Półtora miliona euro, które Dynamo Kijów zapłaciło za Tomasza Kędziorę Lechowi Poznań, szybko się zwróciło. Urodzony w Sulechowie obrońca wywalczył miejsce w pierwszym składzie zespołu prowadzonego przez Aleksandra Chackiewicza i regularnie grywa także w Europie.
Tomasz Kędziora czeka na prawdziwą szansę w kadrze Jerzego Brzęczka.
Sądząc po statystykach, nie miałeś chyba większych problemów z adaptacją w zespole Dynama? Przenosząc się do Kijowa, liczyłem na regularne granie – mówi Tomasz Kędziora. – Od dłuższego czasu wychodzę w podstawowej jedenastce Dynama. Fajna sprawa grać w Lidze Europy, choć na razie odczuwamy niedosyt, bo z FK Astana i FK Jablonec zaliczyliśmy remisy 2:2. W Czechach powinniśmy wygrać, prowadziliśmy 2:0, ale daliśmy się dogonić rywalowi.
Nie doceniliście czeskiej drużyny? Powinniśmy z FK Jablonec prowadzić nie 2:0, ale przynajmniej 3:0. Szkoda też zmarnowanej okazji na 3:1, a zaraz po niej poszła kontra i gospodarze wyrównali. W kolejnych meczach wyniki powinny być lepsze, bo nie wyobrażam sobie, byśmy pożegnali się z rozgrywkami już po fazie grupowej. Nie dziwi niezadowolenie grupy fanów Dynama, która pojawiła się w Jabloncu. Po końcowym gwizdku część piłkarzy rozmawiała z kibicami z Kijowa przy ich sektorze, ale ja nie dopytywałem o szczegóły. Ten mecz oglądali też moi rodzice i znajomi, bo z miejscowości, z której pochodzę, jest około 200 kilometrów do Jablonca.
Odpowiada ci styl gry Dynama? Stawiamy na ofensywną piłkę, boczni obrońcy są aktywni w ataku. Gdy jest możliwość, włączam się do akcji zaczepnych, pomagam kolegom z przodu, ale przede wszystkim pamiętam, że jestem obrońcą i muszę wywiązywać się z zadań w defensywie.
Trener Chackiewicz był zwolennikiem sprowadzenia ciebie z Lecha? Oczywiście.
Jaki to jest człowiek, nie ma problemów z komunikacją? Ja już w niezłym stopniu opanowałem język rosyjski, dogaduję się z każdym, także z Aleksandrem Chackiewiczem. Poza tym nasz trener to komunikatywny człowiek, który stara się rozmawiać z każdym zawodnikiem, a gdy trzeba, to jest surowy. Czasami bierze udział w gierkach treningowych i wtedy widać, że piłka mu nie przeszkadza. W końcu był kiedyś gwiazdą Dynama Kijów i wielokrotnym reprezentantem Białorusi.
Ukraińcy traktują cię jak swojego? W drużynie panuje bardzo dobra atmosfera i żaden cudzoziemiec nie odczuwa dyskomfortu. Mnie przyjęto w Dynamie świetnie, pamięta się tutaj Łukasza Teodorczyka, a Teo też mi sporo pomógł, szepnął parę dobrych słów o mnie swoim byłym kolegom z Kijowa.
Nie odczuwałeś gdzieś niechęci do Polaków? Nie mogę narzekać na życie w Kijowie, to fajne miasto, ja mieszkam w centrum i wszędzie mam blisko. Jestem pozytywnie zaskoczony Ukrainą. Inaczej to wygląda, niż się przedstawia w naszych mediach. Najlepiej przyjechać, zobaczyć i wtedy dopiero oceniać. W Kijowie zobaczyłem już chyba wszystko, co było warto zobaczyć, a teraz nie mam czasu na zwiedzanie. Gramy co trzy dni i wolne chwile poświęcam na regenerację i odpoczynek. Stolica Ukrainy wypromowała się finałem Ligi Mistrzów, w którym Real Madryt zagrał z Liverpoolem. Ja nie mogłem na nim być, bo przebywałem z kadrą Polski na przygotowaniach do mundialu.
W Kijowie nie jest niebezpiecznie? Wszystko jest OK, niektóre stereotypy wprowadzają Polaków w błąd. Jeżeli chodzi o temat polityki, to go unikam, bo nie jest mi potrzebny.
Jak oceniasz poziom ukraińskiej ligi? Jest coś, co przeniósłbyś z Polski na Ukrainę? Na pewno otoczkę. Liga u nas jest przedstawiana i pokazywana znacznie lepiej, ale sportowo Ukraina dystansuje Polskę. Lepsze drużyny, lepsi zawodnicy, lepsze mecze…
Da się odczuć, że dla Dynama najważniejsze są konfrontacje z Szachtarem Donieck? Nawet w Jabloncu kibice Dynama skandowali coś na Szachtara, a te animozje znajdują odzwierciedlenie nie tylko na boisku. O naszych potyczkach mówi się, że to derby Ukrainy i zawsze dochodzi do małej wojny. Nie da się ukryć, że jedni traktują drugich jak wroga, a rywalizacja wykracza poza sport i toczy się na różnych płaszczyznach.
