Przejdź do treści
Chciałem być obrzydliwie bogaty. 90 minut z Kamilem Sylwestrzakiem

Polska Ekstraklasa

Chciałem być obrzydliwie bogaty. 90 minut z Kamilem Sylwestrzakiem

W czerwcu zostało w Koronie tylko sześciu piłkarzy z ważnymi kontraktami, a dziś są na piątym miejscu w tabeli. Już nie ma w Kielcach dawnej bandy świrów, ale klimat pozostaje unikalny. Bo grunt to lubić się nawzajem i szanować to, co się ma.

Kamil Sylwestrzak (w środku, nr 2) to obecnie jeden z kluczowych piłkarzy Korony Kielce (foto: Ł. Skwiot)

ROZMAWIAŁ ZBIGNIEW MUCHA

To może wróćmy do tego czerwca. Kiedy do widzenia mówili trener Tarasiewicz, Kiełb, Golański i inni, to nie myślałeś, żeby też zwijać żagle?

Przypomnę, że moja sytuacja była nieco inna, ponieważ wiązał mnie jeszcze roczny kontrakt z Koroną – mówi kapitan drużyny Kamil Sylwestrzak. – Było mi jednak w pewien sposób smutno, ponieważ odchodzili fajni ludzie i świetni fachowcy.

Czyli co? Dograć honorowo sezon do końca i dopiero uciekać?

To nie jest wszystko takie proste. Jeśli masz propozycje z kilku klubów, to jesteś wygrany. Co jednak, gdy jest inaczej? Było w Koronie kilku chłopaków, i w tym momencie obie ręce dałbym sobie za to uciąć, że chcieli zostać w Kielcach, ale kontrakt się skończył i musieli odejść. Bo co by nie mówić, to jest klub ekstraklasowy, a jak trudno żyje się poza ekstraklasą, jak ciężko jest się do niej wdrapać, to wiem sam po sobie najlepiej. Mógłbym rozprawę na ten temat napisać.

Jeszcze do tego wrócimy, ale szybko latem zaczął się pojawiać optymizm skoro klub kontraktował nowych piłkarzy i to wcale nie takich ostatnich.

To prawda. Już na przedsezonowym obozie zaczynało wszystko dobrze wyglądać i zauważyłem, że powoli tworzymy fajną kapelę. Wszyscy nadają jeśli nie na tych samych, to na podobnych falach. Nikt nie chodzi, nie smęci, a jeśli pojawiają się jakieś sprzeczki, to bach, bach, załatwiamy wszystko we własnym gronie i znów atmosfera jest czysta.

Bieda jednoczy?

Coś w tym jest. Jeszcze jak byli Gołąb i Kiełbik (Daniel Gołębiewski i Jacek Kiełb – przyp. red.) to opowiadali, jak fantastyczną paczkę stworzyli w Polonii Warszawa właśnie w chwili, kiedy wszystko organizacyjnie zaczęło się tam walić.

Was problemy organizacyjne klubu tak zjednoczyły, że wykręcacie numer za numerem i już jesteście na piątym miejscu, a to sprzeczne z logiką.

Dlaczego? Aż tak słabego składu chyba nie mamy, by mówić o mega sensacji. Po prostu za wcześnie nas skreślono, za wcześnie poradzono szykować się do gry w pierwszej lidze. Jest w Koronie wielu chłopaków, którzy na dobrą sprawę nigdy nic nie wygrali, ale bardzo by chcieli. To właściwy moment, by pokazać, że nie jesteśmy ogórkami i coś potrafimy. Najważniejsze, że potrafimy szczerze ze sobą rozmawiać o błędach i słabościach, nie czarujemy się nawzajem.

Nie lubicie własnych kibiców?

Lubimy i to bardzo, ale fakt, za mocno to ich nie rozpieszczamy…

Osiem meczów poza domem, osiemnaście punktów, jedna stracona bramka. Może presja własnych trybun was paraliżuje?

