Jakiś czas temu włoskie media informowały, że Arkadiusz Milik mógłby się w styczniu udać na wypożyczenie do Chievo Werona. Polski napastnik miałby się tam odbudować po dwóch poważnych kontuzjach, ale wszystko wskazuje na to, że do takiego ruchu transferowego nie dojdzie.
Co z tym Milikiem? (fot. Reuters)
Przypomnijmy, że Milik po raz drugi w ciągu zaledwie roku zerwał więzadła krzyżowe i na boisku ma się pojawić na początku nowego roku. Wiadomo jednak, że w swoim Napoli nie miałby zbyt wielu okazji na grę, a to z kolei uniemożliwiłoby mu powrót do normalnej formy. Dlatego też, w klubie z Kampanii wpadli na pomysł, by wypożyczyć napastnika na kilka miesięcy.
Wybór miał paść właśnie na Chievo, ale z doniesień dziennika „Il Mattino” wynika, że w Weronie nie są zainteresowani usługami Milika. Powód? Właśnie jego problemy ze zdrowiem i brak gwarancji, że byłby on realnym wzmocnieniem drużyny.
Zła informacja dla jednego Polaka, jest dobrą dla drugiego. W Chievo występuje bowiem aktualnie Mariusz Stępiński, który musi walczyć o każdą minutę spędzoną na boisku. Ewentualne wypożyczenie Milika mocno ograniczyłoby jego szanse na grę, a co za tym idzie, postawiłoby pod znakiem zapytania jego wyjazd na przyszłoroczne mistrzostwa świata.
Co w takim razie czeka Milika? Na razie nie wiadomo, ale wydaje się, że wypożyczenie jest dla niego jedyną opcją na częste występy i powrót do optymalnej dyspozycji. Pozostanie w Neapolu będzie z kolei oznaczało, że polski napastnik dostanie tych okazji dużo mniej. Mając na uwadze zbliżający się mundial, urodzony w Tychach zawodnika nie ma wyjścia.
23-latek wystąpił w tym sezonie w zaledwie pięciu meczach na wszystkich frontach w barwach Napoli. W tym czasie udało mu się strzelić dwa gole.