Przejdź do treści
Cierzniak: Smutek i radość w kolorze pomarańczy

Ligi w Europie Inne ligi

Cierzniak: Smutek i radość w kolorze pomarańczy

W minioną sobotę jako jeden z kilku Polaków walczył w meczu, którego stawką był krajowy puchar. W poniedziałek rozpoczął urlop i po cichu liczył, że nie będzie długi, ze względu na udział Dundee United w kwalifikacjach Ligi Europy.

ROZMAWIAŁ PIOTR WOJCIECHOWSKI

Niestety, przegraliśmy 0:2 i ta przyjemność czeka zespół Saint Johnstone – mówi Radosław Cierzniak (na zdjęciu). – My możemy sobie tylko pluć w brodę, bo na pewno nie byliśmy gorszym zespołem. Po każdej porażce ciężko się ogarnąć, po pucharowej również, tym bardziej że mieliśmy za sobą trudny tydzień. Od wtorku byliśmy praktycznie odcięci od świata, bo trener wywiózł nas na przedmeczowe zgrupowanie aż do St Andrews. To niewielkie szkockie miasteczko położone nad zatoką na północno-wschodnim wybrzeżu. Znajduje się tu najstarsze na świecie pole golfowe, własność klubu Old Course, na którym podobno grano w golfa już w XV wieku. Największe wrażenie wywarł na mnie jednak hotel, w którym byliśmy zakwaterowani. Takiego wypasu jeszcze nigdy w życiu nie widziałem.

Aż tak dbają o swoich piłkarzy właściciele Dundee United?
W Szkocji rozgrywki krajowego pucharu traktowane są jako coś wyjątkowego, ale i tak byłem zaskoczony zainteresowaniem i witalnością kibiców. Zbigniew Boniek w przypadku Pucharu Polski robi doskonałą robotę, ale on miał okazję poznać magiczną atmosferę finałów krajowych pucharów, dlatego chciałbym, żeby ktoś inny z władz PZPN przyjechał do Szkocji i zobaczył na własne oczy, jakim prestiżem cieszą się te rozgrywki, jaką mają otoczkę i jak traktowane są przez tamtejszą federację, piłkarzy i kibiców. Szkocja jest dużo mniejszym od nas krajem, ze znacznie mniejszą populacją, ale Szkoci autentycznie kochają futbol. Na Celtic Park może zasiąść jednorazowo ponad 60 tysięcy widzów, a w trakcie sobotniego meczu ten wspaniały obiekt wypełniło niemal 50 tysięcy sympatyków obu zespołów. Od dłuższego czasu Pomarańcze nic nie wygrały, dlatego w klubie wszystko podporządkowane zostało finałowemu starciu. Mieliśmy skupić się tylko na piłkarzach St Johnstone, z tego też powodu nie miałem możliwości obejrzenia meczu naszej reprezentacji z Niemcami.

Do 45 minuty finału spisywał się pan bez zarzutu, kilkakrotnie ratując swój zespół przed utratą bramki. W doliczonym czasie gry, przy rzucie rożnym, zabrakło wam koncentracji?
Też, ale to ja spóźniłem się z interwencją, bo stojący na linii bramkowej Stevie May złapał mnie za rękę. Sędzia nie widział albo nie chciał dopatrzyć się ewidentnego faulu, a gdyby nie May, na pewno wyłapałbym dośrodkowanie. Inna sprawa, że nasz obrońca powinien uprzedzić Stevena Andersona, któremu piłka praktycznie odbiła się od głowy i wpadła do bramki. Gol do szatni to zawsze jest trudny moment dla zespołu, ale podczas przerwy McNamara był spokojny i zachęcał nas, żebyśmy w drugiej połowie nadal grali swoje. Miał rację, bo z upływem minut to my byliśmy zespołem dyktującym warunki gry.

Szkoda, że Nadir Ciftci momentami grał zbyt indywidualnie?
Z góry było wiadomo, że trener postawi na niego, bo co tu dużo mówić, to Turek ciągnął nasz zespół w lidze. Praktycznie z niczego potrafi stworzyć zagrożenie i najlepiej prezentował się w ofensywie Dundee, zdobywając w lidze 11 bramek. Na pewno był też jedną z pierwszoplanowych postaci finału, ale już przed meczem pojawiały się informacje, że będzie obserwowany przez wysłanników kilku klubów angielskich. Chyba dlatego chciał się pokazać z jak najlepszej strony i zapominał o partnerach. O to miał też do niego pretensje trener. Swoją drogą Alan Mannus miał dużo szczęścia, gdy po uderzeniu Turka z rzutu wolnego piłka odbiła się od poprzeczki, a potem od pleców bramkarza Saint i stanęła na murawie. Szkoda, bo wyrównująca bramka na pewno miałaby spory wpływ na dalszy przebieg meczu.

