Ciężki sprawdzian drugiego Piszczka, spacer Lewego
11 kolejka niemieckiej Bundesligi rozpoczęła się od piątkowego zwycięstwa Hannoveru 96 w Berlinie, ale nie to spotkanie jest najciekawsze z perspektywy polskiego kibica. W sobotę kolejny występ na bundesligowym poziomie zaliczy Paweł Olkowski, którego powoli zaczyna się porównywać do polskiego asa Borussii Dortmund, Łukasza Piszczka.
Edward Kowalczuk, trener przygotowania fizycznego Hannoveru 96 uważa, że w zasadzie każdy młody piłkarz przychodzący z polskiej ekstraklasy do zespołu występującego w Bundeslidze potrzebuje około roku na przystosowanie się do nowych warunków i nadrobienie zaległości. W przypadku Pawła Olkowskiego, który w letnim okienku transferowym zamienił Zabrze na Kolonię, ta teoria nie ma chyba zastosowania. Piłkarz w zasadzie od razu wskoczył do składu ekipy z Kolonii, co przecież było dodatkowo utrudnione przez fakt, że o plac rywalizować miał z kapitanem, świetnym Słoweńcem, Miso Brecko. Od pewnego czasu Peter Stoeger nie ma cienia wątpliwości, kto powinien grać na prawej obronie. I dla jasności, nie jest to Brecko…
Olkowski imponuje przede wszystkim wydolnością, wybieganiem, końskim wręcz zdrowiem. Były zawodnik Górnika ma jeszcze braki w grze defensywnej, zresztą mówił o tym podczas jednej z konferencji prasowych szkoleniowiec Kozłów, ale nadrabia aktywnością w akcjach ofensywnych. Olkowski w Niemczech ma świetną prasę, wszyscy są tam w zasadzie przekonani, że reprezentant Polski błyskawicznie się rozwinie i będzie nie do wyjęcia ze składu. Zresztą widać to nawet przed sobotnim meczem z Hoffenheim, Olkowski ma przecież dodatkowy atut – uniwersalność. Stoegerowi wypadł prawy pomocnik, Olkowski niemal na pewno zostanie więc przesunięty wyżej, a do składu wskoczy „odpalony” w ostatnim czasie Brecko.
Popularny „Olo” w Kolonii wykonuje świetną robotę, jeśli nie zdarzy się w najbliższym czasie nic nieprzewidywanego i Polak będzie mógł przejść z Kolonią jeszcze jeden okres przygotowawczy, wiosna będzie należeć do niego. Porównania do Łukasza Piszczka trzeba będzie więc traktować jak najbardziej poważnie.
W sobotę Olkowskiego i jego kolegów czeka trudne zadanie, Kozły powalczą o punkty w Sinsheim. Wieśniaki w tym sezonie imponują zarówno skutecznością, ale również – co w ich przypadku po poprzednim roku może zaskakiwać – stabilnością w defensywie. Aktualnie to piąta drużyna ligi, aspirująca do gry w europejskich pucharach. Na boisku niemal na pewno zobaczymy dwóch Polaków – Olkowskiego i Polanskiego. Adam Matuszczyk zasiądzie na ławce rezerwowych FC Koeln, a Sławomir Peszko nie zagra ze względu na przeziębienie.
Co jeszcze ciekawego działo się będzie w sobotnie popołdunie na niemieckich boiskach? Bayern nie powinien mieć większych kłopotów z wywalczeniem trzech punktów we Frankfurcie. Eintracht zawodzi, jest dopiero 12 w tabeli, Bayern z kolei nie ma sobie w Niemczech równych. Zwycięstwo gości można więc obstawiać w ciemno. Jak spisze się Lewandowski? Jeśli zagra od pierwszej minuty (być może Pep Guardiola będzie chciał dać odpocząć Polakowi), prawdopodobieństwo strzelenia przez niego gola będzie ogromne. W końcu asystować mu będą Robben, Goetze i Ribery…
Ciekawie powinno być również w Leverkusen, Bayern podejmować będzie bardzo niewygodnego rywala – FSV Mainz. Sebastian Boenisch wrócił już do pełni sił, ale pod jego nieobecność do składu wskoczył w końcu Wendell, a teraz będzie go bardzo trudno z niego wygryźć…
Borussia zagra dopiero w niedzielę, a jak na złość rywalem ekipy z Dortmundu będzie zespół z Moenchengladbach, prezentujący w ostatnim czasie piłkę kapitalną. Może się więc okazać, że zespół Kloppa wpadnie w jeszcze większe bagno. A już teraz tkwi w nim przecież po uszy…
Bayern zdecydował ws. Harry’ego Kane’a. Rozmowy już trwają
Włodarze Bayernu Monachium są niezwykle zadowoleni ze współpracy z Harry’m Kane’em. Jego aktualny kontrakt wygasa za półtora roku, ale Bawarczycy już teraz chcą zapewnić sobie usługi Anglika na kolejne lata.
Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]
Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.