– Przez długi okres meczu, gdzieś do 35 minuty, wydawało się, że możemy w Krakowie tylko gładko przegrać. W piłce nieraz jest jednak tak, że jeden moment może zdecydować o całkowitym odwróceniu przebiegu spotkania. My mieliśmy taką szansę i możemy mieć pretensje wyłącznie do siebie, że nie potrafiliśmy jej wykorzystać – po porażce 2:4 z Cracovią stwierdził trener ŁKS Marek Chojnacki.
– Pomimo fragmentów słabej gry zdołaliśmy wyprowadzić wynik ze stanu 0:2 na 2:2, a Cracovia przez pierwsze dziesięć minut drugiej połowy nie wiedziała, co się dzieje. Nie wykorzystaliśmy jednak tego i nie zdołaliśmy strzelić trzeciej bramki, a znając dobrą organizację gry Cracovii mogliśmy się spodziewać, że mecz skończy się tak, jak się skończył – uznał Chojnacki.
– Nigdy nie oceniam pracy sędziów, ale ich decyzje mogły mieć decydujące znaczenie. Nie wiem, czy bramka na 3:2 nie padła ze spalonego, a z kolei bramkę na 4:2 poprzedził ewidentny faul, gdzie byliśmy w korzystnej sytuacji pod bramką Cracovii. Sędzia to puścił i straciliśmy czwartą bramkę. W mojej ocenie były to kluczowe momenty dla przebiegu meczu. Oczywiście widziałem te sytuacje z daleka, z ławki, ale takie mieliśmy odczucie, że sędzia mógł zachować się inaczej – kontynuował opiekun Łódzkiego Klubu Sportowego.
– Z pewnością sami jednak jesteśmy sobie winni, że nie wykorzystaliśmy pierwszych dziesięciu minut drugiej połowy, kiedy to niby wszyscy byli zachwyceni, ale na trybunach pojawiały się tez sporadyczne gwizdy, bo nikt nie przypuszczał, że ŁKS jest w stanie tak zacząć drugą odsłonę meczu. Gdybyśmy wykorzystali te doskonałe sytuacje na strzelenie gola to nie wiadomo jak by się potoczyło to spotkanie. Z drugiej jednak strony: to jest już tylko „gdybanie”. Chciałbym jednak podziękować moim chłopakom za ambitną grę i za to, że momentami potrafili się odgryźć i napędzili trochę stracha Cracovii. Smucimy się jednak, bo przegraliśmy ten mecz i wracamy do Łodzi bez punktów – zakończył Marek Chojnacki.
Wieczysta rozbija bank! Drugi największy transfer w historii klubu
Wieczysta Kraków nie zwalnia tempa na rynku transferowym. Po tym, jak na Chałupnika trafił Paulinho z Oțelulu Gałacz, do I-ligowca ma dołączyć kolejny Portugalczyk z rumuńskiego klubu.