– Każdy mecz w Wiśle to dla mnie spełnienie marzeń. Jestem dumny, gdy mogę występować w koszulce Wisły i bardzo się z tego cieszę – powiedział obrońca Wisły Kraków – Michał Czekaj w wywiadzie dla strony internetowej krakowskiej drużyny. – Na początku sezonu byłem szóstym obrońcą, potem, gdy na wypożyczenie odszedł Mateusz Kowalski – piątym. Nie liczyłem nawet na to, że zagram w Kielcach. Trener postanowił wtedy wymienić całą jedenastkę, ale też było to dla mnie zaskoczeniem, gdy kilka dni przed tym spotkaniem dowiedziałem się, że wystąpię. Pod koniec rundy grałem, bo kontuzję złapał Kew. Na ławce był wtedy także Osman Chavez, więc od trenera zależało, na którego z nas postawi. Byłem zaskoczony, ale podchodziłem do tych meczów jak do innych spotkań – chociażby w Młodej Ekstraklasie. Starałem się nie myśleć, że są to moje pierwsze mecze, tylko chciałem zagrać w nich jak w innych spotkaniach – wspominał Czekaj.
– Trenuję piłkę nożną od 14. lat. Kiedyś, gdy byłem dużo młodszy, moim marzeniem było zagrać na stadionie przy Reymonta 22 w pierwszej drużynie Wisły. Im byłem starszy, tym bardziej poważnie podchodziłem do tego, żeby zaistnieć w tym klubie. Teraz chciałbym w Wiśle być jak najdłużej i grać dotąd, do kiedy zdrowie i wszystko inne mi pozwoli – zdradził młody obrońca „Białej Gwiazdy”.
– (…) Wisła dla mnie w tym momencie, oprócz rodziny i przyjaciół, którzy dla każdego są najważniejsi, jest na pierwszym miejscu. Z klubem zawsze byłem zżyty, od małego kibicowałem Wiśle. Czas jednak pokaże, jak to będzie w przyszłości – dodał.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.