Nie wydaje mi się. Jeśli już szukać przyczyn, to raczej w nas samych. Na wyjazdach, takie mam wrażenie, gramy bardziej konsekwentnie. Jesteśmy skupieni na obronie, wyczekujemy na możliwość kontrataków. U siebie chcemy pokazać się z innej strony, więc próbujemy organizować natarcia, ładnie prowadzić grę i… klops. Paradoksalnie, kiedy gramy niżej, kiedy się cofamy, stwarzamy nawet więcej podbramkowych sytuacji. Nie ma jednak wyjścia, trzeba znaleźć złoty środek, bo marzymy o tej ósemce, do której w poprzednim sezonie zabrakło zaledwie dwóch punktów. Potem był płacz i zgrzytanie zębów, teraz nerwówki zamierzamy uniknąć.

Po ostatnim meczu dostaliście cztery dni urlopu. Tak jak swego czasu legioniści od Berga, a jak to się skończyło, wszyscy wiedzą.

Nie ma obawy, u nas rozprężenia żadnego nie będzie. Już pierwszego dnia po powrocie dostaliśmy gonga. Trener Marcin Brosz dał nam tak w kość, że o wolnym szybko zapomnieliśmy. Zresztą urlopy przysługiwały tylko tym, którzy grali praktycznie non-stop. Reszta pracowała normalnie.

A propos Brosza. Wydaje się, że on i Ryszard Tarasiewicz, to dwie kompletnie różne bajki. Kiedy przychodził przed sezonem nie było powątpiewania, że może za młody, za miękki, za mało doświadczony…

Bez jaj. Było nas sześciu na kontraktach, to mieliśmy na trenera wybrzydzać? Wiele nie musiał mówić, wystarczy jak powiedział, że albo weźmiemy się w garść, albo będzie w Kielcach niezły rozp… Nie było czasu ani też powodu, by zastanawiać się, czy dobrze zastąpi Tarasiewicza, czy może bardziej odpowiedni byłby kto inny.

Mocne postanowienie wzięcia się w garść to za mało, by na półmetku mieć 23 punkty. Gdzie tkwi fenomen?

W ludziach. W szatni, którą tworzą nie tylko piłkarze, ale masażyści, kierownicy, trenerzy, ludzie kręcący się przy drużynie przez cały czas. Szkoleniowcy mogą się zmieniać, ale klimat musi być i tego trzeba pilnować. Taki Sobol (Paweł Sobolewski – przyp. red.), zawodnik przecież doświadczony, gra niedużo w tym sezonie, a nikt nie widział, by chodził naburmuszony i coś tam za plecami gadał. W Koronie każdy jest częścią szatni. To nie jest zamknięte terytorium tylko dla panów piłkarzy. Jak jest wypad na kolację, to idzie też maser, kiero, itd. Chłopaki z innych drużyn mówią, że trudno w ekstraklasie znaleźć drugą taką szatnię.

Tak porąbaną?

To też. Nie da się ukryć, że lubimy swoje towarzystwo.

Kto wymyśla te wszystkie urocze głupoty, które potem znaleźć można w sieci?

Każdy ma prawo głosu, nikt, nawet z młodzieży, nie krępuje się zaproponować zrobienia wspólnego wygłupu. Oczywiście kapitalną robotę wykonuje Michał Siejak. Siejo to operator Korona TV, także reżyser, pomysłodawca, człowiek-orkiestra, członek drużyny bez dwóch zdań. W czerwcu biorę ślub, będzie wesele, nie wyobrażam sobie, by i Sieja tam zabrakło. A pomysły? One przychodzą spontanicznie. Wracaliśmy niedawno z jakiegoś meczu i zacząłem się nabijać z Radka Dejmka, że jest silny niczym Hulk z kreskówki i tak naprawdę to on jest oryginalnym Hulkiem, a sam Hulk tylko podróbą. Za chwilę w szatni Radek założył maskę Hulka i zaczęły się wygłupy.

Który numer był najfajniejszy?

O kurczę, tyle tego było… Super pomysły miał Korzym, naprawdę gość niepodrabialny. Najefektowniej wypadł chyba słynny Harlem Shake, kto nie widział, szczerze polecam. Chłopaki byli jak w transie, mimo że robiliśmy kilka dubli. To jeszcze było za czasów bandy świrów. Teraz obecna ekipa tylko kontynuuje piękne tradycje i wszystko dopieszcza.

Demokracja jest fajna, ale ktoś rządzić musi.

