Czy piłkarzom Arsenalu uda się dokonać niemożliwego i awansować do ćwierćfinału Ligi Mistrzów? W futbolu podobno wszystko może się zdarzyć, dlatego kibice Kanonierów wierzą w to, że ich zawodnicy odwrócą losy rywalizacji z AS Monaco i wywalczą promocję do najlepszej ósemki rozgrywek. Czy jest to wiara podparta twardymi faktami i co na wieczorne spotkanie przygotował Arsene Wenger?
Czy Kanonierzy zdołają odrobić straty z pierwszego meczu?
Londyńczycy byli zdecydowanymi faworytami dwumeczu z Monaco. Jakież więc musiało być ich zdziwienie, gdy przegrali pierwsze starcie na własnym terenie aż (1:3). Arsenal zagrał na Emirates Stadium okropne zawody. Podopiecznym Wengera nie wychodziło praktycznie nic, natomiast rywale groźnie kontrowali i praktycznie co strzał, piłka lądowała w siatce. Jeden z najgorszych meczów podczas swojej przygody z Arsenalem rozegrał człowiek, który do tej pory był ostoją defensywy zespołu – Per Mertesacker. Niemiec jakby nagle zapomniał jak powinno się grać w piłkę, był wolny, mało zwrotny i zatracił umiejętność „czytania gry” rywali.
Nie popisali się także pozostali piłkarze. Katastrofalnie zaprezentował się Olivier Giroud, który miał kilka znakomitych okazja do zdobycia gola, ale żadnej nie wykorzystał. Francuz pudłował nawet wtedy, gdy miał przed sobą tylko bramkarza, lub znajdował się kilka metrów od bramki. Nic więc dziwnego, że Wenger stracił w końcu cierpliwość i w drugiej połowie zdjął Giroud z boiska. W spotkaniu rewanżowym to jednak Francuz raz jeszcze wyjdzie w podstawowym składzie Arsenalu i kibicom wypada się jedynie modlić o to, by drugi tak fatalny dzień już mu się nie przytrafił.
Morale Giroud, jak i całej drużyny szybuje jednak bardzo wysoko. Arsenal od czasu klęski z Monaco, zdołał wygrać m.in. mecz z Manchesterem United w Pucharze Anglii i West Hamem w Premier League. W Londynie zaczęli wierzyć, że ten sezon nie jest jeszcze zmarnowany, a Kanonierzy wciąż liczą się w walce na trzech frontach. To na pewno doda im pewności siebie, a jeśli weźmiemy pod uwagę także to, że presja – patrząc przez pryzmat pierwszego spotkania – pozostaje po stronie Monaco, to można śmiało zaryzykować stwierdzenie, że będziemy świadkami bardzo dobrego meczu na Stadionie Ludwika II.
Jak wygląda sytuacja kadrowa obu zespołów? U gospodarzy na pewno nie zagrają Lacina Traore, Tiemoue Bakayoko i Andrea Raggi. Pod znakiem zapytania stoi z kolei występ takich zawodników jak: Jeremy Toulalan, Yannick Ferreira-Carrasco i Geoffrey Kondogbia.
Nieco więcej problemów ma Arsene Wenger, który do Monaco nie mógł zagrać Mikela Artety, Jacka Wilshere’a,Alex Oxlade-Chamberlaina, Abou Diaby’ego, Mathieu Debuchy’ego i Gabriela Paulusty. Nie wiadomo, czy na sto procent gotowy będzie Tomas Rosicky.
W meczowej kadrze Arsenalu znalazło się miejsce dla Wojciecha Szczęsnego, jednak jeśli David Ospina nie nabawi się przed spotkaniem jakiejś kontuzji, to Polak usiądzie na ławce rezerwowych.
Wtorek, 17 marca (Stadion Ludwika II) AS MONACO – ARSENAL FC (20:45)
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.