Chorzowskie armaty ponownie wypaliły. Górale wciąż bez wygranej!
Podbeskidzie Bielsko-Biała nadal bez zwycięstwa. W pierwszym meczu 6. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Górale przegrali na własnym boisku z Ruchem Chorzów 1:2. Trzy punkty Niebieskim – jak za najlepszych czasów – dał duet Arkadiusz Piech – Maciej Jankowski.
Maciej Jankowski wraca do dużej formy?Jego gole są potrzebne Ruchowi
Spotkanie w Bielsku miało ogromne znaczenie dla obu zespołów. Podbeskidzie było na musiku ponieważ nie wygrało już od dawna i trzy punkty było potrzebne Góralom jak tlen.
Ruch z kolei zaczął grać ostatnio lepiej i chciał piątkowym meczem
potwierdzić zwyżkową formę. Boisko bardzo szybko zweryfikowało to na co
będzie stać piłkarzy obu zespołów.
Niebiescy grali słabo, co w 16. minucie wykorzystali gospodarze. Po raz kolejny w tym sezonie z dobrej strony pokazał się młodziutki Kamil Adamek, który wypracował sytuację Robertowi Demjanowi, a ten przyjął piłkę w polu karnym i świetnie uderzył z woleja. Michal Pesković nie miał w tej sytuacji żadnych szans. Warto dodać, że nie popisali się w tej sytuacji obrońcy Ruchu, a w szczególności Maciej Sadlok, który wrócił do pierwszego zespołu po zawieszeniu.
Oba
zespoły miał swoje szanse, ale patrząc obiektywnie poziom zawodów
raczej nie zachwycał. Tak w Podbeskidziu, jak i Ruchu mogliśmy
zaobserwować mnóstwo niedokładnych podań i prostych błędów własnych.
Wiele spotkań rozgrywanych na boiskach I ligi było po prostu lepszych.
W drugiej połowie Ruch zaatakował nieco odważniej i choć rewelacji znowu nie było, to Niebiescy dopięli swego i doprowadzili do remisu. W 68. minucie bardzo dobrze w polu karnym Górali zachował się Arkadiusz Piech, który wystawił piłkę do Maciej Jankowskiego, a ten nie mógł się pomylić w takiej sytuacji i z bliska pokonał Mateusza Bąka.
Ruch nie zamierzał się jednak zadowolić jednym punktem. Podopieczni Zielińskiego poszli za ciosem i w 84. minucie wyszli na prowadzenie. Jankowski po długiej wrzutce zgrał piłkę klatkę piersiową do Piecha, a ten nie zastanawiał się zbyt długo i uderzył. Po drodze do bramki futbolówka odbiła się jeszcze od nogi jednego z obrońców i wpadła do siatki.
Wynik nie uległ już zmianie i Podbeskidzie nadal pozostaje bez wygranej w tym sezonie. Ruch z kolei, na kolana nie rzucił, ale wygrał po raz kolejny i to jest najważniejsze.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.