Przejdź do treści
Co słychać w Łęcznej? Stan (nie)wyjątkowy

Polska Ekstraklasa

Co słychać w Łęcznej? Stan (nie)wyjątkowy

– To nie tak, że Szatałow chce takiego lewego czy prawego pomocnika, wskazuje palcem i mamy go. A przecież Górnik musi mieć piłkarską jakość. Do tego potrzebny jest dobry materiał. Dobry materiał z kolei kosztuje. I to jest nasz największy problem – mówi trener Jurij Szatałow. Łęcznianie drugi sezon z rzędu zagrają tylko o utrzymanie w ekstraklasie. W klubie nikt nie ma jednak z tym problemu.

Kiedyś w Górniku to było eldorado. Dekadę temu kasa z kopalni Bogdanka płynęła aż miło. Klub mógł pozyskiwać cenionych na polskim rynku graczy, jak choćby Cezary Kucharski czy Sylwester Czereszewski, mógł inwestować w obiekt, mógł kupić autokar. Do dziś o tamtych czasach po klubowych korytarzach krążą legendy. Ale rzeczywistość Górnika jest teraz zdecydowanie inna.

Kopalniane roszady

W klubie wszyscy powtarzają jak jeden mąż: mamy najniższy budżet w ekstraklasie. Chodzi o mniej więcej 12 milionów złotych w skali sezonu, nieco więcej niż w poprzednim, ponieważ do Jagiellonii Białystok odszedł Fiodor Cernych, na którym klub zarobił około 200 tysięcy euro, czyli ponad 800 tysięcy złotych. Czy jest to rzeczywiście najniższy budżet w lidze, trudno powiedzieć, bo choćby Termalica Bruk-Bet Nieciecza i Podbeskidzie Bielsko-Biała deklarują niższe, ale zwłaszcza w przypadku beniaminka trudno przywiązywać wagę do konkretnych liczb – właściciele klubu Krzysztof i Danuta Witkowscy w każdej chwili mogą dosypać trochę grosza, jeśli zajdzie taka potrzeba. Stać ich. To co jest więc pewne, Górnik ma jeden z dwóch najniższych budżetów w ekstraklasie. Czyli i tak o dużej konkurencyjności względem pozostałych klubów mowy być nie może.

Konto łęcznian wypełniają przede wszystkim środki ze sprzedaży praw telewizyjnych oraz z Bogdanki, która mimo wielu zawirowań pozostała z klubem. Kopalnia rocznie wykłada na funkcjonowanie klubu około 5,5 miliona złotych. Tyle że pod koniec ubiegłego roku większościowy pakiet akcji Bogdanki za 1,5 miliarda złotych wykupiła grupa ENEA. To mogło oznaczać zmiany, bo nowy zarząd niekoniecznie musiał być zainteresowany wykładaniem pieniędzy na piłkę. Nic złego dla Górnika jednak się nie wydarzyło, rzecz w tym, że kilkanaście dni temu w Bogdance znów doszło do przetasowań na szczycie i na ten moment jeszcze nie jest jasne, czy nowy zarząd będzie zainteresowany utrzymywaniem klubu. Trzeba przy tym pamiętać, że większościowym udziałowcem grupy ENEA jest Skarb Państwa i dla sytuacji firmy znaczenie ma aktualny układ sił na scenie politycznej. Brak pieniędzy z kopalni, równałby się dla łęcznian olbrzymim kłopotom. Dla porównania, drugim partnerem wykładającym największą sumę na klub jest browar Perła, jest to zaangażowanie na poziomie kilkuset tysięcy złotych.

W klubach z dużych miast przy spinaniu budżetu dużą rolę odgrywa pozycja: dzień meczowy. Problem w tym, że w polskich realiach kluby często zamiast zarabiać, muszą dokładać do organizacji spotkań ligowych. Jak to wygląda w Górniku?: – W zależności od meczu raz wpływy są wyższe, a raz niższe. Możemy powiedzieć, że wychodzimy na swoje. Łęczna liczy około 25 tysięcy mieszkańców, stadion ma blisko 7,5 tysiąca miejsc, jednak z frekwencji możemy być bardzo umiarkowanie zadowoleni – tłumaczy prezes klubu Artur Kapelko.

