Przejdź do treści
Co słychać w III lidze – czyli małe jest piękne

Polska Ekstraklasa

Co słychać w III lidze – czyli małe jest piękne

Trzecioligowcy generalnie nie mają łatwego życia, a co dopiero powiedzieć o klubach wywodzących się z małych miejscowości. Jak sobie radzą? Z jakimi problemami musieli i muszą się zmagać oraz czym mogą się pochwalić?

KAMIL SULEJ

W grupie pierwszej III ligi są dwa kluby z Warszawy, w drugiej swojego reprezentanta ma Gdynia, a Koszalin nawet dwóch, w trzeciej można znaleźć Wrocław, Chorzów czy Bytom, a w czwartej na dobre rozgościł się Lublin, jest też Kraków. Ten tekst nie będzie jednak o wielkich, którzy mają wiele opcji. Zdecydowanie więcej niż kluby z Białej Piskiej, Giebułtowa czy Starowic Dolnych.

Z MLEKIEM OJCA
Dla wielu klubów awans do III ligi to spełnienie marzeń. Może nie kres ambicji, ale sufit, który trudno przebić przy ograniczeniach finansowo-organizacyjnych. Każdy zna historie Bruk-Betu Termaliki, która z niższych lig przebiła się do Ekstraklasy, jednak za jej sukcesem stał prywatny majątek państwa Witkowskich. A nie w każdej miejscowości można znaleźć osoby chętne do budowania dużej piłki kosztem własnej fortuny.

Podstawą sukcesów jest posiadanie zapaleńców, którzy są gotowi oddać swój własny czas na rzecz klubu. Tak jest w Zniczu Biała Piska, w którym od 15 lat rządzi prezes Jacek Jankowski.

– Czy robimy coś specjalnego? Nic. Pracujemy spokojnie, małymi krokami idziemy do swoich celów – twierdzi sternik Znicza. – Jest paru trzeźwo myślących zapaleńców, takich jak ja. Grałem w piłkę, mój ojciec był swego czasu prezesem Polonii Lidzbark Warmiński. Można powiedzieć, że prezesurę wyssałem z mlekiem ojca. Mam firmę od 30 lat, dyrektorem sportowym jest u mnie brat, który też ma firmę. Szukamy sponsorów, aczkolwiek nie będę chwalił się budżetem, bo gdyby pan go poznał, to roześmiałby się i nie uwierzył.

Po 19. kolejkach Znicz plasuje się na szóstej lokacie w grupie pierwszej. W poprzednim sezonie jako beniaminek ukończył rozgrywki na dziesiątej pozycji. Prezes Jankowski rozpoczynał przygodę z klubem po spadku do Klasy A.
– Działamy na rodzinnych zasadach. Wiadomo, że zawodnicy muszą mieć jakieś profity na poziomie III ligi, ale wszystko na zdroworozsądkowych zasadach. Dzięki temu jestem spokojny o przyszłość, choć zdaję sobie sprawę, że będziemy długo wracać do normy. 15 lat temu, kiedy przychodziłem do A-klasowego klubu, nikt w Białej Piskiej nie pomyślałby, że do miasta będą przyjeżdżać takie kluby jak Legia czy Broń Radom. Nie jestem zwolennikiem nagłych nerwowych zmian. Trenerzy mają u mnie komfort pracy. Robimy piłkę w małym środowisku, a jednocześnie małą liczbą osób. Zarząd liczy osiem osób, a w tym momencie może sześć działa naprawdę ostro. Jak trzeba było to prezes był kierownikiem do spraw bezpieczeństwa. U nas nie ma Bóg wie jakich kosztów, a robimy coś fajnego – przyznaje Jankowski związany z piłką już pół wieku.

MIDAS Z JUTRZENKI
Przenosimy się na południe, do Małopolski. W gminie Wielka Wieś leży Giebułtów, gdzie siedzibę ma Jutrzenka – beniaminek grupy czwartej, który w barażach o awans do III ligi wykazał wyższość nad Unią Tarnów.
Prezesem Jutrzenki od 14 lat jest Tadeusz Gątkiewicz. Podobnie jak sternik Znicza, również on przychodził w momencie, gdy klub błąkał się po bezdrożach poważnego futbolu, konkretnie był w Klasie B. 

