W pierwszym piątkowym meczu 11. kolejki Ekstraklasy Cracovia pokonała na wyjeździe Radomiaka Radom 2:0, a wydatny udział w tym sukcesie miał napastnik Pasów Benjamin Kallman. Gospodarze natomiast mieli swoje okazje bramkowe, ale nie potrafili ich wykorzystać, czego efektem jest piąta porażka w tym sezonie.
Już od samego początku spotkania mieliśmy wiele walki pomiędzy zawodnikami obu drużyn w środkowej części boiska, a żadna z zespołów przez pierwsze dwadzieścia minut meczu nie potrafił wykreować sobie dobrej okazji bramkowej. Lepsze wrażenie na boisku sprawiali gospodarze, którzy starali się prowadzić grę, natomiast nie mieli w ogóle pomysłu jak zagrozić bramce strzeżonej przez Karola Niemczyckiego.
To w 21. minucie rywalizacji wykorzystała Cracovia. Bardzo dobre prostopadłe podanie otrzymał Benjamin Kallman, który następnie wygrał pojedynek w powietrzu z Pedro Justiniano. Fiński napastnik popędził lewym skrzydłem i dograł piłkę do Jakuba Myszora, który wpakował piłkę do pustej bramki. Zespół z Krakowa do tego czasu nie sprawiał dobrego wrażenia na boisku, ale wykreował sobie jedną bardzo dobrą okazję bramkową i ją wykorzystał.
Później radomianie starali się wyrównać, ale nie potrafili zaskoczyć swoją akcją krakowskiej defensywy. W 24. minucie swoją szansę miał Felipe Nascimento, ale strzał z dystansu Portugalczyka ze stoickim spokojem obronił Niemczycki. Cracovia z kolei starała się kontrolować tempo spotkania i nie dopuszczać zawodników Radomiaka pod swoje pole karne. Mimo wszystko to krakowianie byli bliżej strzelenia kolejnego gola niż Radomiak, aby doprowadzić do wyrównania. W 42. minucie z okolicy 11 metrów w polu karnym gospodarzy uderzał Matej Rodin, ale ta próba nie sprawiła problemu w skutecznej interwencji Jakubowi Ojrzyńskiemu. Do przerwy goście kontrolowali przebieg rywalizacji i byli na minimalnym prowadzeniu.
Parę minut po rozpoczęciu drugiej połowy do wyrównania mógł doprowadzić Leandro, ale jego uderzenie zostało zablokowane. Gospodarze starali się doprowadzić do remisu, ale ich ataki wyglądały w ten sam sposób, jak w pierwszej połowie. W dodatku od 55. minuty radomianie grali w osłabieniu, gdyż czerwoną kartką ukarany został Justiniano. Stoper Radomiaka sfaulował wychodzącego do sytuacji sam na sam z bramkarzem Myszora. Problemy gospodarzy zaczęły się od tego mnożyć.
Jednakże gospodarze wciąż mieli swoje szanse na doprowadzenie do remisu. W 63. minucie uderzenie z kilku metrów Mauridesa zablokował jeden ze stoperów Cracovii. Chwilę później jeszcze lepszą okazję miał Luis Machado, ale źle uderzył w piłkę i poleciała ona wysoko nad bramką. Kolejną okazję Machado miał minutę potem, ale tym razem świetnie jego strzał zatrzymał Niemczycki. Radomianie grając w osłabieniu spisywali lepiej niż w pełnym składzie na boisku. Jednakże wciąż skuteczniejsi byli goście, którzy w 73. minucie gry podwyższyli prowadzenie. Otar Kakabadze zagrał świetne prostopadłe podanie do Kallmana, a Fin wygrał sytuację sam na sam z bramkarzem i wyrastał na kluczowego gracza tego spotkania.
Później było z kolei bliżej trzeciego gola dla gości, ale nie potrafili wykorzystać swoich okazji na zdobycie bramki. Jednak zmniejszyła się też intensywność ataków Radomiaka, chociaż w doliczonym czasie gry z rzutu wolnego w słupek trafił Maurides.
Cracovia poza kilkoma minutami w drugiej połowie miała ten mecz pod kontrolą i zasłużenie wywozi z Radomia komplet punktów. Z kolei piłkarze Radomiaka zagrali słabe spotkanie, bo nie dość że nie wykorzystywali swoich szans bramkowych, to w dodatku popełniali proste błędy, które kończyły się stratą bramki.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.