Biało-zieloni wreszcie wygrali na swoim stadionie. Lech momentami był
lepszy, oddał bardzo dużo strzałów, ale to Lechia dwa razy umieściła
piłkę w siatce i wygrała 2:0.
Trener Lechii Gdańsk Bogusław Kaczmarek zdecydował się na trzy kluczowe zmiany. W bramce za Michała Buchalika stanął Bartosz Kaniecki, w środku pola Andreu zmienił Marcin Pietrowski, a na szpicy za Grzegorza Rasiaka pojawił się Abdou Razack Traore, którego miejsce na skrzydle zajął Piotr Wiśniewski. Z kolei Mariusz Rumak zdecydował się wystawić dwóch napastników i pierwszy skład dla Jakuba Wilka.
Pierwsze minuty meczu na PGE Arenie były bardzo nerwowe, a na boisku panował ogromny chaos. Paradoksalnie gra poprawiła się po… bardzo brzydkim (ale przypadkowym) faulu Piotra Wiśniewskiego na HubercieWołąkiewiczu, który po tym starciu nie dał rady już kontynuować gry.
W 25. minucie powinno być 1:0 dla gości. Świetna wrzutka Henriqueza, ale Wilk nie trafił w idealnej sytuacji. Były Lechista powinien to zrobić lepiej, przed sobą miał tylko bramkarza. Przy okazji warto zwrócić uwagę, że w składzie Kolejorza wyszło aż trzech byłych Biało-zielonych, obok wspomnianego Wilka także Hubert Wołąkiewicz i Łukasz Trałka.
W 33. minucie stadion oszalał. Kapitalnie z rzutu wolnego dośrodkował Mateusz Machaj, a jeszcze lepiej zachował się Piotr Wiśniewski, który strzelił głową nie do obrony i to będąc tyłem do bramki! Kilka minut później znów dobrze dośrodkował Machaj, do piłki dopadł Abdou Razack Traore, ale jego strzał minął bramkę Buricia o kilka dobrych metrów.
Na drugą połowę Lechia wyszła jeszcze bardziej „nabuzowana” niż na pierwszą. Piłkarze Kaczmarka grali bardzo agresywnie, stosowali wysoki pressing i kontrolowali grę. Przez długie minuty takie bronienie wyniku się sprawdzało, ale w 64. minucie Lech mógł wyrównać, Ślusarski trafił nawet do siatki, ale sędzia słusznie bramki nie uznał, gdyż chwilę wcześniej faulował Manuel Arboleda.
Później Kolejorz miał kolejne sytuacje, ale za każdym razem brakowało kluczowego podania. Lechia nadal przyjmowała gości na własnej połowie, raz na jakiś czas decydując się na groźne kontry. I wreszcie w 89. minucie po kolejnej takiej kontrze Biało-zieloni wywalczyli rzut rożny, po którym Traore strzelił chyba najpiękniejszą bramkę na PGE Arenie. Skrzydłowy Lechii idealnie złożył się do przewrotki i świetnym strzałem pokonał Buricia. W ostatnich sekundach gdańszczanie mieli jeszcze dwie stuprocentowe sytuacje na 3:0, ale najpierw Andreu, a później Łukasz Kacprzycki, zachowali się źle i gospodarze wreszcie wygrali na swoim stadionie.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.