Ich poprzednie spotkanie ligowe odbyło się blisko pięć lat temu. Wówczas górą była Cracovia, który zdobyła cztery bramki, a straciła tylko jedną. Dzisiaj trafień również było sporo, lecz rywalizacja nie wyłoniła zwycięzcy.
Michał Probierz z pewnością spodziewał się lepszego występu swoich piłkarzy.
Mimo że beniaminek przegrał swój pierwszy mecz po powrocie do PKO BP Ekstraklasy, a triumfator ostatniej edycji Pucharu Polski odniósł zwycięstwo, przed drugą kolejką zmagań wyżej w tabeli plasowali się Górale. To efekt ujemnych punktów, z którymi od początku rozgrywek muszą sobie radzić krakowianie. Jeśli jednak udałoby im się pokonać Podbeskidzie, na ich konto trafiłoby premierowe oczko liczone na plusie.
Przed pierwszym gwizdkiem arbitra taki scenariusz był bardzo prawdopodobny. To podopieczni Michała Probierza byli faworytem potyczki. Nawet, jeśli z uwagi na mecz eliminacji Ligi Europy mieli mniej czasu na regenerację sił.
Na początku spotkania zdecydowanie bardziej aktywni w ofensywie byli gospodarze. Każde z ich trzech dośrodkowań w pole karne wiązało się z zagrożeniem. W 12. minucie piłkarze Krzysztofa Brede mogli wyjść na prowadzenie, lecz Aleksander Komor trafił w słupek. Chwilę później KarolNiemczycki nie miał już tyle szczęścia i po strzale Karola Danielaka musiał wyjąć piłkę z siatki. Golkiperowi Pasów nie pomógł nawet VAR, który wykazał, iż o spalonym nie mogło być mowy.
Goście nie rzucili się do odrabiania strat, ale z każdą upływającą minutą zyskiwali przewagę. Uaktywnił się Mateusz Wdowiak, w ruch poszły wrzutki w szesnastkę rywala. Skutku w postaci gola jednak nie było. W 36. minucie bardzo silny strzał ze skraju pola karnego oddał Pelle van Amersfoort, ale bramkarz Podbeskidzia był dobrze ustawiony i bez problemu sparował piłkę.
Pasy dopięły swego tuż przed przerwą. Loshaj wykonał rzut wolny, futbolówka dotarła w pole bramkowe gospodarzy, skąd do siatki skierował ją Jablonsky.
Niespełna kwadrans po powrocie piłkarzy na boisko Podbeskidzie ponownie wyszło na prowadzenie. Komor zrobił to, co nie udało mu się wcześniej – dośrodkowanie z rzutu rożnego sfinalizował celnym strzałem głową. Niemczycki nie zdołał skutecznie interweniować.
Goście starali się odpowiedzieć, lecz z ich prób niewiele wynikało. Cracovia nie była w stanie zagrozić bramce strzeżonej przez Polacka. Aż do 82. minuty. Wtedy to Wdowiak dograł do Vestenicky’ego, a ten doprowadził do wyrównania.
Kilka chwil później do siatki trafił Biliński, lecz jego radość prędko ukrócił VAR. Napastnik Górali był na spalonym.
Ostatecznie obie strony musiały zadowolić się remisem. Zdobycie jednego punktu oznacza, iż Pasy nadal znajdują się na minusie i pod kreską.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.