Raphael Wicky był jednym z najlepszych szwajcarskich piłkarzy tego stulecia, a teraz jest trenerem Przemysława Frankowskiego w Chicago Fire. Z byłym zawodnikiem Hamburger SV, połączyliśmy się w trakcie kwarantannny akurat zaraz po tym, gdy skończył wirtualną sesję treningową z wybranymi podopiecznymi.
MARCIN HARASIMOWICZ
LOS ANGELES
Czy już przekazał pan najnowsze wskazówki Przemkowi Frankowskiemu? Z tego, co widzę, jest bardzo zajęty swoim małym dzieckiem – uśmiecha się Wicky.
Nadal jest pan bardzo aktywny pomimo epidemii i przerwy w rozgrywkach. Tak, staramy się robić różne rzeczy za pośrednictwem internetu – wspólne ćwiczenia siłowe, mamy zajęcia jogi z zawodnikami. Oprócz tego analizujemy drużyny przeciwne. Staramy się aktywnie pracować, tym bardziej że mamy w składzie dużo nowych piłkarzy. Rozmawiamy sporo o taktyce i to w detalach. Oczywiście jest to trochę dziwna sytuacja, bo najpierw dużo analizujemy, a potem nie możemy wyjść na boisko i przetestować nowych pomysłów w gierce treningowej, czy zajęciach w grupach.
Jaką rolę przewiduje pan dla Frankowskiego w zespole? To jest bardzo ważny zawodnik w drużynie. Nie tylko potrafi zmienić sytuację na boisku w dowolnym momencie w ofensywie, ale także mocno pracuje w działaniach obronnych. Chcę, aby był liderem zespołu nie tylko na boisku – ze względu na umiejętności, doświadczenie oraz fakt, że regularnie występuje w reprezentacji Polski – ale także z racji na jego mentalność. Ma poukładane w głowie, ma bardzo dobre podejście do futbolu.
W ubiegłym sezonie grał na różnych pozycjach. Teraz będzie inaczej? Wiem, że tak było i uważam, że on może grać na różnych pozycjach oraz w różnych systemach, niemniej jego naturalnym miejscem na boisku jest lewe albo prawe skrzydło. Przemek może grać bez problemu na obu stronach, albo nawet zamiennie w trakcie meczu. Z obu skrzydeł potrafi kreować szanse i zdobywać bramki. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że – gdy zajdzie taka potrzeba – mogę go także wykorzystać jako prawego, ofensywnie grającego obrońcę w systemie z piątką z tyłu albo nawet z trójką środkowych obrońców, jako wahadłowego. Przemek jest bardzo wszechstronnym piłkarzem. Spokojnie dałby sobie radę także jako cofnięty, podwieszony, środkowy napastnik, grający za plecami klasycznej dziewiątki. Głównie zamierzam go jednak wystawiać na skrzydle, najczęściej prawym.
Z polskiej ekstraklasy ściągnęliście obrońcę Górnika Zabrze Borisa Sekulicia. Co pan o nim sądzi? Na razie niewiele, bo czekał kilka tygodni na wizę, nie przeszedł z nami okresu przygotowawczego i odbył w sumie zaledwie jeden trening z zespołem. Gdy zacząłem wprowadzać go do drużyny, musieliśmy rozejść się do domów. Znam go więc głównie z zapisu wideo oraz raportów skautów. Wiem, że jest to atletyczny, szybki zawodnik. Dojrzewał jako środkowy obrońca, ale w Górniku grał głównie na prawej stronie. Może z powodzeniem występować w trzyosobowym bloku defensywnym, ale także w klasycznym 1-4-4-2.
Będzie grał w środku czy na boku? Tego jeszcze nie wiem, bo za mało widziałem go w trakcie treningu. Na pewno ma odpowiednie warunki fizyczne, aby z powodzeniem grać na środku, ale wiem, że ostatnio więcej meczów rozegrał na prawej stronie, w tej roli potrafi być bardzo niebezpieczny w działaniach ofensywnych, świetnie podłącza się do akcji zespołu. Muszę z nim na ten temat porozmawiać. Sam grałem przez wiele lat jako obrońca i wiem, że do takich spraw trzeba podchodzić z dużą ostrożnością. Dla piłkarza – a zwłaszcza defensora – zmiana pozycji na boisku nie jest łatwa, do tego potrzeba czasu i pracy na treningach.
Poprzednio pracował pan jako trener FC Basel, teraz przejął pan Chicago Fire po Veljko Paunoviciu. Inne doświadczenie? Historia i tradycje w Basel są zupełnie inne. Tam dla kibiców liczy się wyłącznie końcowe zwycięstwo i tylko to zaakceptują. Gdy obejmowałem zespół, Basel zdobywało tytuł mistrzowski przez osiem lat z rzędu, do tego dochodziły stałe występy w Champions League albo przynajmniej w Lidze Europy. W tamtym sezonie zmierzyliśmy się z Benfiką Lizbona, Manchesterem United i Manchesterem City. Presja była olbrzymia. Tu czegoś takiego nie ma. Oczywiście chcemy walczyć o najwyższe cele, ale mogę spokojnie budować zespół, szlifować detale. Poza tym Szwajcaria jest względnie niewielkim krajem, a tutaj każdy wyjazd na mecz to długa podróż. Możemy grać najpierw na pustyni, za tydzień w górach w Denver, potem na dusznej Florydzie, a na koniec w środku zimy na Wschodnim Wybrzeżu. Gdy występowałem w Bundeslidze, pogoda, powiedzmy w Monachium i Norymberdze, nie różniła się prawie wcale. Albo było zimno w obu miastach, albo gorąco, ale nigdy na zmianę.