Wiadomo – w poważnych kwestiach jest rada drużyny i tzw. starzy.

Żeby upomnieć się o pieniądze u prezesa?

Też czytam prasowe doniesienia o kosmicznym zadłużeniu Korony, rychłym upadku klubu, przejęciu, etc. Prawda jest taka, że nie znam skali problemów klubu, ale wiem, że na pewno nie wpływają one obecnie na funkcjonowanie drużyny. Pensja wpływa na nasze konta regularnie, co do dnia. Jeśli są jakieś małe poślizgi, to z tytułu innych wynagrodzeń, ale naprawdę nie można narzekać.

Komuś takiemu jak ty chyba ciężko uciec z okrętu nawet jeśli ten przecieka?

Czy ciężko? Mam umowę do czerwca i się z niej wywiązuję. Co będzie dalej – nie wiem. Nie mam 19 lat, muszę myśleć o sobie, rodzinie, ale nie wykluczam, że dalej będę grał dla Korony. Natomiast nie ukrywam, że nie lubię zmian. Nawet jak muszę się przeprowadzić do innego mieszkania, mocno to przeżywam. Nic nie poradzę – jestem sentymentalny, przywiązuje się do ludzi i miejsc.

No i wiele widziałeś w piłce niekoniecznie na jej szczytach. Do legendy przeszły opowieści, jak w Mieszku mieszkaliście po ośmiu w akademiku i żyliście za 16 złotych dziennie przywożone codziennie przez kierownika drużyny.

Tak było. Widziałem też zawodników, którzy spadali z ekstraklasy i nie mogli się odnaleźć niżej. Bo to inna rzeczywistość. Dlatego tłumaczę młodym – dziś świat stoi otworem, wiele rzeczy przychodzi łatwiej, ale nie życzę ci, byś musiał na powrót walczyć o miejsce w ekstraklasie. Przeżyłem kilku chłopaków, którzy grymasili, ponieważ musieli grać w Młodej Ekstraklasie. Odchodzili więc z Korony do innych klubów i dziś ich nie ma. Nie istnieją w piłce. Dlatego ekstraklasy trzeba się trzymać pazurami. Przychodzę na trening, a tu pachołki porozstawiane, boisko przygotowane, ciuchy wyprane, uprasowane, obiad czeka. Inny świat niż powiedzmy w trzeciej lidze. Dlatego tak mnie wkurza narzekanie.

Szanujesz ekstraklasę, bo późno i nie bez przeszkód do niej trafiłeś.

To prawda. Miałem 24 lata, myślę, że ideałem byłoby wejść na ten poziom dwa lata wcześniej.

Tylko dwa?

Wystarczyłoby. Mając 17-18 lat dostałem lekkiej korby. Wiadomo – sodówa, jestem piłkarz. Na szczęście szybko mnie spacyfikowano. Gdybym tej korby dostał w ekstraklasie, mając pieniądze, których wtedy oczywiście nie miałem, już by mnie nie było. Nie odkopaliby mnie. Teraz wiem, że za cwaniakowanie kontraktów się nie dostaje.

Dziś portal transfermarkt.de wycenia cię na 300 tysięcy euro. Jesteś tyle wart?

A bo ja wiem? Jesteś tyle wart, ile za ciebie zapłacą. A za mnie jeszcze nigdy nikt nic nie zapłacił. A nie, przepraszam, na razie to tylko ja sam za siebie zapłaciłem.

Opowiedz.

Chciałem odejść z Chojniczanki do Korony. Przyjechałem na testy, wraz ze mną jeszcze kilkudziesięciu innych, ale Leszek Ojrzyński wybrał mnie właśnie. Musiałem jednak w Chojnicach dołożyć do transferu i zapłacić za swoją kartę, bo inaczej nic by z tego nie wyszło. Kasy nie miałem wystarczająco dużo. Niby każdy chciał jakoś pomóc, ale jak doszło co do czego, to albo nie mieli pieniędzy, albo po prostu wiecie, rozumiecie… Michał Augustyn, mój przyjaciel, zainwestował we mnie pożyczając kilkanaście tysięcy złotych. No i mogłem w końcu sam za siebie zapłacić.