Do przerwy graliście jednak zbyt asekuracyjnie, dużo było też przypadkowości w waszych akcjach ofensywnych.
McNamara ustawia zespół w zależności od rywala, ale w sobotę mieliśmy zabezpieczyć się przed szybkimi kontrami, dlatego zagraliśmy dwoma defensywnymi pomocnikami. Trener miał spory problem, bo dotychczas stawiał na Anglika Paula Patona, którego wspierał Szkot John Rankin. Tyle że w dwóch ostatnich meczach ligowych doskonale prezentował się Francuz Morgaro Gomis, który wrócił do Dundee po dwóch sezonach spędzonych w Birmingham City. Wszyscy trzej mają spore doświadczenie i potrafią dokładnym zagraniem stworzyć zagrożenie w polu karnym rywala. Ostatecznie Francuz przesiedział mecz na ławce rezerwowych, a Patona zmienił w końcówce Brian Graham i chyba trener wiedział, co robi, bo ten bardzo wysoki napastnik dwukrotnie stawał przed szansą pokonania Mannusa. Nie lubię po porażkach szukać usprawiedliwień, ale w sobotę rywalom wychodziło wszystko i tego dnia szczęście było po ich stronie.

A może dlatego, że częściej rozgrywali akcje w bocznych strefach boiska?
W trakcie meczu panuje częsta rotacja, dlatego McNamara wysoko ceni uniwersalność. W lidze mocną stroną naszego zespołu byli bardzo szybcy skrzydłowi – Stuart Armstrong i Gary Mackay-Steven. Pierwszy ma 22 lata i za sobą chyba najlepszy sezon ligowy. Gary jest tylko rok starszy, ale w pojedynkach z obrońcami potrafi być również skuteczny do bólu. To my przegraliśmy finał, chociaż na pewno Tommy Wright, angielski szkoleniowiec Świętych, dokładnie odrobił pracę domową.

Co było dla was największym zagrożeniem ze strony rywala?
Przede wszystkim mieliśmy uważać na dwóch napastników, bo May to superstrzelec szkockiej Premier League. Ostatecznie gola nie strzelił, ale zrobił to drugi napastnik Steve McLean, zresztą po kiksie naszego piłkarza. Bilans tegorocznych meczów z Saint Johnstone nie był dla nas korzystny, bo wygraliśmy raz, a trzykrotnie przegraliśmy. Jak zawsze byli agresywni, ale zagrali tradycyjnie prosty futbol. Nie popełnili zbyt wielu błędów. Panuje opinia, że prezentują najgorszy styl w całej lidze, ale ostatecznie to oni zdobyli Puchar Szkocji.

To nie był dobry dzień dla formacji obronnej Dundee, w której rej wodzą dwaj… Irlandczycy?
Sean Dillon to stary wyjadacz, który już wcześniej miał na koncie zdobyty Puchar Szkocji i Puchar Ligi. Niestety, nie udało się zatrzymać w klubie Gavina Gunninga i ten uzdolniony 23-latek odejdzie latem do Sheffield Wednesday. Prawdziwym objawieniem sezonu był jednak lewy obrońca, 20-letni Andrew Robertson, po którego ustawiły się w kolejce już trzy zespoły angielskiej Premiership. Po drugiej stronie boiska operuje szybki i grający równie ofensywnie Keith Watson, który podobnie jak większość młodych piłkarzy Dundee w tym sezonie zrobił duże postępy. Na pewno młodość to największy potencjał naszej drużyny.

Czwarta lokata w rozgrywkach szkockiej Premier League odzwierciedla aktualne możliwości The Tangerines?
Na pewno Celtic był poza konkurencją, ale dla mnie to spory niedosyt, bo uważam, że powinniśmy skutecznie powalczyć nawet o tytuł wicemistrza. Niestety, zbyt wiele porażek odnotowaliśmy w konfrontacjach z potencjalnie słabszymi rywalami, dlatego jesteśmy na tym, a nie wyższym miejscu. To chyba zrozumiałe, że w tej sytuacji zdobycie pucharu miało dla nas szczególne znaczenie.