– Mamy wsparcie ze strony gminy oraz okolicznych firm. Bez tego nie można myśleć o piłce na poziomie III-ligowym. Nie ma co się czarować. Jestem zwolennikiem, żeby jak coś robić, to porządnie. Mogę powiedzieć, że co wziąłem do ręki, to zamieniałem w złoto. Trzy razy byliśmy na szczycie IV ligi. Dwukrotnie w ostatnich meczach barażowych czegoś nam brakowało. Nasza kadra opiera się na zawodnikach z Krakowa i okolic. Zdarzają się chłopcy, którzy w przeszłości grali w juniorach Cracovii czy Wisły – mówi Gątkiewicz.

Jutrzenka nie należy do krezusów małopolskiego futbolu, przez co musi sobie radzić z zakusami bogatszej konkurencji. 

– Kiedyś było tak, że juniorzy z Krakowa przychodzili do nas. Teraz zmieniła się sytuacja. Jeżeli ktoś potrafi dobrze kopnąć piłkę to od razu upomina się o niego albo Prądniczanka, albo Bronowianka, albo Clepardia. Zaczyna brakować materiału ludzkiego, chłopców z chęciami. Kiedyś jak Leszek Lipka miał być trenerem, którym jednak nie został, to poruszenie w Giebułtowi było ogromne. A teraz… Nie ma tego czegoś, co było kiedyś. Nie ma w nich bakcyla. Piłkarze są przyzwyczajeni, że wszystko dostają na tacy. Jeszcze piłki nie kopną, a już mają wymagania – ze smutkiem przyznaje prezes Jutrzenki.

Gątkiewicz twierdzi, że takie kluby jak Jutrzenka po epidemii COVID-19 znajdą się w jeszcze trudniejszej sytuacji.
– Nie wiem, czy po tym całym zamieszaniu związanym z rozgrywkami na różnych szczeblach niejeden rzuci to wszystko mówiąć: bawcie się sami – zastanawia się prezes beniaminka z Giebułtowa.

ODSIECZ Z ZAGRANICY
Czas na podróż do województwa opolskiego, powiatu brzeskiego, gminy Grodków. To tu siedzibę ma LZS Starowice Dolne. Nie ma drugiego III-ligowca, których rezydowałby w tak niewielkiej miejscowości. Wieś Starowice Dolne zamieszkuje nieco ponad 300 osób.

Nazwa klubu jasno daje do zrozumienia, skąd się wywodzi. LZS na początku XXI wieku postanowił spróbować swoich sił w rozgrywkach organizowanych przez PZPN, a właściwie OZPN. Droga z Klasy C do okręgówki zajęła dziewięć lat. Kolejne siedem przyszło czekać na awans na szczebel międzywojewódzki. III liga to jednak nie przelewki, o czym przekonali się niebiesko-czerwoni.

LZS Starowice wciąż czeka na pierwsze ligowe zwycięstwo. W rundzie jesiennej beniaminek zgarnął zaledwie 4 oczka, nie zaznając przy tym smaku zwycięstwa. Zero po stronie wygranych plus 15 punktów straty do bezpiecznej lokaty – to mieszanka, która powaliłaby na kolana niejednego mocarza. LZS nie przejął się jednak trudną sytuacją i postanowił dokonać niemożliwego. W tym celu do klubu ściągnięto zastęp piłkarzy z zagranicy, takich jak Portugalczycy Antoninho Silva i Oscar Mendes, Słoweńcy Luka Redek i Jaka Kuhar oraz obywatel Gwinei Bissau Helder Rodrigues. W jedynym meczu rozegranym wiosną zagrało czterech z pięciu stranierich, ale klub ze Starowic Dolnych i tak przegrał…

STABILNY SOKÓŁ
Jednym z najbardziej ułożonych klubów z małych ośrodków na poziomie III ligi jest Sokół Kleczew. Nieco ponad 4-tysięczne miasto jest położone we wschodniej części województwa wielkopolskiego. Główni sponsorzy klubu to Urząd Gminy oraz lokalna firma zajmująca się produkcją plandek i innych materiałów z PCV.

W 2010 roku Sokół wzleciał na poziom III ligi i w niej uwił gniazdo. Regularnie w czołówce, ale do awansu na szczebel centralny zawsze czegoś brakowało. Najbliżej szczęścia było w 2014 roku, kiedy po wygraniu swojej grupy (wówczas złożonej z dwóch województw) kleczewianie awansowali do dwuetapowych baraży. Katem Sokoła okazał się Nadwiślan Góra, który w meczu wyjazdowym odrobił stratę z pierwszego meczu.

