To był mecz na miarę wielkiego hitu Premier League. Piłkarze Manchesteru City i Chelsea stworzyli na Etihad Stadium fantastyczne widowisko, z którego obronną ręką wyszli goście z Londynu, którzy wygrali (3:1).
Diego Costa i Willian zapewnili Chelsea niezwykle ważną wygraną
Spotkanie Manchesteru z Chelsea było awizowane jako absolutny szlagier 14. kolejki, ale nie mogło być inaczej. Na boisku mieliśmy w końcu zobaczyć dwóch poważnych kandydatów do tytułu mistrzowskiego, drużyny o ogromnym potencjale, ze znakomitym menedżerami na ławkach. Pep Guardiola i Antonio Conte to taktyczni geniusze, jednak już pierwsze minuty meczu pokazały, że o żadnych szachach na Etihad Stadium nie będzie mowy.
Tempo zawodów było szalone, a akcja przenosiła się to pod jedno, to pod drugie pole karne. Więcej z gry miał oczywiście Manchester City, który częściej przebywał przy piłce i nie pozwalał rywalowi na rozwinięcie skrzydeł. Bohaterem pierwszej połowy był jednak sędzia Anthony Taylor, który musiał podjąć kilka ważnych i niepopularnych w gronie kibiców Obywateli decyzji.
Najpierw Taylor nie uznał bramki zdobytej przez Fernandinho i jak się okazało, miał rację. Brazylijczyk był bowiem na pozycji spalonej i arbiter podjął dobrą decyzję. Podobnie było w momencie, gdy na czystą pozycję wychodził Sergio Aguero. Rozpędzony Argentyńczyk został wytrącony z równowagi przez Davida Luiza i Taylor uznał, że była to walka bark w bark, a więc nie odgwizdał faulu i nie wyrzucił obrońcy The Blues z boiska.
Manchester naciskał jednak coraz mocniej i w końcówce pierwszej połowy dopiął swego. Po dośrodkowaniu z prawej strony boiska bardzo niefortunnie pod własną bramką interweniował Gary Cahill, który próbował przeciąć tor lotu piłki, a w efekcie skierował ją do siatki.
Niedługo po rozpoczęciu drugiej połowy mogło być już po wszystkim. Znakomitą, 200-procentową sytuację miał Kevin de Bruyne, któremu piłkę przed bramkę wyłożył Jesus Navas. Belg miał jedynie dołożyć nogę i było 2:0, jednak w tak dogodnej pozycji uderzył w poprzeczkę.
Jak głosi stare piłkarskie porzekadło, niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i dokładnie tak było w tym przypadku. Niedługo po tym jak swoją szansę zmarnował de Bruyne, zabójczy atak przeprowadziła bowiem Chelsea. Cesc Fabregas posłał kapitalną piłkę do Diego Costy, a ten z dziecinną łatwości ograł Nicolasa Otamendiego i bez większych problemów pokonał Claudio Bravo.
Goście złapali wiatr w żagle i postanowili pójść za ciosem. W 70. minucie kilkadziesiąt z piłką przebieg Willian, który celnym uderzeniem w kierunku dalszego słupka wykończył kontratak Chelsea i zmusił Bravo do drugiej kapitulacji.
Manchester próbował gonić wynik, Guardiola dokonywał kolejnych roszad w swoim zespole, ale kolejnego gola strzelili goście. Marcos Alonso wypuścił świetnym podaniem Edena Hazarda, a ten wpadł na pełnej szybkości w pole karne i ustalił rezultat na (3:1).
Trzy punkty powędrowały więc na konto Chelsea, która umocniła się na pierwszym miejscu w ligowej tabeli i powiększyła przewagę na jednym ze swoich najpoważniejszych rywali w walce o mistrzostwo. Co więcej, londyńczycy odnieśli ósme ligowe zwycięstwo z rzędu i na ten moment wyrastają na faworyta nr 1 do tytułu.
Willian finishes off an excellent counter after Chelsea repelled a City attack in their own box. What a move! 1-2. #CFCpic.twitter.com/sDAHXAWM3k
Cieniem na meczu położyło się to, co stało się w doliczonym czasie gry. Aguero w absolutnie bandycki sposób sfaulował Luiza i na boisku doszło do ogromnej awantury. Efekt? Argentyńczyk został wyrzucony z boiska, podobnie jak Fernandihho, który sprowokowany przez Fabregasa pozwolił sobie na rękoczyny.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.