Dziś o 18:30 w ostatnim meczu pierwszej kolejki T-Mobile Ekstraklasy Podbeskidzie zmierzy się z Jagiellonią Białystok. Dla drużyny z Bielska-Białej będzie to historyczny debiut w najwyższej klasie rozgrywkowej.
– Wprowadzenie Podbeskidzia do krajowej elity było moją wewnętrzną ambicją. To spełnienie moich marzeń – stwierdził kapitan beniaminka Sławomir Cienciała. – Występy w ekstraklasie to coś szczególnego. W tej lidze nie ma łatwych rywali. Mimo to, w każdym meczu będziemy grali o trzy punkty, czyli o wszystko – kontynuuje Cienciała.
Ten myśląc o zdobyczy punktowej w poniedziałkowym starciu z Jagiellonią, będzie musiał powstrzymać jej najlepszego strzelca – Tomasza Frankowskiego. – Na tym poziomie w każdym zespole znajdzie się zawodnik, którego powstrzymanie będzie nie lada sztuką. Nie są to jednak drużyny, które mają tylko jednego dobrego gracza, tylko przynajmniej kilku równorzędnych piłkarzy – uważa prawy obrońca Górali, który mimo wszystko nie obawia się wyżej notowanego rywala. – Kilka minut przed meczem zawsze przychodzi dodatkowy dreszcz emocji. Każdy z nas jest świadomy, że w poprzednim sezonie zrobił coś wielkiego, ale by wysiłek nie poszedł na marne musimy mobilizować się jeszcze mocniej. Do niedawna baliśmy się, że wszystkie mecze będziemy grać na wyjeździe, a nie w Bielsku-Białej. Teraz wiemy, że tak nie będzie. Jesteśmy spokojniejsi, ponieważ nasi kibice nam pomogą.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.