W 70. minucie wydawało się, iż wreszcie się uda. Że Wisła Płock przełamie niekorzystną passę. Raków Częstochowa miał jednak inny plan.
Szwoch zaliczył kolejną asystę.
Gospodarze przystępowali do rywalizacji z jasno określonym celem. Chcieli zażegnać kryzys. Umożliwić to mogło jedynie zwycięstwo. Coś, czego Nafciarze nie doświadczyli od czterech kolejek. W tym okresie ulegli Legii Warszawa, Wiśle Kraków i Warcie Poznań, a do tego zremisowali ze Stalą Mielec.
Okoliczności nie sprzyjały jednak przełamaniu. Do Płocka zawitał Raków, który od trzech serii spotkań jest niepokonany. Wygrał z Zagłębiem Lubin i Podbeskidziem Bielsko-Biała, podzielił się punktami z Cracovią. Przed pierwszym gwizdkiem arbitra goście uchodzili za faworytów.
Po pierwszej połowie wynik był sprawą otwartą. Gole nie padły, lecz jeśli już ktoś miałby je strzelić, to gospodarze. Oni byli bowiem autorami jedynych dwóch celnych uderzeń. Podopieczni Marka Papszuna próbowali zaskoczyć bramkarza rywali czterokrotnie. Krzysztof Kamiński nie musiał interweniować.
Po przerwie płocczanie dopięli swego. W 56. minucie do siatki trafił Patryk Tuszyński, któremu podawał – a jakże – Mateusz Szwoch. To 9. asysta 27-latka w tym sezonie ligowym. Równych jemu brak. Kwadrans później prowadzenie Wisły podwyższył Rafał Wolski. Radosław Sobolewski miał nosa, albowiem pomocnik zameldował się na murawie ledwie 7 minut wcześniej.
— PKO BP Ekstraklasa ???? (@_Ekstraklasa_) March 13, 2021
Goście nie dali jednak za wygraną. Wprost przeciwnie. Niespełna 180 sekund po golu Wolskiego bramkę kontaktową zdobył Kamil Piątkowski. W 81. minucie na 2:2 trafił natomiast Ivi Lopez, który wykorzystał rzut karny. Jak się później okazało, był to wyczyn na wagę punktu.
Remis oznacza, że oczekiwanie Wisły Płock na zwycięstwo nadal trwa. Raków kontynuuje z kolei passę meczów bez porażki i nadal zajmuje miejsce na podium.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.