Ruszył sezon 2020-21 w PKO Bank Polski Ekstraklasie. Czego dowiedzieliśmy się podczas pierwszej kolejki rozgrywek?
Mateusz Praszelik udanie wkomponował się do drużyny Śląska Wrocław (FOT. KRYSTYNA PACZKOWSKA/400mm.pl)
Pierwsza seria gier to bardzo specyficzny moment sezonu. Kadry wielu drużyn jeszcze nie są skompletowane, w najbliższych tygodniach może dojść do istotnych zmian, paru czołowych piłkarzy pewnie zdąży wyjechać z ligi. Ponadto zespoły przystąpiły do rozgrywek niemalże z marszu: nie było możliwości zorganizowania kilku meczów kontrolnych, sprawdzenia formy poszczególnych graczy, wkomponowania do drużyny nowych zawodników. Część sztabów szkoleniowych postanowiła przygotowywać zespoły metodą startową – na tradycyjne szlifowanie formy po prostu nie wystarczyło czasu.
Z uwagi na szczególny charakter kolejki inaugurującej sezon, wnioski z niej płynące nie powinny być uznawane za daleko idące. Niewykluczone, że za dwa miesiące większość poniższych zdań wywoła rechot.
Jeśli Górnik ma mieć lidera, to z Hiszpanii
Igor Angulo przez cztery sezony był kluczową postacią drużyny z Zabrza. Pierwsza kolejka rozgrywek 2020-21 pokazała, że bez baskijskiego napastnika Górnikowi wcale nie musi być tak trudno, jak się wydawało. Jesus Jimenez przeciwko Podbeskidziu Bielsko-Biała spisał się rewelacyjnie. Już poprzedni sezon w wykonaniu Hiszpana był bardzo dobry, lecz zanosi się na to, że dopiero teraz, nie będąc w cieniu rodaka, Jimenez pokaże pełnię umiejętności.
Warta nie musi być dostarczycielem punktów
W powszechnie panującej opinii jedyny spadkowicz zostanie wyłoniony z grona beniaminków, a najmniejsze szanse na utrzymanie przed sezonem dawano właśnie Warcie. Tymczasem przeciwko Lechii zobaczyliśmy drużynę pozbawioną kompleksów, mającą na siebie ciekawy pomysł, a przede wszystkim grającą w piłkę. Zespołowi trenera Piotra Tworka zabrakło jednak doświadczenia na tym poziomie, przez co punkty pojechały do Gdańska. Takich meczów Warta zapewne będzie musiała rozegrać jeszcze kilka, zanim nabierze ekstraklasowej ogłady.
Śląsk powinien być groźny
Ubiegły sezon skończyli na piątej pozycji, ze stratą siedmiu punktów do miejsca premiowanego grą w eliminacjach europejskich pucharów. Zanosi się na to, że tym razem drużyna trenera Vitezslava Lavicki będzie jeszcze bliżej czołówki. W starciu z Piastem Gliwice wrocławski zespół wypadł co najmniej obiecująco. Jakość Waldemara Soboty dobrze znaliśmy, natomiast inni nowi piłkarze – Mateusz Praszelik i Fabian Piasecki – pokazali, że nie będą w Śląsku tylko uzupełnieniem składu.
Trudny czas przed Wisłą Płock
Oglądanie potyczki Wisły ze Stalą nie było najprzyjemniejszą czynnością, jaką można sobie zaplanować na niedzielne południe. I to nie tylko ze względu na widok gruzowiska zastępującego część trybun stadionu w Płocku. Goście z Mielca grali dość zachowawczo, co da się zrozumieć: nie chcieli przegrać na „dzień dobry” z Ekstraklasą. Natomiast Wisła zwyczajnie nie miała argumentów sportowych, aby pokonać beniaminka. Jeżeli drużyna trenera Radosława Sobolewskiego nie zostanie jeszcze wzmocniona, może mieć w tym sezonie kłopoty.
Lech nie ma kim straszyć na ławce
W Lubinie to bardziej Lech przegrał spotkanie, niż Zagłębie je wygrało. Zdecydowały o tym indywidualne błędy przy stałych fragmentach gry, ale też nad wyraz skromny potencjał ofensywny w rezerwie Kolejorza. Trener Dariusz Żuraw miał na ławce zaledwie trzech piłkarzy ukierunkowanych na atak (Filipa Marchwińskiego, Michała Skórasia i Filipa Szymczaka) – wszystkich posłał na boisko, ale żaden nie pomógł zespołowi. Wymowny jest fakt, że po stracie dwóch bramek, przy konieczności gonienia wyniku w samej końcówce, w Lechu doszło tylko do jednej roszady. Nic nie zmieni się w tej kwestii, jeżeli pozyskany ze Slavii Praga Jan Sykora zajmie w kadrze miejsce Kamila Jóźwiaka, a wszystko wskazuje na to, że tak właśnie będzie.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.