Już dzisiaj będziemy mogli oficjalnie zakończyć wyścig o mistrzostwo Polski. Wszystko zależy od meczu Jagiellonii Białystok z Rakowem Częstochowa.
Jeśli Pszczółki urwą dzisiaj drużynie Marka Papszuna jakiekolwiek punkty, wyścig o mistrzostwo Polski będzie można oficjalnie uznać za zakończony. A przesłanek do tego jest bardzo wiele.
Dlaczego niby Raków może dzisiaj nie wygrać w Białymstoku? A na przykład dlatego, że w niedzielę gra finał Fortuna Pucharu Polski i trener Papszun może dać odpocząć kilku kluczowym zawodnikom.
Poza tym, ewentualna porażka na Podlasiu w zasadzie nie zmienia stanu w ligowej tabeli. Raków traci do Pogoni jedno oczko i wiele wskazuje na to, że bezpośredni mecz pomiędzy obiema ekipami zadecyduje o wicemistrzostwie Polski.
Częstochowianie i tak zrobili już wynik ponad miarę, więc czy zajmą drugie czy trzecie miejsce, to zostanie odebrane jako olbrzymi sukces. Priorytetem jest teraz wstawienie do klubowej gabloty krajowego pucharu.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.