Wyśniona kariera? Brzmi jak slogan z elementarza taniego trenera personalnego. Tyle że przygoda Reece’a Jamesa z futbolem przypomina właśnie wymarzoną drogę. 21-latek kroczy nią już od trzech sezonów.
Reece James z roku na roku zyskuje coraz większą renomę.
Od momentu powrotu do gry po kontuzji, wszystko w moim życiu się zmieniło – powiedział defensor Chelsea, który mimo młodego wieku już zdążył zapracować na miano ulubieńca kibiców zespołu ze Stamford Bridge i jednego z najlepszych zawodników na swojej pozycji w całej lidze.
REKORDZISTA
Szersza publiczność usłyszała o Angliku w listopadzie 2019 roku, kiedy wziął udział w jednym z najbardziej pamiętnych meczów Ligi Mistrzów ostatniej dekady. Chelsea podejmowała na swoim boisku Ajax Amsterdam i po niespełna godzinie przegrywała aż 1:4. Londyńczycy zdołali dogonić rywala, a decydującego o zdobyciu punktu gola strzelił James.
Tym samym nastolatek pobił rekord Arjena Robbena, stając się najmłodszym strzelcem The Blues w Champions League. Znakomity Holender zdołał trafić do siatki w tych rozgrywkach w wieku 20 lat i 284 dni, James sztuki tej dokonał, mając 19 lat i 332 dni. – Nigdy wcześniej nie brałem udziału w czymś takim – komentował sam zainteresowany. – Dostałem od trenera jasny przekaz. Miałem wejść na boisko i ożywić poczynania drużyny – dodał skromnie.
Osoba menedżera Chelsea odegrała zresztą w karierze Jamesa ogromną rolę, ponieważ wielką szansę otrzymał od samego Franka Lamparda, a więc swojego idola, którego występy podziwiał przed telewizorem. To właśnie on otworzył nastolatkowi furtkę do kariery – miał nosa, ponieważ ten bardzo szybko rozwinął skrzydła, spychając na boczny tor bardziej doświadczonych kolegów.
– Postęp, jaki poczynił, jest fenomenalny. Kiedy Reece grał na wypożyczeniu w Wigan, bacznie mu się przyglądałem. Miałem pomysł, by sprowadzić go do Derby, jednak nic z tego nie wyszło – opowiadał Lampard w rozmowie z BT Sport. – Już wtedy wiedziałem, że to chłopak z naturalnym talentem.
Były już menedżer Chelsea wprowadził Jamesa na salony, jednak ten ruch nie byłby możliwy, gdyby nie wcześniejszy fundament położony przez ojca piłkarza – Nigela. Jako były zawodnik i trener już od najmłodszych lat wpajał dzieciom sportowe wartości. Pochodzący z Redbridge, dzielnicy, którą w dużej mierze zamieszkiwali robotnicy pochodzenia afrykańskiego, Nigel James chciał, by jego dzieci czekała lepsza przyszłość. Z perspektywy czasu można stwierdzić, że udało mu się osiągnąć cel. Młodszy syn został zawodnikiem Chelsea, córka Lauren związała losy z Manchesterem United.
Młody Reece miał zaledwie cztery lata, kiedy zaczął pierwsze treningi w ogródku na tyłach rodzinnego domu. Ćwiczył po szkole, także podczas weekendów, a kiedy starszy brat Joshua grał z kolegami, obserwował, ale przy swojej wrodzonej nieśmiałości obawiał się przyłączyć do zmagań.
SZKOŁA DOJRZEWANIA
Wiele dzieci mając sześć lat, zadowala się oglądaniem bajek, jednak Reece James już w tak młodym wieku musiał opuścić strefę komfortu. Dołączył do lokalnego klubu Kew Garden Rangers. To właśnie podczas meczów – tradycyjnie rozgrywanych w niedzielę – James został wypatrzony przez skautów Chelsea i dołączył do jej akademii, pnąc się u boku Travora Chalobaha, Jacoba Maddoxa czy Masona Mounta.
Trafienie pod skrzydła The Blues niczego jeszcze nie gwarantowało, szczególnie, że James w wieku 13 lat bardzo mocno zaczął przybierać na wadze, tracąc jednocześnie dystans do reszty wychowanków Chelsea. Podczas wspomnienia dla „The Athletic” piłkarz wyjawił, że był to dla niego bardzo trudny czas, gdyż miał poważny problem z wiarą w swoje możliwości. James nie był w stanie wytrzymać 90 minut na boisku – gdy inni zaczynali zbierać pierwsze skalpy w postaci umów indywidualnych, on musiał czekać na szansę.
ielu na miejscu zmagającego się ze zbędnymi kilogramami nastolatka złożyłoby broń. Ale nie James. Dzięki wsparciu ojca, a także opiekunów z akademii, Anglik podjął rękawicę. Po pierwsze, poprosił o dodatkowe sesje treningowe. Po drugie, widząc, że na pozycji środkowego pomocnika może mieć problem z przebiciem się w Chelsea, uznał, że spróbuje sił na boku obrony. Zaprowadziło go to do czerwca 2018 roku, kiedy to złożył podpis pod pierwszym kontraktem z londyńczykami, po czym udał się na wypożyczenie do Wigan Athletic. Na poziomie Championship rozegrał 45 meczów i został wybrany do drużyny sezonu.
CIENIE I BLASKI
Szybki awans do pierwszego zespołu i pewne miejsce w składzie to wielka nobilitacja. Wraz z popularnością i rosnącym zainteresowaniem, James musiał jednak stawić także czoła cieniom związanym z wejściem na szczyt – chociażby z głośną aferą związaną z rasistowskim atakiem, którego James, podobnie jak jego siostra, stał się ofiarą.
Chodzi rzecz jasna o media społecznościowe i ludzi, którzy w 2021 roku nadal uważają, że w sieci mogą napisać wszystko i pozostać bezkarni. W obronie dzieci stanął Nigel James, nie ukrywał rozgoryczenia. – Ile jeszcze to potrwa? To jest kwestia działań rządu i uchwalenia odpowiedniego prawa, uderzającego w ludzi, myślących, że internet zapewnia im bezkarność. To samo dotyczy platform – powinny podejmować stanowcze kroki wobec tych, którzy zamieszczają rasistowskie wpisy na ich łamach – grzmiał w rozmowie z talkSPORT.
Reece James zakosztował już więc słodyczy sukcesu, zaznał także goryczy, ale przed nim całe życie – w końcu ma dopiero 21 lat.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.