Już chyba tylko cud może sprawić, że popularna Żyleta nie zostanie zamknięta przez wojewodę mazowieckiego. To efekt piątkowych wydarzeń podczas derbowego meczu z Polonią.
Kibice Legii znów zaprezentowali oprawę z pirotechniką w roli głównej. Niektórzy nie mogli również powstrzymać się przed rozpaleniem ogniska, do czego posłużyły im krzesełka. Efekt po meczu był ponoć porażający – klub szacuje już straty w postaci zdemolowanych toalet, punktów gastronomicznych, wyrwanych i spalonych krzesełek. Kolejne straty finansowe dla klubu są już chyba tylko kwestią czasu, bo ciężko przypuszczać, żeby wojewoda Kozłowski nie zamknął trybuny – nawet do końca rundy jesiennej.
Kibice się jednak starają bronić. – Na wejście na stadion trzeba było czekać przynajmniej godzinę, w wielkim ścisku. Potem była interwencja, rozpuszczono gaz. Ochrona zagazowała siebie, ludzi siedzących w wyższych rzędach, pracowników firm cateringowych, bo ci nie mieli gdzie uciekać. Co więcej, w sobotę doszło do kolejnych aresztowań. Wchodzono do mieszkań o 6 rano, zabierano kibiców również z sektora rodzinnego, nie stawiano im zarzutów, a jedynie chodziło o wykroczenia. Jedno z nich dotyczyło oplucia policyjnej polewaczki – opowiada na łamach PS przedstawiciel SKLW.
– W tygodniu odbędzie się spotkanie z wojewodą i po nim zapadną decyzje – stwierdził Mariusz Mrozek, rzecznik prasowy Komendy Stołecznej Policji.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.