Brzmi nieprawdopodobnie. Zwróciła mu się ta inwestycja?

Co do grosza oddałem pożyczkę, oszukać by się nie dał, bo pracuje w banku w Luksemburgu, a nawiasem mówiąc, kopie także piłkę w tamtejszej ekstraklasie, w Grevenmacher, choć zaczynał od trzeciej ligi. A ja tak właśnie trafiłem do Korony. I dobrze, bo sam wyznaczyłem sobie górną granicę wiekową, konkretnie 25 lat, więc gdybym do tego czasu nie zagrał w ekstraklasie, dałbym sobie spokój z futbolem. Nie da się z kopania w trzeciej lidze utrzymać rodziny.

Łatwo powiedzieć. Dałbyś sobie radę bez piłki?

Myślę, że tak. Jestem dość obrotnym facetem, wychowałem się w miejscowości nieopodal granicy z Niemcami, więc pewnie śladem wielu kolegów z podwórka i szkoły, właśnie w Niemczech szukałbym pracy.

Język niemiecki znasz, ponoć studiowałeś germanistykę?

Został mi jeden egzamin na drugim roku i cały trzeci rok. Nie potrafię teraz pogodzić studiów z wyczynowym sportem, więc ciągnę dziekankę. Z tym niemieckim to też fajna sprawa. Z racji zamieszkania miałem z nim styczność od najmłodszych lat, ale na poważnie zacząłem się uczyć w wieku 15-16 lat, gdy otrzymałem sygnał – być może jakiś menago mnie po prostu wypuścił, a może nie? – że mogę trafić do juniorskiej drużyny Hamburgera SV, ale warunkiem jest dobra znajomość niemieckiego. Do HSV ostatecznie nie trafiłem, na szczęście język pozostał.

Trochę, jak w anegdocie z Janem Himilsbachem, który mógł zagrać w hollywoodzkiej produkcji pod warunkiem, że nauczy się angielskiego. Odmówił, twierdząc, że jak ostatecznie nie trafi do tego filmu, to z angielskim zostanie jak… nie przymierzając.

Fajne. U mnie w każdym razie niemiecki został, choć wolałbym mimo wszystko w Hamburgu zarabiać w euro… Tak w ogóle to pracy się nie boję. Raz nawet na krótko trafiłem do tartaku, innym razem chciałem wyjechać w góry na Sylwestra z dziewczyną, a z trzecioligowej pensji nie było to łatwe. Ponieważ liga skończyła się w połowie listopada, to do Bożego Narodzenia pracowałem w call-center Plusa w Poznaniu. Życie…

A jakby co to jeszcze bokserem mógłbyś zostać.

Jasne, że tak. Od wielu lat trenuję muay tai, czyli boks tajski. Ostatnio co prawda sporadycznie. Mój instruktor się denerwuje, że nie robię postępów, ale jak mam robić postępy, jeżeli wychodzę na trening raz na pół roku. Uznałem, że skoro gram na poważnie w piłkę, to nie będę się obijał, by kontuzji nie doznać. Ale bardzo lubię adrenalinę. Kto wie zatem, czy gdyby nie piłka, to na poważnie nie zająłbym się boksowaniem.

A z tymi akcjami społecznymi, w których bierzesz często udział to też na poważnie, czy chodzi o marketing?

Wyłącznie na poważnie, zresztą często pomysły wychodzą prosto ode mnie. Zamknęliśmy się z chłopakami w samochodzie w upalny dzień i nagraliśmy wszystko, by uświadomić ludziom, jaką krzywdę wyrządzają dzieciom i zwierzętom nieodpowiedzialnym zachowaniem. Na krzywdę dzieci w ogóle nie mogę spokojnie patrzeć. Zaangażowałem się między innymi w akcję pomocy jednemu choremu smykowi. Taki po prostu jestem. Kiedy byłem chłopcem mieliśmy z kolegami marzenia na podwórku. Pamiętam, że zawsze chciałem być obrzydliwie bogaty, by pomagać innym. Obrzydliwie bogaty już nie będę, ale pomagam, na ile mnie stać. 

WYWIAD UKAZAŁ SIĘ RÓWNIEŻ W NAJNOWSZYM NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej