Chyba tylko styl, w jakim pożegnano się półtora roku temu z Alessandro Del Piero, wywołał wśród kibiców Juventusu równie silne i negatywne emocje wobec władz klubu, co niedawna deklaracja prezydenta Andrei Agnellego o prawdopodobnie rychłym odejściu Paula Pogby.
TOMASZ LIPIŃSKI
– Jeśli zarówno do klubu, jak i samego piłkarza nadeszłaby naprawdę wielka propozycja, to nie jesteśmy w stanie go zatrzymać. Nie stać nas na to – popłynęły z Londynu słowa Agnellego i wywołały w Turynie powódź.
Wszystko na sprzedaż?
Kibice, którzy żyją wspomnieniami, w których Juventus bił na głowę krajową konkurencję i budził respekt w całej Europie, byli wściekli. Poczuli się obrażeni i oszukani. Z dużym udziałem Pogby Juve już odzyskał dawną markę w Serie A, ale bez niego zbliżenie się w krótkim czasie do najwyższego z europejskich szczytów zdaje się mało prawdopodobne lub wręcz niemożliwe. Pogba oczywiście jest niezbędny dla drużyny, ale poruszony temat jego odejścia równie dobrze można potraktować szerzej. To niepokojący dla fanów sygnał wysłany w świat przez Agnellego. Zgoda na to, że Juventus jest i będzie słabszy niż bogatsi konkurenci, że nie będzie im stawiał oporu w żadnym przypadku, jeśli na stole położą 40 lub 50 milionów euro. A przecież porażek (jak najbardziej personalnych, a nie finansowych) na transferowym rynku nie da się później ukryć na boisku.
– Takie jednak są ekonomiczne realia i trzeba się z tym pogodzić – mówi Agnelli i dodaje, że Serie A straciła dawny urok i przestała być marzeniem dla każdego piłkarza. Jest tylko przystankiem i startem do lepszego świata. Kibice się pieklą i klną na czym świat stoi, bo wbrew prawom rynku chcą widzieć wielki Juventus, ale kiedy się uspokoją i pójdą za tokiem myślenia swojego prezydenta, ogarną ich jeszcze większe obawy. Za chwilę odejdzie Pogba, po nim być może Antonio Conte, Claudio Marchisio i Arturo Vidal, który wprawdzie przedłużył kontrakt na gwiazdorskich warunkach, ale to przecież tylko nic nieznaczący papierek.
I to wszystko dzieje się w jedynym z silnych włoskich klubów, mającym solidne podstawy i spełniającym europejskie standardy. W nie wpisuje bianconerich prywatny stadion, z którego roczne dochody przekraczają 40 milionów euro i z roku na rok rosną. A co mają powiedzieć i robić inni?
(…)
Cały artykuł w najnowszym wydaniu tygodnika Piłka Nożna!