Cudowne bramki, zwroty akcji. Co za mecz Lechii z Motorem!
4. kolejkę PKO BP Ekstraklasy zamykało poniedziałkowe spotkanie Lechii Gdańsk z Motorem Lublin. Po emocjonującym spotkaniu obie drużyny podzieliły się punktami.
Lechia Gdańsk bardzo źle zaczęła sezon 2025-26. Lechici przystąpili do rozgrywek z pięcioma odjętymi punktami na koncie, a ledwie punkt zdobyty w trzech pierwszych meczach zaowocował ostatnią w tabeli pozycję zespołu. Motor wygrał raz, ale starcie z Lechią było dla niego dopiero trzecim rozegranym w tym sezonie. Gdańszczanie 7 sierpnia obchodzili 80-lecie istnienia klubu, więc domowe spotkanie z Dumą Koziego Grodu było świetną okazją na uczczenie tej rocznicy.
Świętowanie Lechia rozpoczęła z wielkim przytupem. Już w 3. minucie spotkania Matus Vojtko skierował dośrodkowanie z głębi pola na dalszy słupek. Do futbolówki dopadł Tomas Bobcek, który oddał strzał, lecz piłkę, która równie dobrze mogła minąć bramkę Brkicia przeciął jeszcze Bogdan Viunnyk, rozpoczynając strzelanie w Gdańsku.
Motor mógł odpowiedzieć stosunkowo szybko. 19. minuta gry zaowocowała szybkim atakiem Motoru i świetnym dośrodkowaniem Michała Króla, po którym bramkę głową zdobył debiutujący w oficjalnym meczu dla Motoru Karol Czubak. Choć sędzia odgwizdał spalonego zaraz po zakończeniu akcji, to sprawdzanie poprawności tej decyzji trwała dłuższą chwilę. Ostatecznie jednak, pierwotna decyzja została powstrzymana.
Karol Czubak nie zatrzymał się po anulowanej bramce i zdobył kolejną, legalną. Otrzymał on piłkę na okolicach 6. metra, zastawił się przed Olssonem, a następnie zmieścił piłkę przy krótszym słupku bramki Weiraucha, doprowadzając do remisu w 38. minucie meczu.
Wyrównująca bramka dodała Motorowi skrzydeł, o czym może świadczyć fakt, że zaledwie 3 minuty później drużyna prowadzona przez Mateusza Stolarskiego strzeliła ponownie, wychodząc na prowadzenie. Po infantylnym błędzie Lechii w wyprowadzeniu piłki i przechwycie Króla, futbolówka po asyście Czubaka trafiła pod nogi Rodrigueza, który świetnym strzałem sprzed pola karnego zdjął pajęczynę z bramki gospodarzy.
Zamieszanie w Gdańsku okazało się trwać w najlepsze. W pierwszej z dwóch doliczonych do regulaminowego czasu gry pierwszej połowy minut Lechia doprowadziła do kolejnego wyrównania w tym meczu. Katastrofalny błąd Matysa w bocznym sektorze wykorzystał Bobcek, który po przechwycie i mierzącym kilkadziesiąt metrów rajdzie zdobył bramkę do szatni na wagę remisu.
Kilkanaście minut między obiema połowami okazała się być nie końcem rollercoasteru, a zaledwie przerwą między kolejnymi jego trasami. 53. minuta gry, szybka kontra Motoru zaowocowała wymuszonym faulem Lechitów w okolicach 25. metra i rzutem wolnym dla gości. Stały fragment gry wykonany przez Wolskiego wpadł prosto w okienko, ponownie wyprowadzając Motor na prowadzenie.
79. minuta spotkania przyniosła kolejny zwrot akcji. Po szybkiej kontrze Lechii do piłki na skrzydle dopadł Camilo Mena. Podczas ataku trzech na trzech Kolumbijczyk postanowił zagrać indywidualnie, co się opłaciło. Po efektownym minięciu Ede, zszedł na prawą nogę a następnie oddał płaski strzał, który pokonał bramkarza gości.
Bramka na 3:3 ustaliła wynik spotkania. Lechia wciąż będzie musiała czekać na pierwsze zwycięstwo w tym sezonie, a Motor do zwycięstwa i porażki dokłada remis, zdobywając czwarty punkt.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.