I dlatego przed sobotnim finałem rosło napięcie i stres wywołany oczekiwaniami waszych sympatyków?
Zdawaliśmy sobie sprawę, co nas czeka, chociaż McNamara przygotował kilka niespodzianek. Wiadomo, że w końcowym okresie sezonu szczególnie daje znać o sobie zmęczenie, pojawiają się kontuzje i drobne urazy, ale przed finałem wszyscy piłkarze Dundee zgłaszali gotowość do gry, bo każdy czuł się w obowiązku pomóc drużynie.

Niedawno powiedział pan, że pilnie śledzi rozgrywki polskiej ekstraklasy?
I nic się w tym temacie nie zmieniło, bo dzięki satelicie nadal staram się oglądać każde ligowe spotkanie. Moim zdaniem kwestia tytułu mistrza Polski jest już rozstrzygnięta na korzyść warszawskiej Legii, niemniej trzymam kciuki za Lecha i trenera Mariusza Rumaka, który na przekór wszystkim krytycznym opiniom konsekwentnie buduje swój zespół i z roku na rok osiąga coraz lepsze wyniki. Martwi mnie natomiast niska pozycja Cracovii, zespołu, z którego trafiłem do Szkocji. Styl gry, ale i potencjał kadrowy wskazywały, że drużyna Pasów powinna rywalizować w grupie mistrzowskiej, tymczasem teraz znalazła się wśród ekip zagrożonych degradacją. Nigdy nie miałem okazji współpracować z Wojciechem Stawowym, ale słyszałem, że jest dobrym fachowcem. Już chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że częste zmiany trenerów nie pomagają w pracy szkoleniowej, tymczasem rotacja szkoleniowców powoli staje się główną specjalnością polskiej ekstraklasy. W Szkocji również jest duża presja i oczekiwania, ale prezesi nie działają gorączkowo, nikt też nie podejmuje decyzji o zwolnieniu trenera po dwóch, trzech przegranych meczach z rzędu. Ta zabawa nie na tym polega.

W Szkocji nic nie słychać o kryzysie ekonomicznym? W klubach nie szukają na każdym kroku oszczędności?
Nie zauważyłem nic niepokojącego, wprost przeciwnie. Kluby odważnie sięgają po nowych piłkarzy, dużo mówi się również o podwyższaniu budżetów. Dundee pozyskuje duże środki dzięki szkoleniu, a następnie sprzedaży młodych, utalentowanych piłkarzy. To jest najpewniejszy sposób zapewnienia funkcjonowania klubu i już wcześniej zapowiedziano nam, że w nowym sezonie zostaną podwyższone premie. W Szkocji ludzie żyją oszczędnie, ale zawsze myślą perspektywicznie. Moim zdaniem obecny zespół Dundee, czwarty w szkockiej Premier League, bez trudu zagwarantowałby sobie miejsce w grupie mistrzowskiej naszej ekstraklasy, i to zarówno pod względem sportowym, jak i organizacyjnym.

Ma pan kontakt z Łukaszami – Załuską i Fabiańskim?
Oczywiście, i nawet często do siebie dzwonimy. Obaj noszą się z zamiarem zmiany otoczenia, ale to zrozumiałe, bo nikt nie lubi zbyt długo przesiadywać na ławce rezerwowych. Nie wiadomo, czy Fraser Forster pozostanie w Celticu, ale niebawem wszystko się wyjaśni. Mocno trzymałem w sobotę kciuki za Fabiana, najpierw żeby zagrał w Pucharze Anglii, a potem żeby go zdobył. Nie mogłem oglądać finału z jego udziałem. Potem, już po wyjściu z szatni, dowiedziałem się, że po dziesięciu minutach zespół Hull prowadził różnicą dwóch goli. To musiała być niezła jazda, ale występ w tym meczu na pewno mu się należał, choćby dlatego, że Wojtek Szczęsny stawał w bramce londyńskiego Arsenalu w meczach Ligi Mistrzów. Celtic Park jest pięknym stadionem, ale możliwość gry w takim meczu, i to jeszcze na Wembley, na pewno w przypadku każdego piłkarza pozostaje w pamięci do końca życia. Nie chcę i nie wypada mi kontynuować wątku związanego z ich dalszymi planami. To są prywatne i bardzo ważne kwestie, które mogą mieć decydujący wpływ na przebieg karier. Dla mnie Arsenal jest niesamowitym klubem i na pewno wielu piłkarzy marzy, żeby móc zagrać w koszulce z armatą w herbie. Inna sprawa, że niesamowity przebieg miała tegoroczna końcówka ligowych rozgrywek w Anglii. Szkoda, że Kanonierzy nie wykorzystali szansy, ale nie od dziś wiadomo, że gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Na pocieszenie pozostał im Puchar Anglii.

