Real Madryt ze spokojem awansował do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Królewscy nie pozostawili złudzeń piłkarzom Paris Saint-Germain i zameldowali się w najlepszej ósemce Champions League.
(G. Fuentes/Reuters)
Zinedine Zidane na sezon 2017-18 ma skrojone dwa garnitury. Pierwszy, który zakłada w Primera Division nie prezentuje się najlepiej. Drugi – ten na Ligę Mistrzów – jest idealnie skrojony, a wszyscy dookoła zazdroszczą Francuzowi, że jest tak doskonale dopasowany.
Rewanż wydawał się formalnością. Zwycięstwo 3:1 na Santiago Bernabeu zwiastowało, że w Paryżu Królewscy nie będą nastawieni na huraganowe ataki, a raczej skupią się na solidnej defensywie i ewentualnych kontratakach.
Pierwsza połowa była bardzo wyrównana. Tempo, nastawienie obu zespołów, wyszkolenie techniczne każdego zawodnika, intensywność – wszystko stało na najwyższym poziomie, a każdy kibic, który zdecydował się obejrzeć widowisko w Paryżu, na pewno nie żałował swojego wyboru.
Emocje dwumeczu zamknął w 51. minucie niezawodny Cristiano Ronaldo. Portugalczyk znowu nie rozegrał wielkiego spotkania, ale po raz kolejny drużyna mogła na niego liczyć w ważnym momencie. Zdobywca Złotej Piłki po raz kolejny był tam, gdzie być powinien.
Tytuł najbardziej bezmyślnego zawodnika przypisujemy Marco Verrattiemu. Francuz w pierwszej połowie w bardzo prostej sytuacji otrzymał żółtą kartkę za faul na Casemiro pod polem karnym rywali. W drugiej połowie pomocnik PSG otrzymał drugie żółtko, ale tym razem za skrytykowanie słusznej decyzji sędziego…
Nadzieje francuskim kibicom przywrócił na chwilę Edinson Cavani, ale emocje zakończył Casemiro. Real dominował, cierpliwie rozgrywał piłkę i nie naraził się już na żadną kontrę PSG. Królewscy zasłużenie awansował do ćwierćfinału.
Co ta porażka oznacza dla Unaia Emery’ego? Wydaje się, że jego projekt w Paryżu może wkrótce dobiec końca. PSG drugi rok z rzędu odpada na etapie 1/8 finału. Szkoleniowiec może tłumaczyć się co prawda brakiem Neymara, ale czy dla właścicieli wicemistrza Francji będzie to wystarczające usprawiedliwienie? Coś nam się wydaje, że nie…
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.