W otwarte karty

Gdyby kopalnia (strategia sponsoringowa ma być znana w połowie tego roku) zdecydowała o wycofaniu się z Górnika i na dokładkę klub spadłby z ekstraklasy, niewykluczone, że interes trzeba byłoby zwijać. To jednak najczarniejszy scenariusz, w klubie, mimo że w kopalni doszło do roszad, a zespół na pewno będzie walczył o utrzymanie, gdyż szans na awans do grupy A po podziale ligi nie ma już żadnych, panuje duży spokój. Nie słychać, żeby posada Szatałowa, któremu niedawno minęło 1000 dni na trenerskim stołku w Górniku, była w jakikolwiek sposób zagrożona. Inna sprawa, że kontrakt trenera wygasa w czerwcu.

– Rok temu przedłużałem umowę i sam proponowałem, żeby nowa obowiązywała nie dłużej niż dwanaście miesięcy, prezes Kapelko oferował natomiast dwuletnią – mówi Szatałow. – Wychodzę z założenia, że nie ma sensu zmuszać się do dalszej pracy, gdyby klub miał męczyć się ze mną i odwrotnie. Przepływ informacji między mną a prezesem jest wyprostowany, nie ma tu żadnych dziwnych zakrętów, więc jeśli atmosfera wokół mojej osoby zrobi się gęsta, prezes na pewno mnie o tym poinformuje. Gramy w otwarte karty. Zresztą rok temu też walczyliśmy o utrzymanie i można było zmienić trenera… W Łęcznej jestem już blisko trzy lata, zrobiliśmy awans z pierwszej ligi, potem utrzymaliśmy się w ekstraklasie, to dla klubu z naszym potencjałem finansowym są spore osiągnięcia. W niektórych okresach zespół naprawdę dobrze grał, w tym sezonie również, właśnie dlatego, że ja ten zespół znam, długo z nim pracuję, przygotowałem go pod względem motorycznym.

– Trener jest z nami już prawie trzy lata, mając na uwadze średni czas pracy szkoleniowców na poziomie ekstraklasy, można łatwo dojść do wniosku, że jesteśmy z tej współpracy zadowoleni – uzupełnia Kapelko.

Nieoficjalne rozmowy z Szatałowem już się zaczęły, ale wszystko wskazuje na to, że nie staną się oficjalnymi, dopóki nie będzie znany los Górnika. Czyli decyzja o tym czy ten trener nadal będzie odpowiadał za wyniki drużyny z Łęcznej zapadnie, kiedy stanie się jasne, czy zostanie ona w ekstraklasie na kolejny sezon. A obchodów 1000 dni na stanowisku trenera też nie było, także dlatego, że Szatałow nie przepada za takimi uroczystościami i jak sam mówi, ukrywa nawet swoje urodziny.

Niezgoda by się nie zgodził

Budowanie zespołu mogącego walczyć o wyższe cele sportowe, nie mając przy tym dużej kasy, nie może być łatwe. Kibice domagają się, żeby w kadrze zespołu było więcej zawodników wywodzących się z Lubelszczyzny, ale trudno ich sprowadzić. Najlepszy przykład to Jarosław Niezgoda. Napastnik wyróżniał się w Wiśle Puławy, łęcznianie rozważali ściągnięcie go do siebie, ale dostał ofertę z Legii Warszawa, klub z Puław 180 tysięcy euro, i Niezgoda wylądował w stolicy. Stawianie na wychowanków też nie jest proste, piłkarz musi być gotowy do gry w ekstraklasie pod każdym względem, także fizycznym. Na zgrupowaniu przed rundą rewanżową w Portugalii w jednej z gierek młody, 18-letni wychowanek Górnika Patryk Szysz, wszedł w starcie bark w bark z Grzegorzem Piesio i… odbił się od ściany. W pojedynkach z ligowymi rywalami byłoby podobnie, więc potrzeba czasu, aby dostał szansę w ekstraklasie, musi nabrać siły. Szansę od Szatałowa dostał za to Łukasz Bogusławski, 23-letni piłkarz zimą sprowadzony z Chrobrego Głogów.

– Śledziliśmy go pół roku. To jest zawodnik, który musi jeszcze się uczyć – opowiada szkoleniowiec Górnika. – Dobrze wszedł w ligę, na dużej adrenalinie, ale w momentach, kiedy trzeba pokazać umiejętności indywidualne, ma problemy. Potrzebuje czasu, nie sprowadzaliśmy go jako zawodnika do podstawowego składu, ale w związku z kontuzjami innych chłopaków grał. Wciąż potrzebuje szlifu, co prawda pod względem fizycznym wygląda dobrze, ale sam mówi, że momentami w ekstraklasie nie nadąża za grą. Wszystko za szybko się dzieje. Potrzeba jeszcze trochę czasu, żeby jego mózg zaadaptował prędkość gry na poziomie ekstraklasy.

