Dzisiaj Chelsea na własnym terenie zmierzyła się z Lille OSC. Angielski klub potrzebował zwycięstwa, aby nie musieć martwić się wynikiem drugiego meczu i mieć zapewniony awans do fazy pucharowej Ligi Mistrzów.
Przed dzisiejszym meczem The Blues zajmowali pozycję wicelidera. Chelsea miała jednak tyle samo punktów co Valencia, która na wyjeździe zmierzyła się z liderem – Ajaksem.
Anglicy nie chcieli jednak liczyć na korzystny wynik w drugim meczu. Woleli za wszelką cenę zwyciężyć u siebie i nie pozostawić złudzeń, kto zasłużył sobie na awans.
Chelsea od samego początku spotkania udowodniła, że jest zespołem lepszym. The Blues nie oddawali inicjatywy i wyszli na prowadzenie już w 19. minucie meczu. Tammy Abraham otrzymał świetne podanie i uderzeniem z kilku metrów wpakował piłkę do siatki Lille OSC.
Kilkanaście minut później The Blues podwyższyli swoje prowadzenie. Cesar Azpilicueta wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego i mocnym strzałem głową podwyższył prowadzenie Chelsea.
Po pierwszej połowie było już praktycznie po zawodach. The Blues wygrywali bowiem już 2:0, natomiast Lille OSC nie pokazało zbyt wiele pozytywnych zagrań.
W drugiej odsłonie meczu Lille OSC nie miało zbyt wiele do powiedzenia i oglądaliśmy przez długie minuty raczej nudne zawody. Aż w 78. minucie Loic Remy oddał atomowy strzał. Piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła do bramki Chelsea.
Gospodarze w ostatnich minutach bronili korzystnego dla siebie rezultatu ostatecznie wygrywając 2:1. Chelsea tym samym przypieczętowała swój awans do fazy pucharowej Ligi Mistrzów.
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.