Coraz bardziej niepokojące wieści napływają z Neapolu. Drużyna Carlo Ancelottiego pęka w szwach, a jakby tego wszystkiego było mało, sami piłkarze zaczęli obawiać się o bezpieczeństwo swoje i własnych rodzin.
Piłkarze Napoli obawiają się o bezpieczeństwo (fot. Reuters)
Sytuacja pod Wezuwiuszem jest napięta od dobrych kilku tygodni. Napoli gra w tym sezonie znacznie poniżej oczekiwań, a klubem wstrząsnął niedawno poważny konflikt. Piłkarze – mimo polecania prezydenta Aurelio De Laurentiisa – odmówili po spotkaniu z Red Bull Salzburg (1:1) w Lidze Mistrzów udziału w specjalnym zamkniętym zgrupowaniu. To miało być receptą na ich słabą formę, ale jak się okazało, drużyna niewiele zrobiła sobie ze słów szefa i na obóz się nie zgodziła.
Jak może było się spodziewać, takie zachowanie zaogniło konflikt, a kilku piłkarzy może powoli rozglądać się za nowymi klubami. W gronie tym mają się znajdować m.in. Dries Mertnes, Jose Callejon czy też Allan, a pod sporym znakiem zapytania stanęła również przyszłość samego Ancelottiego, który zdaniem włoskich mediów otrzymał dwa mecze na poprawę gry swojej drużyny.
„La Repubblica” podała, że nad swoją przyszłością w Neapolu zaczęli zastanawiać się także Polacy – Arkadiusz Milik oraz Piotr Zieliński i nie chodzi w tym miejscu wyłącznie o względy sportowe i fakt, że ich obecna drużyna za kilka miesięcy może przestać istnieć. W grę wchodzą również powody bardziej przyziemne, a mianowicie obawa o bezpieczeństwo.
Milik już w ubiegłym roku został zatrzymany i obrabowany przez przestępców, którzy grozili mu bronią, natomiast jakiś czas temu nieznani sprawcy dokonali włamania do samochodu żony Zielińskiego. Jeśli dodać do tego wszystkiego włamanie do domu Allana, to mamy pełen obraz tego, że w Neapolu nie dzieje się zbyt dobrze.
Serwis „Football Italia” donosi, że fala ataków na piłkarzy Napoli to zemsta najbardziej zagorzałych kibiców, którzy wysyłają im w ten sposób jasny sygnał, że nie podoba się im ich postawa. Ci nie zamierzają z kolei czekać aż dojdzie do nieszczęścia, czego pokłosiem są bardzo konkretne działania.
Kalidou Koulibaly postanowił wynająć dla rodziny ochronę, natomiast żona Lorenzo Insignie – Genoveffa, przeprowadziła się do rodziców. Jeśli zaś chodzi o najbliższych wspomnianego Allana, to ci zamieszkali w dobrze zabezpieczonym hotelu, ale nie ulega wątpliwości, że są to działania doraźne i zagrożeni piłkarze będą już podczas najbliższego okna transferowego chcieli uciec spod Wezuwiusza.
Wspomniane źródło uważa, że wielu z nich byłoby w stanie przełknąć fakt, że atmosfera w klubie się popsuła, ale zagrożenia ze strony kibiców nie zamierzają tolerować.