Albert Celades, który w trybie nagłym zastąpił zwolnionego z Valencii trenera Marcelino, nie będzie miał łatwego życia. Wszyscy kluczowi zawodnicy Che są bowiem oburzeni decyzją właściciela klubu Petera Lima.
Dani Parejo nie ukrywał żalu po zwolnieniu Marcelino.
Świadczą o tym komunikaty, jakimi pożegnali Marcelino. „Dziękuję, Mister, wszystkiego najlepszego! Na pewno tam, gdzie trafisz, pójdzie ci dobrze i pozwolą ci pracować. Dziękuję za uczynienie klubu większym, a mnie lepszym piłkarzem.” – napisał Dani Parejo. Z kolei Ezequiel Garay stwierdził, że: „ten kto podjął decyzję o zwolnieniu trenera, zrobił to wbrew zdaniu kibiców i piłkarzy, postąpił niesprawiedliwie.”
Klimat wokół Celadesa, który dostał pracę jako znajomy Jorge Mendesa (klient jego biznesowego partnera), jeszcze pogorszył były bramkarz Valencii Santiago Canizares, który w programie „Radia Marca” powiedział tak: – Celades umie trenować młodzież i nie miał szans na kontrakt w Primera Division. Gdy więc pojawiła się taka szansa, zapomniał, co to honor i etyka. Sądzę, że nie wie, w co się wpakował.”
Sytuacja nowego trenera Che jest więc trudna już z tego powodu, że ma przeciwko sobie szatnię i opinie publiczną. A na dodatek musi teraz realizować politykę Lima, który oskarżył Marcelino o to, że zbyt rzadko dawał szansę gry wychowankom. Teraz więc należy spodziewać się, że w jedenastce na najbliższy ligowy mecz z Barcelonę (sobota, 21.00, skomentuję to spotkanie w Canal+Sport 2 wraz z Rafałem Wolskim), znajdą się Ferran Torres oraz Kan-in Lee. Celades po prostu będzie musiał na nich konsekwentnie stawiać niezależnie od wyników.
Jeśli były pomocnik Barcelony i Realu wyjdzie z tej sytuacji obronną ręką i osiągnie z Valencią sukces, będzie trzeba nazwać go MacGyverem zawodu trenerskiego…
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.