Co cieszy najbardziej? Wcale nie forma Milika i znalezienie lewego obrońcy…
Pierwszy raz od niepamiętnych czasów mamy możliwość obcowania z kadrą, która nie tylko potrafi grać ładnie i skutecznie, ale przede wszystkim powtarza to w każdym kolejnym spotkaniu. Choć mając w pamięci eliminacyjne katusze lat poprzednich trudno w ogóle przyjąć do siebie podobne myśli, musimy się z tym oswoić: reprezentacja Nawałki to rewelacja i największe, pozytywne zaskoczenie drugiej połowy 2014 roku. I to w skali świata.
Przesada? Pierwszą część eliminacyjnego wyścigu po Euro 2016 zakończyliśmy z 10 punktami na koncie i na szczycie kwalifikacyjnej tabeli. Tak fantastycznego rezultatu nie wykręciła jeszcze żadna polska kadra ścigająca się w XXI wieku po bilety na wielką, piłkarską imprezę. To wszystko jednak mało, wyliczmy więc odprawienie aktualnych mistrzów świata, wyjazdowe rozsmarowanie Gruzinów i towarzyski remis z Helwetami, czyli drużyną z ogromnym potencjałem ofensywnym, plasującą się w pierwszej dwudziestce rankingu FIFA. W tym wszystkim najważniejsze nie są jednak suche wyniki. Najważniejsze, że biało-czerwoni w końcu nauczyli się kopania piłki i efektownego, i efektywnego, strzelają gole (i to dużo), a gdy grają w najmocniejszym zestawieniu, bronią składnie i skutecznie. Ten zespół stać na bezpośredni awans na Euro, bez dwóch zdań.
Co cieszy najbardziej? Jasne, można powiedzieć, że w końcu selekcjonerowi udało się załatać dziurę na lewej obronie, można napisać, że w końcu znaleźliśmy piłkarza będącego w stanie odciążyć w zdobywaniu goli Roberta Lewandowskiego, ale i tak najważniejsze jest coś innego. Atmosfera w zespole – świetna, co zresztą widać ostatnio na każdym kroku – wpływająca na postawę na boisku i wyniki. Tej drużynie się chce, nie wyłączając największych gwiazd, walczyć na murawie na śmierć i życie. Takiego Roberta Lewandowskiego, jak w ostatnich meczach kadry, chciałoby się oglądać zawsze. Zaangażowanie, walka ramię w ramię – jeszcze niedawno tej radości gry w kadrze nie było.
Problemem mogą być duże dysproporcje. Nawałka ma do dyspozycji takich piłkarzy, jak Lewandowski, Milik, Boruc, Szczęsny, Piszczek, Glik czy Krychowiak, czyli zawodników z europejskiej półki. Drużynę uzupełniają jednak piłkarze poziomem odstający, jak chociażby Maciej Rybus czy Thiago Cionek. Ryba (tak, wiem, zaliczył przecież piękną asystę, a na dodatek w drugiej połowie trafił w słupek!) kolejny już raz przeszedł obok reprezentacyjnego występu. W zasadzie przez cały mecz, z krótkim zapomnieniem na dokładne dośrodkowanie na głowę Jędrzejczyka, był bezbarwny i nieefektywny. Może dla niektórych ta wiadomość wyda się niesamowita, ale Ryba w kadrze rozegrał już… ponad 30 spotkań! A ile występów, ile akcji w reprezentacyjnej koszulce pamiętacie byłemu legioniście? No właśnie, potraktujcie to jako odpowiedź na pytanie, czy Rybus kadrze daje tyle, ile zważając na jego występy w rosyjskiej lidze się od niego wymaga.
Najbardziej zawiódł chyba Piotr Zieliński. Zresztą dobrej miny do złej gry pomocnika nie starał się nawet robić Robert Lewandowski, dla którego forma Ziela nie jest na pewno bez znaczenia. – Nie da się grać na najwyższym poziomie, brać na siebie trzech, czterech rywali, gdy rozgrywa się pierwszy mecz od długiego czasu – mówił napastnik Bayernu Monachium, gdy został zapytany o formę młodego pomocnika. I trudno Lewemu nie przyznać racji. Zielińskiego skreślać jednak nie można, najdobitniejszym argumentem może być zresztą… Arek Milik, który przed dwoma miesiącami w Ajaksie Amsterdam nie grał, a i tak otrzymywał kolejne powołania na zgrupowania kadry. Przeciwko Gibraltarowi Milik zaprezentował się słabiutko, wielu kibiców zdążyło go pogrzebać. Pewność siebie, którą zyskał właśnie na zgrupowaniu, zaprocentowała w kolejnych tygodniach. Co było dalej, wszyscy przecież wiemy… Wypada nie tracić wiary, że podobną drogę przejdzie Piotr Zieliński, choć dla niego po wielu tygodniach przesiadywania na ławce bądź zaliczania ligowych ogryzków powoli zaczyna palić się czerwona lampka ostrzegawcza.
Wniosków po wtorkowym spotkaniu selekcjoner będzie mógł wyciągnąć więcej. Zawiedli przede wszystkim ci, których od dawna chcieliśmy testować w reprezentacyjnej koszulce. Paweł Olkowski, który z tygodnia na tydzień buduje coraz mocniejszą pozycję w Bundeslidze, miał tragiczny początek meczu, kompletnie nie potrafił odnaleźć się w reprezentacyjnej linii defensywnej. Nawałka na murawie zostawił go jednak z pełną premedytacja do samego końca spotkania, mimo że momentami jego braki widać było gołym okiem. Selekcjoner wie jednak, że obrońca FC Koeln to przyszłość tego zespołu, że już niedługo będzie realną alternatywą dla Łukasza Piszczka. Jasne, jeszcze nie teraz, ale na pewno ten piłkarz potencjał ma ogromny. I nie można skreślać go po jednym mniej udanym meczu.
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.