Zapisał pan bogatą kartę w Bundeslidze jako obrońca Werderu Brema i Hamburger SV. Z czego w piłkarskiej karierze jest pan najbardziej dumny? Głównie z faktu, że grałem profesjonalnie w piłkę na wysokim poziomie przez piętnaście lat. Zaczynałem już jako szesnastolatek, a kończyć niestety musiałem – ze względów zdrowotnych – mając 31-32 lata. Ciężko jest utrzymać formę na takim poziomie przez tak długi okres. Z reprezentacją Szwajcarii pojechałem na mundial w 2006 roku i to jest na pewno szczyt, o którym marzy każdy piłkarz. A w klubie występowałem w Champions League.
Grał pan z Polakami? Tak, w Werderze Brema występowałem w obronie z Pawłem Wojtalą. Poza boiskiem nie spędzaliśmy dużo czasu razem, ale pamiętam tego wysokiego, solidnie zbudowanego stopera. Był też później lewoskrzydłowy z Polski (Jacek Chańko – przyp. red.). Generalnie jednak częściej grałem przeciwko Polakom. Pamiętam Artura Wichniarka z Herthy i Arminii, Andrzeja Juskowiaka, Jacka Krzynówka…
Oglądał pan pamiętny mecz Polska – Szwajcaria na Euro 2016? Byłem na tym meczu! Pojechałem na Euro jako analityk szwajcarskiej telewizji – przez kilka lat obsługiwałem dla nich najważniejsze turnieje oraz Champions League. Oczywiście Szwajcaria była tego dnia lepsza! Po wspaniałym golu Shaqiriego zasługiwaliśmy na zwycięstwo, zwłaszcza w dogrywce. Skończyło się na rzutach karnych… Spodziewałem się jednak trudnego, wyrównanego spotkania. Wiedziałem, że ten mecz będzie tak wyglądać, przewidywałem to na antenie.
No właśnie, jak wytłumaczyć ten przełom w szwajcarskiej piłce? Nagle staliście się jedną z najbardziej solidnych europejskich reprezentacji, z którą musi liczyć się każdy. Jest wiele powodów. Na początku XXI wieku nastąpiła nowa strukturalizacja federacji i wprowadzono w życie projekty inwestycji w szkolenie młodzieży. To przyniosło rezultaty, dzisiejsze pokolenie zawodników występujących w reprezentacji jest tego najlepszym przykładem. Do tego odgórnie uczyniono ze szwajcarskiej ekstraklasy ligę rozwojową, w której daje się szanse rodzimym talentom. W ten sposób już w bardzo młodym wieku mogą występować w rozgrywkach może nie z samego topu, ale grają na dobrym, profesjonalnym poziomie i po kilku latach są gotowi na Bundesligę albo Premier League. Od dwudziestu lat mocno dokształca się również trenerów, którzy poczynili olbrzymie postępy. Ja z kadrą Szwajcarii pojechałem na Euro w 2004 roku, później zakwalifikowaliśmy się na mundial w Niemczech, a następnie sami byliśmy współgospodarzami kolejnych finałów mistrzostw Europy. W ten sposób zbudowaliśmy pewien trend. Kolejne awanse były jego konsekwencją.
WYWIAD UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (NR 17/2020)
Bezpardonowy faul w meczu Porto! Legenda brutalnie potraktowana przez rywala [WIDEO]
FC Porto pokonało Gil Vicente 3:0 w swoim ostatnim ligowym meczu. Jakub Kiwior i Jan Bednarek rozegrali pełne 90 minut, a Oskar Pietuszewski wszedł z ławki rezerwowych w 77. minucie. Kilka minut wcześniej Martin Fernandez wyleciał z boiska za brutalny faul na Thiago Silvie.
On wciąż to ma! N’Golo Kante z pięknym golem! [WIDEO]
Al-Ittihad pokonało Al-Okhdood 2:1 w Saudi Pro League. Drugiego gola dla zwycięzców zdobył N'Golo Kante, który popisał się świetnym strzałem z dystansu.
Jest przełom w sprawie Polaka! Transfer bliski finalizacji
Blisko sfinalizowania transferu jest kilkukrotny reprezentant Polski. Według najnowszych informacji przełamany został impas pomiędzy negocjującymi klubami.
Oficjalnie: Sebastian Szymański odchodzi z Fenerbahce
Sebastian Szymański oficjalnie poinformował o odejściu z Fenerbahce. Reprezentant Polski opublikował pożegnalny wpis w mediach społecznościowych, a według doniesień medialnych jego kolejnym kierunkiem może być francuska Ligue 1.