Nie było niespodzianki w pierwszym sobotnim meczu czwartej kolejki Premier League. Liverpool pokonał w delegacji Leicester City (2:1) i umocnił się na prowadzeniu w tabeli.
Liverpool wygrał czwarty mecz z rzędu w Premier League (fot. Reuters)
Podopieczni Juergena Kloppa w znakomitym stylu rozpoczęli nowy sezon ligowych zmagań i po trzech kolejnych zwycięstwach mieli apetyty na czwarte. Na King Power Stadium chcieli z kolei zrobić wszystko, by pokrzyżować szyki faworytowi, ale wiadomo było, że będzie to niezwykle trudne zadanie, tym bardziej, że poczynania swoich kolegów z wysokości trybun musiał obserwować zawieszony Jamie Vardy, najlepszy strzelec drużyny.
Już pierwsze minuty pokazały, w których koszulkach gra zespół walczący o mistrzostwo kraju, a w których jedynie o miejsce w środku tabeli. Liverpool od początku zaczął dyktować swoje warunki, wymieniając wiele podań i co rusz zapędzając się w okolice bramki Leicester.
Po zaledwie pięciu minutach powinno być 1:0 dla gości, jednak okazało się, że czołowe strzelby „The Reds” mają źle ustawione celowniki. Najpierw w sytuacji sam na sam z bramkarzem Roberto Firmino uderzył prosto w Kaspera Schmeichela, a chwilę później do odbitej przed Duńczyka piłki dopadł Mohamed Salah, który z odległości kilku metrów nie trafił w bramkę. Trzeba przyznać, że takie pudło ze strony Egipcjanina to dość niespodziewany widok.
Co się jednak odwlecze, to nie uciecze, jak głosi stare porzekadło i dokładnie tak było w tej sytuacji. W 10. minucie na lewym skrzydle przedarł się Andrew Robertson, który podał do Sadio Mane, a ten dość szczęśliwie poradził sobie z obrońcą i strzałem lewą nogą dał Liverpoolowi prowadzenie.
„Lisy” nie złożyły broni i po oddaniu inicjatywy przez przeciwnika, próbowały zagrozić kilka razu bramce Alissona. Nie udało im się jednak skruszyć bloku obronnego Liverpoolu, a ten, kiedy tylko nadarzyła się okazja, podwyższył na 2:0. Tuż przed przerwą dobre dośrodkowanie z rzutu rożnego wykorzystał Firmino, który głową skierował piłkę do siatki.
Gospodarze próbowali w drugiej połowie zaatakować odważniej, podczas gdy mający korzystny wynik Liverpool nie kwapił się już tak bardzo forsowaniem tempa, szukając swoich szans w kontratakach. Jeden z nich o mało nie przyniósł trzeciego gola, jednak James Milner nie zrozumiał intencji Salaha i nie poszedł za wyłożoną przez niego piłką.
60 – Under Jurgen Klopp, Roberto Firmino has been directly involved in 60 Premier League goals (37 goals, 23 assists), 15 more than any other Liverpool player. Favourite. #LEILIVpic.twitter.com/TRQTqoP5O8
Kiedy wydawało się, że prowadzenie gości jest niezagrożone, ci sami podali rywalom pomocną dłoń. Dokonał tego Alisson, który we własnym polu karnym zaczął bawić się piłką tak nieporadnie, że w końcu ją stracił. Efekt? Uderzenie do pustej bramki przez Rachida Ghezzala i kontaktowy gol dla Leicester.
Piłkarze Claude’a Puela starali się doprowadzić do remisu, jednak goście drugie błędu w defensywie już nie popełnili i dowieźli prowadzenie do samego końca. Była to już czwarta z rzędu wygrana „The Reds”, który ponownie udowodnili, że chcą w końcu sięgnąć po tak upragnione mistrzostwo Anglii.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.