Obecnie Sokół jest średniakiem grupy drugiej. Trenerem jest 37-letni Łukasz Cichos, który w Kleczewie kończył karierę piłkarską. Jej szczytem było 10 spotkań w Ekstraklasie w barwach Korony Kielce. Kadra Sokoła opiera się na piłkarzach z Wielkopolski. Zimą do drużyny dołączył Łukasz Zagdański, który swego czasu był pierwszą strzelbą Elany Toruń w III lidze. Później grał w ŁKS Łódź i Stali Rzeszów. W obu klubach nie strzelał na potęgę, ale dane mu było świętować awanse do wyższych lig.

W Sokole marzą o kolejnym awansie. Czekają na niego już prawie dekadę. Na razie jednak Kleczew to symbol solidności. Walka z III-ligowymi dream teamami z Kalisza, Kołobrzegu i Stężycy nie wchodzi w rachubę.

Z ROZRUSZNIKIEM


Wracamy do Białej Piskiej, która jest zlokalizowana blisko granicy województw warmińsko-mazurskiego i podlaskiego. Z tego powodu w kadrze Znicza nie brakuje piłkarzy wywodzących się z Jagiellonii. 

– To nie jest tak, że przy budowie kadry zajmujemy się tylko podbieraniem zawodników innym. Naszym wychowankiem jest m.in. Daniel Świderski, który obecnie gra w II-ligowej Resovii, w dodatku z rozrusznikiem serca. Wychował się też u nas Karol Janik, który zadebiutował w barwach Jagi w Ekstraklasie. Paweł Adamiec, który był na mistrzostwach świata U-20, zaczynał w Jurandzie Bemowo Piskie, a później był u nas. Zawsze jakiś rodzynek się trafił. Teraz będzie gorzej, ponieważ dzieciaków do treningów brakuje. Garną się do piłki w dużych miastach, gdzie jest moda na piłkę. My jeszcze akademii nie doczekaliśmy się, ale będziemy szli w kierunku jej stworzenia – mówi Jankowski.

– Związki narzucają nam posiadanie grup młodzieżowych, przez co zaczyna się podkupywanie młodzieży między miastami i powiatami. Młody chłopiec, który nie zaczyna nawet przygody, a ma pierwszy kontakt z piłką, już widzi co się dzieje w tym światku. Potem będziemy wszyscy cierpieli z tego tytułu. Powiem szczerze, że koronawirus był potrzebny naszej piłce, choć jej i tak nie brakuje wirusów. Sytuacja zrobiła się deczko chora. W naszym ligowym rywalu, Sokole Ostróda, słyszę o takich gażach, że trudno je zrozumieć. Może koronawirus trochę rozjaśni w głowach prezesom, działaczom i piłkarzom. Kilka klubów pozwija się. To nieuniknione. Wymowny jest przykład Broni Radom, która jednego dnia rozwiązała kontrakty ze wszystkimi piłkarzami – dodaje prezes Znicza.

Podstawą sukcesów w mniejszych miejscowościach jest sumienna praca. Czasami trzeba swoje wychodzić, czasami należy zgłosić się po wsparcie do ministerstwa, aby podreperować infrastrukturę, czasami trafić na sponsora, który „czuje” futbol. Przede wszystkim trzeba znaleźć jednak pasjonata, który będzie nad wszystkim czuwał. Nawet jednak on potrzebuje pomocy, ponieważ w pojedynkę to i w Klasie B może być ciężko. A kiedy uda się wszystkie klocki poukładać, to anonimowe miasto, miasteczko czy wieś zyskuje regionalny lub nawet ogólnopolski rozgłos. – Nie tak dawno pojechaliśmy na mecz do Radomia – opowiada Jankowski. – Wygraliśmy z Bronią, a w trakcie meczu kibice siedzący za nami rozmawiali między sobą. „Gdzie jest ta Biała Piaska?”, „Chyba koło Zakopanego…” Tego fajnie się słucha. Szczególnie wtedy, gdy przyjeżdża zespół z małej miejscowości do dużego miasta i wygrywa. Kiedyś mówiłem, że do nowej III ligi nie ma co się pchać. Z perspektywy czasu zmieniłem zdanie, ponieważ nie taki diabeł straszny. Kiedy wszystko dobrze się poukłada to nie potrzeba milionów. Można piłką fajnie się bawić. A co będzie dalej? Nie wiem. Mam reelekcję, a apetyt rośnie w miarę jedzenie…


TEKST UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU PIŁKA NOŻNA (19/2020)

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej