Czas start! Szczęsny walczy o miejsce w bramce Romy
Od pół roku wielu kibiców miało za złe Wojciechowi Szczęsnemu, że ten nie zawsze zachowywał się rozsądnie. Bramkarz pokazał im jednak, że głowę ma na karku i postanowił się przenieść do Romy, gdzie będzie miał realną szansę na wywalczenie miejsca w bramce.
Jak Wojciech Szczęsny będzie się prezentować w Romie?
Notowania polskiego golkipera w Arsenalu systematycznie spadały. Powodem był spadek formy, skutkiem odsunięcie od składu, a pretekstem zapalenie papierosa po meczu z Southampton rozegranym na początku roku.
O sytuacji w polskich mediach pisano już dostatecznie dużo. Fakt był jednak taki, że Polaka w bramce Kanonierów zastąpił David Ospina i już do końca sezonu nie wpuścił Szczęsnego – nie licząc meczów w Pucharze Anglii – między słupki. Menedżer Arsene Wenger natomiast nie chciał jednoznacznie wypowiadać się na temat nikotynowej słabości Polaka. Francuz raz po raz chwalił 25-latka za umiejętności bramkarskie. Wreszcie jednak Wenger przestał czarować kibiców i po przyjściu Petra Cecha na Emirates Stadium stwierdził, że reprezentant Polski musi zmienić otoczenie.
– Jest bardzo trudno być bramkarzem numer dwa lub trzy. Nawet jeśli możesz czerpać na treningach z doświadczenia takiego zawodnika jak Petr Cech. Przed zatrudnieniem Czecha zadałem sobie pytanie czy będziemy silniejszym zespołem. I to była szansa, by tak się stało. To nie było działanie przeciwko Szczęsnemu czy Ospinie – powiedział Wenger w swoim stylu.
Kiedy stało się jasne, że 25-latek trafi do Romy, ten zachował się jak należy. Już kilka dni przed potwierdzeniem wypożyczenia przywitał się – i to po włosku – z kibicami giallorossich.
„Dobry wieczór giallorossi. Jestem bardzo szczęśliwy, że jutro dołączę do Romy. Do zobaczenia” – powiedział.
Od tego czasu czytamy kolejne wypowiedzi polskiego bramkarza. Szczęsny nie może się na przykład doczekać spotkania z 38-letnim weteranem ASR – Francesco Tottim. – To wielka legenda, i to nie tylko Romy. Fajnie będzie z nim grać w jednym klubie – stwierdził.
25-latek, który przez ostatnie pół roku nie występował zbyt wiele, rozpoczął już naukę włoskiego. Bardziej przydatne w Rzymie będzie mu jednak bramkarskie rzemiosło. Nie jest bowiem wcale powiedziane, że Szczęsny ma zagwarantowane miejsce między słupkami bramki giallorossich. Na Stadio Olimpico syn Macieja będzie rywalizował z doświadczonym Morganem De Sanctisem.
– Na pewno nie jest tak, że przychodzi „pan Szczęsny” do Romy i wszystkie drzwi się przed nim otwierają i wszyscy padają na kolana i mówią: broń, chłopie. De Sanctis to człowiek z dużym doświadczeniem, mocny w szatni. Ma charyzmę i umiejętności – ocenia zajmujący się Serie A Tomasz Lipiński.
38-letni De Sanctis we włoskiej ekstraklasie rozegrał ponad 400 spotkań, z czego zdecydowaną większość w Udinese Calcio. W Romie występuje od dwóch lat i chyba właśnie teraz klub dał sygnał, że czasy weterana powoli mijają. Atutem Polaka z pewnością będą wcześniejsze występy w Premier League. Nie jest tajemnicą, że na Wyspach – mowa o pozycji bramkarza – gra się bardziej agresywnie, odważniej na przedpolu i – przede wszystkim – więcej nogami.
Przy wypożyczeniu Szczęsnego do Romy nie sposób posądzać Wengera o złą wolę. A za taką można by uznać wysyłanie Polaka z jednej ławki na drugą. Wniosek jest prosty – jeśli 25-latek nie zdoła odbudować formy w Wiecznym Mieście, w Arsenalu nie będzie miał czego szukać. A może Szczęsny na dobre zakotwiczy na Stadio Olimpico? Tak czy inaczej – trzymamy kciuki. I życzymy, żeby nie musiał w każdym spotkaniu puszczać dwóch bramek, tak jak w sobotnim debiucie przeciwko Sportingowi Lizbona.