Bogusławski trafił do Górnika z pierwszej ligi, nie jest więc zawodnikiem drogim w utrzymaniu. Zresztą patrząc na inne ekstraklasowe kluby, łęcznianie oferują jedne z najniższych kontraktów – to kolejna przeszkoda w sprowadzaniu zawodników, którzy z miejsca stanowiliby o sile zespołu. Młodsi piłkarze, jak na przykład właśnie Bogusławski, mogą liczyć na podstawowe pobory nie wyższe niż 10 tysięcy złotych. Z kolei ci najlepsi nie dobijają do 30 tysięcy złotych (nie licząc premii) w skali miesiąca. W tej sytuacji można jednak znaleźć również plusy.

– Jeśli chodzi o poślizgi w wypłatach, na tle konkurencji Górnik wypada więcej niż przyzwoicie. Na przykład w marcu mieliśmy dwanaście dni opóźnienia – opowiada prezes Kapelko.

– Ale jest jeszcze kolejny problem. Jeśli nawet zaproponujemy piłkarzowi dokładnie takie same pieniądze, jak inny klub ekstraklasy, nie wybierze nas – dodaje Szatałow. – Przerabialiśmy to już kilka razy. Byliśmy dogadani z trzema zawodnikami, wszystko było ustalone i jeden gra w Jagiellonii Białystok, drugi w Cracovii, a trzeci w Termalice. Piłkarze chcący się promować nie wybierają Górnika i nie jest to kwestia życia w małym mieście, przecież obok jest Lublin.

Wypluci przez ligę

Łęcznianie działają więc w określonej rzeczywistości i zdając sobie sprawę z własnych ograniczeń, nie wyrywają sobie włosów z głów, że powalczą tylko o utrzymanie. Zespół budowany jest w inny sposób niż w Poznaniu czy w Warszawie, gdzie są pieniądze na kupowanie zawodników wyróżniających się w ekstraklasie. W Łęcznej wchodzi w grę transfer z niższej ligi, sprowadzenie obcokrajowca, albo wzięcie zawodnika, którego liga, jak mówi Szatałow, wypluła. Piłkarzy, którzy trafili do Górnika bezpośrednio z klubu ekstraklasy za kadencji tego trenera policzyć można na palcach jednej ręki, a skład zmienił się diametralnie, ponieważ w kadrze zostało tylko ośmiu zawodników, z którymi zaczynał pracę w pierwszej lidze. Wśród nich Grzegorz Bonin, który zanim trafił do Górnika, poważnie zastanawiał się, w wieku zaledwie 30 lat, nad zakończeniem kariery. Dopiero telefon od trenera bramkarzy łęcznian, Arkadiusza Onyszki, znali się ze wspólnej pracy w Łódzkim Klubie Sportowym, sprawił, że Bonin podjął rękawicę i w poprzednim oraz w tym sezonie ma duży wpływ na to, co zespół prezentuje w ekstraklasie.

Innym przykładem zawodnika, którego najpierw trzeba odbudować jest Jakub Świerczok. Do Łęcznej przybył przed sezonem 2015-16. Wcześniej był w Zawiszy Bydgoszcz, miał niezłą rundę, ale do Górnika trafił z sześciokilogramową nadwagą. Dziś nie ma już po niej śladu, niemniej Świerczok sprawia niekiedy kłopoty natury wychowawczej. Po jednym z niedawnych meczów, w którym Szatałow go zmienił, piłkarz zdenerwowany, że nie zdobył bramki, nie przybił piątki z kolegami z zespołu siedzącymi na ławce rezerwowych, pominął też szkoleniowca. Poszedł prosto do szatni. Następnego dnia zebrał jednak drużynę oraz sztab szkoleniowy i wszystkich przeprosił.