W Dynamie drugie miejsce w kraju to porażka? W tak wielkim klubie na krajowym podwórku liczy się tylko mistrzostwo. Drugie miejsce w lidze uznawane jest za ogromne rozczarowanie. Walczymy o pierwsze, ale staramy się o tym jak najmniej mówić, siłę trzeba pokazywać na murawie. Od Dynama wymaga się sukcesów na wszystkich frontach – celujemy w mistrzostwo i puchar kraju, a w Lidze Europy minimum to wyjście z grupy.
Dlaczego nie udało się awansować do Champions League? Jeśli ktoś widział, jak Ajax grał z Bayernem, zna odpowiedź na pytanie. Holenderski zespół dominował w Monachium i był bliższy wygranej. Możemy tylko żałować, że trafiliśmy w eliminacjach na Ajax, który pokazał dobry futbol i zasłużył na awans. Nam pozostała Liga Europy.
Wciąż jesteście faworytem grupy? Liczyliśmy na zwycięstwa z Astaną i Jabloncem, a wiadomo, jak się skończyły nasze pierwsze mecze. Czechom pozwoliliśmy na zbyt wiele, ich solidni zawodnicy z przodu dali nam się mocno we znaki. Popełniliśmy głupie błędy, Jablonec je wykorzystał. Dynamo to marka i nie wypada notować takich wpadek. Nie ma jednak co tragizować, przed nami w Lidze Europy cztery kolejki i tak jak mówiłem wcześniej: nie biorę pod uwagę pożegnania z tymi rozgrywkami już po meczach grupowych.
Jak tłumaczysz w szatni Dynama klęskę polskich klubów w europejskich pucharach? Nie jest to proste. Polska, 40-milionowy kraj, i nie potrafimy wprowadzić choćby jednej drużyny do grupy Ligi Mistrzów lub Ligi Europy. Nie mam pojęcia, dlaczego tak się dzieje, koledzy z Dynama też się dziwią. Niedawno jeszcze bardziej zszokowała ich tabela Ekstraklasy, to, że pierwszy i ósmy zespół dzielił dystans trzech punktów. Jagiellonia, będąc liderem, u siebie uległa Śląskowi Wrocław 0:4… Piłkarze Dynama mówią, że polska liga jest niezwykle interesująca, ale czegoś jednak brakuje…
Ekstraklasa chyba jednak nie jest tak słaba, skoro Krzysztof Piątek przechodzi z Cracovii do Genoi i w Serie A strzela gola za golem? Dobrych jednostek w polskiej lidze nie brakuje. Polska jest dużym krajem, dużo nas uprawia piłkę nożną i siłą rzeczy jakieś talenty muszą się pojawiać. Ci, którzy wybijają się w Ekstraklasie, wyjeżdżają do mocniejszych lig i wcale mnie nie dziwi, że wielu sobie radzi znakomicie.
Zaskoczyła cię taka skuteczność Piątka w Serie A? Krzysiek już dobrze wyglądał w polskiej lidze, strzelał gole. Włochy to poziom wyżej, ale Piątek pojechał tam bez kompleksów, wierząc w siebie. On ma ciąg na bramkę, a w Genoi wokół sobie zawodników, którzy wiedzą, jak wykorzystać jego predyspozycje. Idzie mu rewelacyjnie, wymazuje rekordy.
Kiedy twoja forma z klubu znajdzie przełożenie na reprezentację? Bardzo chciałbym dostać prawdziwą szansę w kadrze, to znaczy, żeby selekcjoner na mnie postawił. Nie obawiam się rywalizacji. Prawa obrona to po bramce i ataku najlepiej obsadzona pozycja w reprezentacji. Był Łukasz Piszczek, teraz jest Bartek Bereszyński, mam z kim powalczyć.
Jakie wrażenie zrobił na tobie Jerzy Brzęczek? Pozytywne. Widać, że grał w piłkę, bo na zajęciach ma takie typowo piłkarskie podpowiedzi dla zawodników. Jerzy Brzęczek to gość z charyzmą, który ma pomysł na prowadzenie reprezentacji Polski.
Bardzo żałowałeś absencji na mundialu w Rosji? Każdy piłkarz marzy o tym, by zagrać w najlepszym turnieju z możliwych. Było mi przykro, ale trzeba było zakasać rękawy. Nie spoczywam na laurach i wierzę, że nie zabraknie mnie na Euro 2020.
Ciężko się oglądało imprezę w Rosji w telewizorze? Przykro, jako kibicowi i piłkarzowi, było widzieć porażki Polski. Nie mogłem pomóc kolegom na boisku, więc niepowodzenia reprezentacji bolały mnie ze zdwojoną siłą. Czas ponoć leczy rany, a teraz chcemy zrobić jakiś fajny wynik w Lidze Narodów.
Jak na Ukrainie przyjęto udany start kadry Andrija Szewczenki w tych rozgrywkach? Ukraina liczy na promocję do najwyższej dywizji w Lidze Narodów. Andrij Szewczenko zna się na fachu selekcjonera. W kadrze nie ma podziałów na Dynamo, Szachtara i pozostałych, jest jedna drużyna.
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.