Biednemu zawsze wiatr w oczy – głosi stare polskie przysłowie, które co do joty sprawdza się w zespole PGE GKS Bełchatów. Po zawirowaniach związanych z wahaniami sponsora tytularnego, czy ma dalej wspierać sportową spółkę, przyszła zapaść sportowa, za którą już zapłacił posadą trener Kamil Kiereś. A teraz doszło do buntu piłkarzy, których podobno aż dziewięciu złożyło w PZPN wnioski o przedterminowe rozwiązanie kontraktów z winy klubu!
Zawodnicy mają prawo składać takie dokumenty wówczas, gdy pracodawca zalega z wypłatą pensji co najmniej trzy miesiące. Podobno w tym wypadku żaden sąd nie ma podstaw, aby ich roszczenia podać w wątpliwość, co może oznaczać, iż zimą PGE będzie musiało budować kadrę od podstaw. Co wcale nie będzie łatwe, bo byli działacze GKS twierdzą, że potentat z branży energetycznej pozostał co prawda sponsorem tytularnym, ale na zupełnie innych niż wcześniej zasadach. Wedle informatora „PN”, PGE ma wykładać zaledwie jedną szóstą tego, co w ubiegłych rozgrywkach.
Jeśli weźmie się po uwagę, iż poprzednio do kasy klubu od sponsora wpływało 6 milionów złotych, wiele wskazuje, że futbol w wydaniu ekstraklasowym zwyczajnie w Bełchatowie się przejadł. I na naszych oczach przechodzi do historii.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.