Chelsea pokonała Newcastle United (2:1), a Fulham wygrało z Burnley (4:2) na zakończenie niedzielnych zmagań w ramach 3. kolejki Premier League.
Chelsea odniosła zwycięstwo na gorącym terenie (fot. Reuters)
St. James’ Park to nie jest łatwy teren dla żadnej drużyny i chociaż do Newcastle przyjechała Chelsea, można było w ciemno zakładać, że gospodarze tanio skóry nie sprzedadzą. „Sroki” mają swoje problemy, a Rafael Benitez nie mógł dokonać w lecie odpowiednich wzmocnień, co było widać w dwóch poprzednich kolejkach. O walkę na boisku do ostatniej minuty ze strony gospodarzy mogliśmy być jednak spokojni.
Chelsea zaczęła z kolei rozgrywki w znakomitym stylu, odprawiając z kwitkiem Huddersfield i Arsenal. O ile gra ofensywna „The Blues” wyglądała więcej niż dobrze, to już o poczynaniach obronnych londyńczyków nie można było tego samego napisać.
Niestety, jeśli ktoś liczył na pokaz dobrego futbolu i niezłe widowisko na północny Anglii, ten raczej nie miał wielu powodów do zadowolenia. Chelsea prowadziła co prawda grę i dominowała na boisku, polegając w dużej mierze na indywidualnych popisach Edena Hazarda, jednak niewiele z tego wszystkiego wynikało. Belg nie miał bowiem zbyt dużego wsparcia w swoich kolegach, a kiedy tylko próbował brać ciężar gry na swoje barki, był bezpardonowo sprowadzany na ziemię przez rywali.
Newcastle okopało się z kolei na własnej połowie, licząc na dobrą postawę Martina Dubravki i kontratakach, których jednak nie było za wiele.
Maurizio Sarri dostrzegł słabość swojego zespołu i w drugiej połowie wprowadził na boisko Oliviera Giroud, zmieniając bardzo słabo grającego Alvaro Moratę. Francuski mistrz świata już nie jeden raz udowodnił, że w roli jokera czuje się znakomicie i to właśnie on miał być tym piłkarzem, który odmieni losy zawodów. Niedługo po nim do gry wprowadzony został również Willian, którego zadaniem było rozruszanie poczynań Chelsea na skrzydłach.
Starania londyńczyków przyniosły skutek na kwadrans przed końcem, kiedy to sędzia podyktował dla nich karnego. Jak jednak pokazały telewizyjne powtórki, całkowicie niesłusznego, ponieważ obrońca próbujący zatrzymać Marcosa Alonso trafił czysto w piłkę. Mleko się jednak rozlało, a pewnym egzekutorem „jedenastki” okazał się Hazard.
Goście nie poszli jedna za ciosem, a w 83. minucie sami stracili gola. Dobre dośrodkowanie z prawego skrzydła wykorzystał Joselu, który głową trafił do siatki. Warto jednak dodać, że kilka sekund wcześniej Giroud przyjął mocny cios łokciem na szczękę i sędzia powinien przerwać grę. Tak się jednak nie stało, a cała akcja zakończyła się bramką dla Newcastle.
Ostatnie słowo w tym meczu należało jednak do gości, a konkretnie do… DeAndre Yedlina, który po wstrzeleniu piłki przez Alonso, skierował piłkę do własnej bramki, pieczętując tym samym los „Srok”.
***
Świadkami dużo większych emocji byliśmy w równolegle rozegranym meczu. Kibice na Craven Cottage już w 4. minucie mogli wznieść ręce w geście triumfu po tym jak atomowym strzałem z dystansu popisał się Jean Michael Seri. 27-letni Iworyjczyk przymierzył w okienko i nie dał żadnych szans na obronę wysuniętemu przed linię bramkarzowi.
Fulham nie cieszyło się zbyt długo z prowadzenia, ponieważ w 10. minucie Burnely odpowiedziało. Futbolówkę do siatki – na raty, ale jednak – zdołał skierować Jeff Hendrick i cała zabawa rozpoczęła się od początku.
Beniaminek Premier League nie zamierzał jednak zwalniać tempa i jeszcze przed przerwą dołożył na swoje konto dwie kolejne bramki. Wystarczyło kilkadziesiąt sekund, pomiędzy 36. i 38. minutą, by Aleksandar Mitrović dwukrotnie skierował piłkę do siatki, dając londyńczykom komfortową zaliczkę.
To jednak wciąż nie był koniec emocji w pierwszej połowie. Burnley zdobyło bowiem gola kontaktowego, a tym, który dał swojej drużynie nadzieję na korzystny wynik był James Tarkowski.
15 – Since his debut for Fulham in February, no player has scored more league goals in the top four tiers of English football than Aleksandar Mitrovic (15, level with Mo Salah). Fire. pic.twitter.com/alpe3k9NuK
W drugiej połowie tak wielu bramek już nie zobaczyliśmy, ale kibice na Craven Cottage raczej nie mogli się czuć rozczarowani. Powod? Czwartego gola dla ich drużyny dorzucił Andre Schurrle i wygrana gospodarzy w stosunku (4:2) stała się faktem.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.