– To pokazuje, że to chłopak myślący, a tylko tacy ludzie mogą coś osiągnąć w piłce – tłumaczy doświadczony szkoleniowiec, bo w ekstraklasie pracował choćby z Polonią Bytom czy Cracovią. – Dużo z nim rozmawiamy. Widać, że zdecydowanie poprawił zachowanie na boisku i poza nim. Poprawił też motorykę, co jest dla piłkarza najważniejsze. Jak człowiek chce pozbyć się nałogu palenia czy picia wódki, wszystko zależy wyłącznie od niego. Tak samo jest z Kubą, to on musi chcieć uratować swój talent. Profesjonalistą nie jest tylko ten, który dobrze trenuje, ale ten, który dobrze prowadzi się poza boiskiem. Możesz dobrze trenować, kiedy ktoś cię kontroluje, a potem odpuszczać. Wtedy to nie jest zawodowstwo, musisz wiedzieć co można bez kontroli, będąc na przykład w domu. Głowa decyduje o wszystkim. Kuba to zrozumiał, choć jeszcze nie zawsze tego się trzyma.

Pytanie czy hat-trick wbity Koronie Kielce miał na Świerczoka pozytywny wpływ, czy był dowodem tego, że napastnik wrócił na właściwe tory: – Z jednej strony mu to pomogło, z drugiej zaszkodziło – uważa Szatałow. – Kuba ma taki pomysł na życie, że trochę za bardzo fascynuje się swoimi osiągnięciami, więc rozmawiamy. I on wszystko rozumie, gorzej bywa z wykonaniem. Mam do niego jednak pozytywne nastawienie, potrafi grać w piłkę.

Nie jak u Magatha

Nie jest jednak tak, że każdego można odbudować. Tu z kolei warto wspomnieć o Pawle Buzale. Zawodnik, który nigdy za wirtuoza nie uchodził, ale rozegrał blisko 150 meczów na poziomie ekstraklasy i zdobył 26 bramek, wciąż ma ważny kontrakt z Górnikiem, próżno szukać go jednak w kadrze zespołu. Obecnie jest bowiem wypożyczony do Lublinianki, czyli gra w trzeciej lidze. Choć w Łęcznej pojawia się regularnie, ponieważ grę w zespole z Lublina łączy z treningami z młodzieżą w Akademii Górnika. I ponoć całkiem dobrze sobie radzi w tej roli, ma dobry kontakt z dzieciakami.

– Historia się nie liczy. Buzała był najsłabszy z kadry, więc wypadł. Nie trzeba tu się doszukiwać drugiego dna. Jeśli zawodnik nie daje mocy zespołowi, nie ma sensu go trzymać. Do gry wewnętrznej trener potrzebuje 20. zawodników, to co 21. będzie biegał wokół boiska? Zadbaliśmy jednak o to, żeby Paweł grafik miał napięty – śmieje się Szatałow. – Nie jest tak jak u Felixa Magatha. Paweł Kryszałowicz opowiadał jak to wygląda u Niemca. Magath codziennie wywieszał listę trzydziestu zawodników, którzy następnego dnia mieli z nim trening, a reszta zespołu przestawała go interesować. Ale tak zupełnie. Mogli siedzieć na trybunach, mogli iść do domu, albo na zakupy. W dniu meczu jednak każdy mógł wejść do wyjściowej jedenastki, nawet ci, którzy nie trenowali. Magath wystawiał piłkarza, który nie trenował i ten oczywiście zawodził, a na dokładkę dostawał pytanie od trenera: i jaki jest z ciebie profesjonalista? Nic nie robiłeś w tygodniu. Wyjazd! W Górniku tak nie postępujemy.

Piłkarze jednak na kary mogą liczyć, jak w każdym klubie. Choć szkoleniowiec nie piętnuje już zawodników za grę wślizgiem. Inna sprawa, że wciąż tego nie pochwala, bo w końcu jest to akcja ratunkowa. A skoro musiałeś ją wykonać, znaczy, że wcześniej byłeś źle ustawiony, nie nadążyłeś za grą, nie myślałeś na boisku wystarczająco szybko. W każdym razie, w Górniku piłkarze za wślizg na treningu ewentualnie muszą zrobić dodatkowe okrążenie wokół boiska, a nie jak kiedyś w Bytomiu – piec ciasta. Z kolei jeśli komuś zostanie założona siatka w dziadku, do wspólnej kasy wrzuca pięć złotych. Cały taryfikator wywieszony jest na drzwiach w szatni, trener przekonuje, że są w nim zapisane też nagrody.

– Nagrody? – drapie się po głowie Bonin. – Chyba będę musiał przeczytać regulamin jeszcze raz.

Cały materiał ukazał się w ostatnim numerze Tygodnika Piłka Nożna

 

Przemysław Pawlak
foto: Łukasz Skwiot

 

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej