West Ham United przegrał na własnym stadionie 0:2 przeciwko Wolverhampton w ramach trzydziestej kolejki angielskiej Premier League. Dwie stracone bramki oznaczają, że czarna seria Łukasza Fabiańskiego na jego nieszczęście trwa nadal.
Po raz ósmy z rzędu Fabiański musiał sięgnąć ręką do własnej bramki. (fot. Reuters)
Sto sześćdziesiąt siedem dni – dokładnie tyle czasu Łukasz Fabiański czeka na zachowanie czystego konta. Po raz ostatni ta sztuka udała się polskiemu golkiperowi 5 stycznia bieżącego roku. Wówczas jego West Ham United pokonał 2:0 trzecioligowy Gillingham FC w ramach 1/32 finału Pucharu Anglii.
Od tamtej pory reprezentant Polski wystąpił między słupkami „Młotów” w siedmiu meczach i za każdym razem był zmuszony przynajmniej raz wyciągać futbolówkę z własnej siatki. Dzisiaj niechlubna seria Fabiańskiego powiększyła się do ośmiu starć z rzędu ze straconym golem.Wszystko za sprawą akcji z 73. i 85. minuty meczu przeciwko Wolverhampton.
Rozpędzony Adama Traore prostym dryblingiem zwiódł pilnującego go obrońcę i posłał centrę w pole karne zaadresowaną do Raula Jimeneza. W międzyczasie Fabiański najpierw wyszedł z bramki, ale następnie po chwili postanowił wrócić na linię bramkową. Niepewność Polaka bezwzględnie wykorzystał uderzeniem głową meksykański napastnik.
Zaś w przypadku drugiego gola urodzony w Kostrzynie nad Odrą 35-latek nie miał literalnie nic do powiedzenia. Matt Doherty popisał się precyzyjnym dośrodkowaniem w obręb szesnastego metra. Futbolówka poszybowała nad głowami wszystkich defensorów londyńczyków i spadła wprost na nogę zupełnie osamotnionego Pedro Neto, który posłał prawdziwą bombę nie do obrony.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.