiej niż ja i poszedł do Ruchu Chorzów. Mnie naciskał mój świętej pamięci tata i musiałem ulec, moje zdanie nie było decydujące. Miałem tam non stop pod górkę. Jako 17-latek po zimowych treningach brakowało mi sił, żeby wchodząc do domu złapać za klamkę. Kiedyś po sześciu kilometrach biegu zaczęła mi lecieć krew z nosa. Trener Jerzy Kopa powiedział, żebym sobie przyłożył śnieg do nosa. Młodym w Legii było ciężko, gwiazdy chodziły swoimi drogami i nikt się gówniarzem nie przejmował. Szkoła życia, owszem, ale nie czerpałem wtedy przyjemności z futbolu. Odchodziłem zawiedziony, w niesławie, bo nie chciał mnie Jerzy Engel.

Ale to Engel dał panu zadebiutować w europejskich pucharach, i to w starciu z potężnym Interem Mediolan. Wraca pan czasami pamięcią do tego meczu?

Wszedłem w dogrywce za Jana Karasia, a chwilę potem Jacka Kazimierskiego pokonał Pietro Fanna. Przegraliśmy 0:1, a chyba nie zasłużyliśmy na odpadnięcie. Legia na boisku była lepsza niż naszpikowany gwiazdami Inter. Karl Heinz-Rummenigge, Giuseppe Bergomi, Alessandro Altobelli, Walter Zenga, asy światowego futbolu zostały zmuszone do maksymalnego wysiłku. Z pewnością jest to, mimo porażki, jedno z moich nielicznych miłych wspomnień z Legii. 

W Igloopolu Dębica się pan odbudował?

Świadomie zdecydowałem się na taki krok. Na zapleczu spotkałem wspaniałych ludzi. Kaczówka, Stefanik, Nalepka, Strojek, Sławek Majak, młodziutki Alek Kłak, fajne towarzystwo do grania. Dołożyłem swoją cegiełkę do awansu, a prezentowałem się na tyle dobrze, że sięgnął po mnie sam Napoleon, czyli nieodżałowany Leszek Jezierski. Do Dębicy przyjechałem potem z młodzieżą z Zielonki na obóz i spotkałem znajomych fanów. Nie zapadłem tak w pamięci kibicom Zagłębia Lubin, ale zanim zagrałem w oficjalnym spotkaniu – wraz z Markiem Godlewskim, Cilińskim, Gierejkiewiczem, Zejerem musieliśmy odcierpieć karencję. – Tylko za to, że chcieliśmy zmieniać barwy. Takie były czasy.

W drużynie ŁKS panowała fajna atmosfera?

Na boisku tworzyliśmy monolit, poza nim raczej każdy zajmował się swoimi sprawami. Moimi sąsiadami byli Andrzej Woźniak i Darek Podolski, ale nie utrzymywaliśmy zażyłych kontaktów. 

Tomasz Cebula był imprezowiczem?

Średnio, jako ciekawostkę powiem, że przez 14 lat nie piłem w ogóle alkoholu. Uważam, że alkohol jest dla mądrych ludzi, a obawiałem, że po spożyciu może mi się włączyć agresja lub szwendacz. Koledzy dziwili się, że jak już się pojawiałem na balangach, to grzecznie odmawiałem piwa i wódki. Po prostu mnie to nie interesowało.

Piłkarze w latach 80-tych i 90-tych nie wylewali za kołnierz?

Na obozach działy się różne rzeczy, ale nie będę mówił o kimś, bo każdy odpowiada za siebie. Jeden lubi wypić więcej, inny mniej, jeszcze inny w ogóle. A piłkarzy oceniajmy przez pryzmat tego jak grali, nie ile pili. Nie zamierzam się mądrzyć, bo życie pisze różne scenariusze. 

Panu napisało rozdział w Wietnamie. 

Pojechałem do Azji mając 35 lat i trochę mnie zaskoczyło, jak oni tam biegają. Jak szaleni, mają końskie zdrowie, ale nie odstawałem. Nie robiłem tam za gwiazdę, grało mi się jednak bardzo dobrze. Wietnam to piękny kraj, niesamowita przyroda wręcz zachwyca. Tyle że mecze przy temperaturze 40 stopni potrafiły się dawać we znaki. O tym, że w tamtejszej lidze nic łatwo nie przychodzi przekonali się dwaj zawodnicy z Polski, z przeszłością reprezentacyjną. Nie przeszli testów kondycyjnych i szybko wrócili do domów. 

Najlepszy piłkarz, z jakim pan grał w jednym zespole?

Miałem przyjemność występować z wieloma zawodnikami o ogromnym potencjale. Jeśli miałbym jednak wskazać jednego to stawiam na Jacka Ziobera. Jacuś wypalał dwie paczki papierosów dziennie, lecz nie było tego widać, gdy wychodził na boisko. Miał szczęście, bo z ŁKS poszedł do Montpellier. Pograł we Francji, Hiszpanii, spróbował sił w amerykańskiej MLS, a i w drużynie narodowej zaliczył sporo występów. Więcej niż dwanaście… 

WYWIAD UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (NR 15/2020)

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej