Zdaniem Erika Czikosza, Wisła dobrze wiedziała, czego spodziewać się po grze Śląska, jednak w jej grze zabrakło jakości, by zrealizować przedmeczowe założenia.
– Zrobiło się o to podwójnie trudno już w drugiej minucie, od której wrocławianie prowadzili 1:0. Myślę, że gdyby nie ten gol, wynik byłby lepszy. Moglibyśmy wygrać. Odrabianie strat od samego początku nie jest sprawą łatwą – mówił Słowak.
– Po prostu nie byliśmy dziś dość efektywni. Strzały, które oddawaliśmy nie były wystarczająco groźne. Wiedzieliśmy, że rywale będą grać na „brejk”, przerywać nasze akcje, dużo wykorzystywać Kaźmierczaka. Dlatego Kew miał częściej wychodzić do środka i asekurować – ocenił Cikosz.
– Sprawa mistrzostwa trochę się skomplikowała, jednak wszystko wciąż w naszych rękach. Przegraliśmy, ale jedziemy dalej – przyznał obrońca „Białej Gwiazdy”.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.