Tomasz Kuszczak nie zdołał ze swoim zespołem awansować do Premiership i również w przerwie letniej zmieni klub. Pan nie planuje przenosin?
Wiąże mnie jeszcze roczny kontrakt z Dundee. Po półfinałowym meczu Pucharu Szkocji przeciwko Rangersom zebrałem wiele pochwał i zgodnie stwierdzono, że miałem spory udział w awansie do finału. Wiem, że pojawiają się pytania co do mojej osoby, ale ostatnio skupiałem się głównie na grze. Mam za sobą na pewno udany sezon, ale od dwóch lat praktycznie nie opuszczam bramki Dundee. I dobrze, bo bramkarz musi regularnie grać.

Podobno poważne zmiany szykują się również w pana domu?
Już 6 czerwca oczekujemy przyjścia na świat potomstwa i z tego powodu żona większość czasu spędza obecnie w Polsce, mieszkając ze swoją mamą. W jej stanie lotnicze podróże nie są wskazane, a to będzie nasze pierwsze dziecko – i to córeczka. Bieżący rok był dla mnie wyjątkowo bogaty w doniosłe wydarzenia. Teraz zapominam już powoli o porażce i cieszę się z wyjazdu do kraju, a pierwsze dni jak zwykle w takich przypadkach nie będą łatwe, zwłaszcza w przemieszczaniu się samochodem, bo przyzwyczajenie do lewostronnego ruchu bywa niebezpieczne. Trzeba być bardzo skoncentrowanym. Tak samo jak w finale.

 

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Ligi w Europie Inne ligi

Problemy polskiego pomocnika. Co się dzieje?

Feyenoord Rotterdam ogłosił kadrę, która uda się na letni obóz w Belgii. Na liście nie ma niestety Jakuba Modera, który wciąż nie rozpoczął jeszcze treningów z piłką.

4/12/2026 - NIJMEGEN - Jakub Moder of Feyenoord during the Dutch Eredivisie match between NEC and Feyenoord at De Goffert on April 12, 2026 in Nijmegen, the Netherlands. BAS CZERWINSKI / ANP /ANP/Sipa USA
2026.04.12 Nijmegen
pilka nozna liga holenderska
NEC Nijmegen - Feyenoord
Foto ANP/SIPA USA/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Inne ligi

OFICJALNIE: Maik Nawrocki piłkarzem RC Lens!

25-letni środkowy obrońca odchodzi z Celticu i przenosi się do RC Lens. Polak podpisał z francuskim klubem umowę obowiązującą przez cztery sezony.

OFICJALNIE: Maik Nawrocki piłkarzem RC Lens!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Inne ligi

Klub Kamińskiego pozyska nowego napastnika? Ostatnio grał w lidze rosyjskiej

Jhon Duran może zostać nowym klubowym kolegą Jakuba Kamińskiego. Kolumbijczyk znalazł się na liście życzeń Benfiki, a sam napastnik chciałby opuścić Arabię.

ISTANBUL, TURKEY - JANUARY 22: Jhon Duran of Fenerbahce during the UEFA Europa League 2025/26 League Phase MD7 match between Fenerbahce SK and Aston Villa FC at Fenerbahce Sukru Saracoglu Spor Kompleksi Chobani Stadium on January 22, 2026 in Istanbul, Turkey. Istanbul Turkey Copyright: xSeskimphotox FBahce-AVilla-220126 151
2026.01.22 Stambul
pilka nozna , liga Europy
Fenerbahce Stambul - Aston Villa
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Inne ligi

Polski bramkarz zagra w Portugalii

Młody bramkarz zmienia klub. Polak spędzi najbliższy sezon w Portugalii.

2026.05.02 Warszawa
pilka nozna STS Puchar Polski sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Rakow Czestochowa
N/z Oliwier Zych
Foto Weronika Morciszek / PressFocus

2026.05.02 Warszawa
Football - STS Polish Cup season 2025/2026
Gornik Zabrze - Rakow Czestochowa
Oliwier Zych
Credit: Weronika Morciszek / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Napastnik Górnika Zabrze znalazł nowy klub

Pozyskany przed rokiem przez Górnika Zabrze napastnik Gabriel Barbosa opuszcza klub. W nowym sezonie będzie reprezentował barwy portugalskiego drugoligowca – SC Farense.

Napastnik Górnika Zabrze znalazł nowy klub
Czytaj więcej