Oczy wszystkich kibiców Premier League będą w niedzielne późne popołudnie skierowane na Anfield. To właśnie tam Liverpool zmierzy się z Manchesterem City w jednym z najważniejszych meczów obecnego sezonu w lidze angielskiej.
Na Anfield dojdzie do starcia gigantów angielskiej piłki (fot. Reuters)
Wszyscy zapewne pamiętają nieprawdopodobny wyścig piłkarzy obu wspomnianych zespołów o tytuł mistrzowski w poprzedniej kampanii. Liverpool i Manchester City przekroczyły granicę 90 punktów (!), ale pierwsze miejsce w tabeli przypadło zawodnikom prowadzonym przez Pepa Guardiolę. W Mieście Beatlesów ponownie musieli obejść się smakiem, jednak smutek nie trwał zbyt długo, ponieważ The Reds zdołali odnieść triumf w Lidze Mistrzów.
Przed startem nowego sezonu było wiadomo, że Juergen Klopp i jego podopieczni nie odpuszczą, a porażka z Manchesterem City wcale ich nie zniechęciła. Liverpool rozpoczął rozgrywki w znakomitym stylu i w dotychczasowych jedenastu kolejkach odniósł aż dziesięć zwycięstw i tylko raz stracił punkty – remisując z Manchesterem United.
Trzy potknięcie zaliczyli z kolei Obywatele, którzy doznali już dwóch porażek i raz remisowali. Przed niedzielnym starciem oznacza to mniej więcej tyle, że straty mistrza Anglii do lidera tabeli sięgają sześciu punktów. Ewentualna wygrana na Anfield sprawi, że wyścig o tytuł rozgorzeje na nowo – będzie również świetną informacja dla Leicester City i Chelsea. Porażka Manchesteru City może z kolei sprawić, że Liverpool nie wypuści już szansy z rąk i mając zapas aż dziewięciu „oczek” nad najgroźniejszym przeciwnikiem, znajdzie się na autostradzie do pierwszego od 1990 roku mistrzostwa kraju.
Z wagi meczu zdaje sobie sprawę wspomniany Guardiola, który nie ma zbyt dobrych wspomnień z wizyt na Anfield. Jego zespół nie potrafił strzelić gola w czterech z pięciu ostatnich wypraw do Liverpoolu. – Zdaję sobie sprawę z tego, co się stanie jeśli przegramy, jednak nie uważam, by sezon skończył się w listopadzie. Do rozegrania pozostanie jeszcze sporo meczów – stwierdził Hiszpan.
Fakty i liczby przemawiają jednak za drużyną Kloppa, która pozostaje niepokonana na własnym boisku w Premier League od 43 spotkań. Mało? W takim razie warto dodać, że The Reds nie przegrali żadnego z 20 domowych meczów z Manchesterem City na wszystkich możliwych frontach, co przed niedzielnym starciem dość jednoznacznie wskazuje na faworyta.
Goście przystąpią do tego spotkania dość poważnie osłabieni. Ich wcześniejsze problemy z defensywą są dobrze znane, ale jakby tego wszystkiego było mało, kontuzji doznał podstawowy bramkarza Obywateli, Ederson i dlatego przeciwko Liverpoolowi będzie musiał zagrać Claudio Bravo. Oprócz Brazylijczyka niedostępni do gry są również Leroy Sane, Aymeric Laporte, Rodrigo, David Silva i Oleksandr Zinczenko.
Podobnego bólu głowy nie ma Juergen Klopp, który będzie mógł skorzystać z usług niemal wszystkich swoich najważniejszych zawodników. Niewielki znak zapytania dotyczy jedynie występu kapitana zespołu, Jordana Hendersona.
Większość atutów może być po stronie gospodarzy, jednak wspomniany Klopp nie ma wątpliwości, że tylko perfekcyjny mecz pozwoli jego podopiecznym sięgnąć po pełną pulę. – Musimy zagrać nasz najlepszy futbol. Każdy na stadionie musi być w swojej szczytowej formie, nawet chłopcy, którzy sprzedający hot-dogi. Ja mogę zagwarantować ze swojej strony, że włożymy w to spotkanie całe nasze serca – wyznał niemiecki menedżer.
O tym, jak ważna w tym wszystkim jest rola trenera, przekonywał Trent Alexander-Arnold. Jego zdaniem, postawa Kloppa przed tego typu spotkaniami jest kluczowa. – Menedżer cały czas czuwa nad ty, byśmy byli odpowiednio przygotowani pod względem mentalnym. Nie pozwala nam osiąść na laurach po wygranych meczach – stwierdził.
10 listopada (Anfield) LIVERPOOL FC – MANCHESTER CITY (17:30)
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.