Derby Madrytu w ostatnich latach wzbudzają ogromne emocje. Real oraz Atletico walczą o najwyższe cele nie tylko w Hiszpanii, ale również w Europie. W dzisiejszym starciu górą byli Królewscy.
Real Madryt do dzisiejszego meczu przystępował na pozycji lidera w tabeli ligi hiszpańskiej. Królewscy nie przegrali ani jednego spotkania w tym sezonie i nad Atletico mieli przewagę sześciu punktów.
Faworyta dzisiejszego starcia było bardzo trudno wskazać. Co prawda na starcie sezonu lepiej radził sobie Real, ale gospodarzem sobotniego meczu było Atletico.
Jednak od pierwszych minut lepiej radzili sobie zawodnicy Realu, co poskutkowało trafieniem już w 23. minucie spotkania. Wówczas Cristiano Ronaldo nie pozostawił złudzeń i oddał kapitalne uderzenie z rzutu wolnego z dosyć dalekiej odległości. Po 45 minutach zasłużone minimalne prowadzenie dla Królewskich.
Po przerwie wydawało się, że Atletico będzie w stanie odwrócić losy tego spotkania. Świetne okazje mieli Carrasco oraz Griezmann, ale bramkarz Królewskich cały czas zachowywał czyste konto.
Kluczowe zdarzenie dla losów meczu miało miejsce w 69. minucie, kiedy to arbiter odgwizdał rzut karny dla Realu po faulu na Ronaldo.
Po chwili do „jedenastki” podszedł sam poszkodowany. Ronaldo nie dał żadnych szans bramkarzowi Atletico Madryt i podwyższył prowadzenie Królewskich.
Atletico po tym ciosie nie było w stanie już się podnieść. Co więcej, w 77. minucie Real wyszedł z szybkim atakiem. Bale bardzo dobrym podaniem obsłużył Ronaldo, któremu nie pozostało nic innego jak dopełnić formalności. Królewscy wygrali klasyk ligi hiszpańskiej aż 3:0, głównie dzięki świetnej grze Ronaldo.
Zemsta za 0:4 z lutego 2015. Dziś gracze Realu to byli ludzie bez psychiki.Przyjechali i wzięli co swoje. Jak kowboje.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.