Lech Poznań nie zanotował dobrego startu sezonu 2022-23. Co nie gra w ekipie mistrzów Polski?
Takie obrazki z Amaralem to niestety codzienność Lecha. (fot. Patryk Pindral / 400mm.pl)
Na pewno niekorzystnie na Kolejorza wpłynęła zmiana trenera. Maciej Skorża pracował kilkanaście miesięcy, aby odcisnąć swoje piętno na drużynie. Po zdobytym mistrzostwie Polski musiał jednak odejść z Lecha z przyczyn osobistych.
Władze Lecha nie miały wiele czasu i zdecydowały się postawić na trenera zagranicznego. Wybór padł na Johna van den Broma. Holender jak na razie zawodzi, ale nie sposób go określić mianem trenera z łapanki. Jego cv wyklucza to, że jest słabym szkoleniowcem.
Czy jednak jest trenerem dla Lecha? Trudno powiedzieć. Kolejorz męczy się – poza domowym meczu z Dinamem Batumi – grą w piłkę. Przegrał Superpuchar Polski, przegrał w przedbiegach eliminacje do Ligi Mistrzów. W grze Lecha nie widać ani pomysłu, ani postępów.
Zmiana trenera to najprostsze rozwiązanie. A może trzeba dokonać roszad w kadrze? W poprzednim, mistrzowskim, sezonie ławka Kolejorza robiła wrażenie. W obecnym nikogo nie powala na kolana. Dość powiedzieć, że na środku obrony w kilku meczów musiał grać lewy obrońca Barry Douglas.
Kądzior, Helik, Carlitos, Sekulski – co rusz w mediach pojawiają się informacje o potencjalnych wzmocnieniach Lecha. Czas jednak leci, a konkretów nie widać. Być może władze mistrza Polski czekają na rozstrzygnięcia pucharowe, bo przecież trzeba odrobić straty w meczu z Islandczykami, a następnie pokonać przeszkodę z Luksemburga…
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.